Suzanne Vega w Toruniu

O tym koncercie można napisać, że “fajny”, “niezwykły”, “oryginalny”, “niepowtarzalny” – ale to wciąż będzie za mało. Tutaj potrzeba filozofii, aby zrozumieć to, co wydarzyło się w upalny czerwcowy wieczór w Toruniu. Siłą sprawczą wydarzeniaDwór Artusa w Toruniu, a dokładniej LUDZIE, którzy tworzą to miejsce. Od wielu lat to właśnie ich twarze i ich praca staje się wizytówką najciekawszych wydarzeń kulturalnych w regionie. A GWIAZDA? Suzanne Vega – jedna z tych nielicznych artystek, która dzięki swojej oryginalności pozostaje dla odbiorcy Kometą Halleya. I rzeczywiście – jej koncert był jak zapierające dech w piersiach mgnienie.

Continue Reading

Poświatowska/Radek – duet godny pokolenia “Współczesności”

Nie lubię kiedy artyści sięgają po poezję. Jako filolog – z wykształcenia i z zamiłowania – doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak ważne jest dzisiaj pielęgnowanie słowa, szczególnie tego, które zamknięte zostało w poezji. Jakakolwiek lekkomyślność czy nieumyślna beztroska w sferach, które wymagają wyjątkowej wrażliwości, może zakończyć się katastrofą. A takich już polska scena muzyczna widziała wiele. Dlaczego? Artyści, występujący kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat na scenie mają swoje przyzwyczajenia – znają obszary w których czują się po prostu dobrze. I zupełnie nieumyślnie dają się ponieść tym swoim przyzwyczajeniom przy kolejnym projekcie. Nic w tym złego – do czasu, aż sięgają po poezję i usilnie starają ją się wcisnąć w swoje ramy – w granice własnej monotonii. Wtedy mnie, jako filozofowi i krytykowi, pozostaje już jedynie zapłakać nad takim projektem. Bo ani poezja nie jest zasadnie wykorzystana, ani jej wartość wydobyta na światło dzienne, ani na nowo nie została zinterpretowana czy też wprowadzona w zupełnie nowy, ciekawy dla odbiorcy obszar. Co gorsze – Artysta obnaża wówczas swoje słabości, bo pokazuje się w świetle utartych schematów, braku plastyczności i otwartości na to, co “nie jest jego”. Usilnie stara się wyważyć otwarte drzwi – po co? Nie wiem.

Continue Reading

Kiedyś “ubierała się na czarno”… – czyli koncert Ani Wyszkoni

Kiedy ją poznałam “ubierała się na czarno i lubiła śpiewać”. Nosiła martensy, a jej znakiem rozpoznawczym pozostawały wpadające w ciemny burgund włosy do ramion i niski, altowy, matowy głos. Nie było w niej wówczas nic niezwykłego – do czasu, aż weszła na scenę. Bo to właśnie stamtąd Ania Wyszkoni opowiadała najpiękniejsze historie.

Continue Reading

Podróż za “Słynnym niebieskim prochowcem”…

Kiedy 7 października 2016 r. zmarł Leonard Cohen, szybko okazało się jak bardzo nieprzygotowani jesteśmy na tak dotkliwą stratę. Artyści różnych pokoleń szaleńczo, niemal na oślep, rozpoczęli projekty mające na celu przypomnienie czy też upamiętnienie barda. Niestety – co nagle to po diable. Trudno jest się wśród tych emocjonalnych zrywów doszukać czegoś, co w pełni można by nazwać kontynuacją narracji Cohena. Tym bardziej z ogromną podejrzliwością i nieufnością udałam się na spektakl “Słynny niebieski prochowiec“, który odbył się 1 maja 2017 r. w Sali Koncertowej Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie.

Continue Reading

O rodzinnych sekretach bez sekretów

Długo się zastanawiałam czy napisać tę recenzję. Mam zasadę, dzięki której czasem łatwiej jest mi zamilknąć niż skrytykować. Krytyk musi bowiem mieć na uwadze twórcę – jego emocjonalność, indywidualną wrażliwość, czas w którym tworzył i całą rzeszę związanych z osobą twórcy pierwiastków. I wtedy ocenia – czy jego zdanie wyrządzi więcej krzywdy, czy też służyć będzie naprawie niedoskonałości. Jest to zadanie niezwykle trudne – tym bardziej jeżeli dotyczy bliskiej sercu osoby i jej życia pozascenicznego.

Continue Reading

Muzyka jak Religia

Przez ostatnie tygodnie znacznie ograniczam swoja aktywność w wirtualnym świecie – tak w social mediach (może nawet i przede wszystkim), jak i w ogóle w przestrzeni online. Wystarcza mi, że mam z nią do czynienia w pracy 🙂 Są jednak momenty, które zmuszają do powrotu – wszystko po to, by pozostawić ślad. Takim też okazał się poniedziałkowy koncert…

Continue Reading

Muzyka jak lustro… czyli o koncercie Varius Manx & Kasi Stankiewicz

Jeżeli miałabym jednym słowem określić muzykę Varius Manx, to bez wątpienia byłoby to… lustro. Bo trzeba mieć w sobie wiele odwagi, aby w pełni przejrzeć się w utworach, które z taka autentycznością wykonuje Kasia Stankiewicz. Szczególnie dzisiaj – kiedy po latach w tekstach i kompozycjach Roberta Jansona możemy widzieć siebie sprzed lat. Nie jest to obraz idealny, ale mimo wszystko – jest w nim coś, co przyciąga.

Continue Reading

“Anima Live” – recenzja albumu koncertowego

Potrafi zachwycić zmysłowością – zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Z dystansu wydaje się nazbyt poważna, niemal posągowa i zdystansowana w swojej elegancji. Jednak ci, którzy zdecydowali się zaryzykować i zbliżyć, mieli okazję przekonać się, że w bliskim kontakcie jest jak aksamit – delikatna, subtelna, przyjemna w obcowaniu na co dzień… Bo taka naprawdę jest… Anima LiveJustyny Steczkowskiej.

Continue Reading

BEATA! Nie daruję Ci tej nocy!

Oj, mówiło się w światku i półświatku o Beacie, gdy tylko  na muzycznym rynku pojawił się jej ostatni album – “B3”. I w zasadzie więcej się mówiło o niej, niż o samej płycie. W tak zwanym międzyczasie przyszedł też czas przeprowadzki Kozidrak do Warszawy, a wraz z nim – nowe tematy do dyskusji. Bo jedna z największych ikon polskiej sceny muzycznej sama robi zakupy. I nikt jej wózka sklepowego nie pcha, nikt toreb z zakupami nie chowa do bagażnika, nikt jej nie zawozi do domu… I gdzieś pomiędzy beztrosko toczącymi się po bagażniku wokalistki pyrami, a upchniętą zgrzewką wody mineralnej zabrakło miejsca na… dyskusję o muzyce. A szkoda, bo nie listy zakupów Beaty Kozidrak, ale jej głosu i obecności na scenie potrzebujemy najbardziej.

Continue Reading