Ania Dąbrowska – Bawię się świetnie

Dla naiwnych marzycieli” to album 30-latki. Kobiety, która ma już za sobą niełatwe doświadczenia, trudne życiowe lekcje, ale pomimo tego udało jej się zachować prostą, nieskomplikowaną i codzienną radość. Ale… Po odsłuchaniu go zapragnęłam przypomnieć sobie Anię Dąbrowską sprzed lat. Sprawdzić, jaka była przedtem.

Ania-Dąbrowska-Bawię-się-świetnie

“Mam tu swoje nic… Mam to, czego chcę” [“Nadziejka”]

Ciekawe wprowadzenie w zupełnie nową historię. Dzisiaj bardzo rzadko można natrafić na płytę, w której pierwszy utwór stanowi tak wyrazistą formę przedstawienia się. Ale widocznie Ania Dąbrowska odczuwała potrzebę opowiedzenia o tym, co się u niej zmieniło. A jak widać – zmieniło się wiele. Utwór “Nadziejka” nie wymaga komentarza. Jest historią, w którą warto się wsłuchać i która koi spokojnymi dźwiękami. Zarówno Ci, którzy od lat śledzą twórczość Ani, jak i Ci, którzy chcą się z nią spotkać po raz pierwszy będą mieli doskonałą okazję do tego, aby ją poznać.

“Najbardziej rano naiwnych marzeń brak…” [“Bawię się świetnie”]

To doskonały tekst. Smakuje wyśmienicie razem z poranną kawą. Dlaczego? Magia tekstów Ani Dąbrowskiej zamyka się w ich bezpośredniości i prostocie. Poprzez dość naiwne kolokacje wyjęte z codzienności everymana Artystka tworzy uniwersalną i zarazem prawdziwą rzeczywistość. Bo kto z nas nie śni o tym, aby poranki nadchodziły nieco później i były odrobinę łagodniejsze. Uzupełnieniem, a zarazem podkreśleniem bezpośredniości tych myśli jest nieskomplikowana linia melodyczna, prowadzona przede wszystkim gitarowymi dźwiękami. To naprawdę dobry, mądry w warstwie tekstowej i wspaniale wkomponowujący się w każdy poranek utwór. Mnie już od dłuższego czasu pomaga w łagodnym rozbudzeniu!

86eb2117c0d94e5fe67770bbad0e320c

“… po cichu tak… przegrywam z nią…” [“Sublokatorka”]

Pozwolę sobie w tym miejscu na odrobinę więcej subiektywizmu… “Sublokatorka” to jeden z moich ulubionych utworów na płycie. To niezwykle ciekawe soliloquium i odważne spojrzenie w lustro. Już po pierwszym odsłuchu albumu, “Sublokatorka” była dla mnie zaproszeniem do głębszej refleksji oraz miejscem na indywidualne interpretacje. A o to przecież w sztuce chodzi – o otwieranie kolejnych drzwi. Utwór balansuje pomiędzy bardzo trudnymi pojęciami i balansuje na granicy pomiędzy nimi. Oparty jest na kontraście, który tworzą starannie dobrane opozycje: przeszłość-przyszłość, ja-ona, swój-obcy, znany-nieznany, świadomość-podświadomość. Spór i ciągła walka z tytułową “Sublokatorką” jest więc elementem wiwisekcji, którą Ania Dąbrowska przeprowadza z należytą starannością. To może boleć, ale bez tego starcia i tego bólu nie ma wygranej. A na szali są niezwykle ważne nagrody: “przyszłość”, “ja”, “swój”, “znany”, “świadomość”…

“Już donikąd doszliśmy zamiast zgubić się…” [“Bez cienia nadziei”]

“Obiecaj mi ostatni raz, że za moje NIC wszystko mi dasz” – prosty, łagodny i podany w bardzo wyciszonym i pozbawionym wewnętrznego chaosu tonie refren. Czy potrzeba czegoś więcej? Pełen romantyzmu, a możne nawet i naiwności. Jak się okazuje, ta płyta Ani Dąbrowskiej również jest “dla naiwnych marzycieli“. Dlaczego bowiem pozbawiać naszą codzienność tak subtelnych uniesień i patetycznych próśb? Może i nie mają one tak wielkiego znaczenia, jak odkrycie penicyliny 🙂 Jednak to dzięki tym naiwnościom nadal mamy siłę marzyć i iść “pomimo”, “na przekór”… Nawet, kiedy zabraknie “nadziei”.

Ten utwór warto docenić także za ciekawą linię melodyczną, fenomenalnie dobrane dźwięki – szczególnie zaś refren, który rozbrzmiewa jak mantra.

Fot.: Ewelina Jaworska
Fot.: Ewelina Jaworska

“… miałaś pomagać żyć, z przemijania drwić ze mną” [“Dorosłość oddać musisz albo niepewność”]

O słodka Ironio!” – te słowa przypominają o “Sublokatorce“, z którą jeszcze niedawno Dąbrowska toczyła wewnętrzny bój. Teraz jednak widzimy, że była to kłótnia bardzo młodej dziewczyny. Dialog z “Ironią” to rozmowa bardzo dojrzała – przypomina jedną z tych, które prowadzi się ciszy ciemnej, późnej nocy, kiedy wszyscy już śpią. Jest w tym utworze pewna, można powiedzieć że “dorosła” pokora. Nie ma buntu – jest pogodzenie się z rzeczywistością, która nie okazała się taka, jak to sobie obmyśliliśmy. “Dorosłość oddać musisz albo naiwność” jest świadomym wyborem, który staje się koniecznością w pewnym wieku. Niepewność i związana z nią słodka naiwność to przywilej młodszych – tych, przed którymi stoi cały szereg życiowych doświadczeń. Dla tych, którzy mają już to za sobą, pozostaje Dorosłość, a wraz z nią cały balast rozwianych złudzeń.

“…nocą znów zapomniał przez nią spać…” [“Jej zapach”]

Historią z innej perspektywy jest “Jej zapach“. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie pasuje do tej płyty. Odbiorca wprowadzony w tok bardzo bezpośrednich refleksji, nagle zmuszony jest do zmiany perspektywy i podążania za zupełnie inną narracją. Bo tym razem Ania Dąbrowska zdaje się opowiadać o kolejnym “naiwnym marzycielu”, jakby usilnie udowadniając, że album tworzy również typowo męski świat. Może nawet ten zabieg byłby ciekawym urozmaiceniem i silną stroną całej historii, gdyby wyróżniał się także w warstwie muzycznej. Ale tutaj Dąbrowska nie zaryzykowała. A szkoda. “Jej zapach” pozostaje więc nadal historią kobiecą, której język i dźwięki niejako od siebie odbiegają. Warto docenić jednak to, że tak jak w przypadku pozostałych utworów, tak i tutaj Ania Dąbrowska pozostaje wierna myśli przewodniej albumu. Bo rzeczywiście – osią kompozycyjną utworu jest historia kolejnego, naiwnego marzyciela.

“… jeszcze chce żyć ostatnim tchem…” [“Przy sąsiednim stoliku”]

I tak jak “Jej zapach” nie brzmiał przekonująco i jako historia o zupełnie innej narracji (Ania zrezygnowała z wypowiedzi pierwszoosobowej) nie sprawdziła się, tak utwór “Przy sąsiednim stoliku” – TAK! Tym razem Artystka wprowadza nas w losy kobiety – i to może właśnie w tym szczególe utknął diabeł. Warstwa tekstowa pozostaje w całkowitej koherencji z łagodnymi przejściami pomiędzy poszczególnymi frazami muzycznymi.

Fot.: Ewelina Jaworska
Fot.: Ewelina Jaworska

“… i znów umieram razem z dniem…” [“Na oślep”]

W końcu pojawia się na płycie Ani Dąbrowskiej odrobina elektroniki! Ciut więcej zdecydowania w dźwiękach i nieco więcej pazura. I ten utwór udowadnia, że szkoda, iż Dąbrowska częściej nie podejmuje takich muzycznych decyzji. Doskonale brzmi w otoczeniu kompozycji o bardziej zróżnicowanym brzmieniu i nieco futurystycznym zapędzie. Oczywiście w warstwie tekstowej utwór pozostaje w tej samej tematyce, co pozostałe. Jednak jest w nim odrobina nowości i świeżości, która ujmuje i zapada w pamięć. Nawet przejścia zostały przez Dąbrowską przygotowane w taki sposób, że gitara (dominująca w całym albumie) pozostaje bohaterką drugoplanową. Wsłuchując się w ten utwór muszę powiedzieć, że jestem zdecydowanie na TAK!

“…Nie rosnąć i nie chodzić spać… Przyzwoitości w twarz się śmiać!” [“Jeszcze ten jeden raz”]

Nie sposób nie polubić tego utworu – to dobre przesłanie, które z powodzeniem mogłoby dla niejednego naiwnego marzyciela być życiową wskazówką. “Robić za błędem błąd” – kto z nas nie chciałby wrócić do dziecięcej beztroski i czasów, kiedy ot tak miało się prawo do popełniania błędów? I konsekwencje wtedy były jakby mniejsze. “Jeszcze ten jeden raz” to utwór przypominający o błogiej młodości i młodzieńczej naiwności, którą jednak warto w sobie pielęgnować jak najdłużej. Ania Dąbrowska zdaje się być całkowicie przekonana, że to nie wiek decyduje o naszej dorosłości, ale moment, w którym my sami zdamy sobie z niej sprawę. A następuje on wówczas, gdy mija pierwszy dreszcz, gdy zaczynamy się obawiać o przyszłość, gdy nieufność nie pozwala na rozdawanie zaufania na prawo i lewo… Czy warto więc dorastać?

“… kiedyś…” [“Kiedyś mi powiesz kim chcesz być”]

Swój album Dąbrowska zamyka bardzo intymnym utworem. Cóż… 🙂  To piękne, pełne nadziei i świadomości nadchodzących zmian refleksje matki. Proste w formie, niezwykle głębokie  w wymiarze tożsamościowym. Nie wymagają jakiegokolwiek komentarza. Po prostu są i chyba w tym ich największa siła 🙂

Czy czegoś zabrakło?

Zdecydowanie tak. Osobiście nie lubię, gdy artyści decydują się na wydanie tak jednolitych albumów. Z jednej strony – całkowicie rozumiem ich decyzję. Może nawet jest ona wynikiem w pełni planowanej i starannie przygotowanej koncepcji. Mnie, jako odbiorcę, odsłuch takiej płyty męczy. Każdy z tych utworów ma w sobie COŚ. Jest w stanie ująć – czy to łagodnością i subtelnością dźwięków, czy to ciekawie prowadzoną myślą. Jednak każda z tych piosenek wiele traci przez tak jednolite sąsiedztwo. Mówiąc kolokwialnie – ginie w tłumie. Warto jednak wpleść tę płytę w swoją domową playlistę. Z pewnością przykuje ona naszą uwagę, gdy tylko którakolwiek z propozycji zabrzmi w głośnikach 🙂

OCENA

okładka/ opakowanie Rating Stars - 0 to 10

muzyka                           Rating Stars - 0 to 10

wokal                             Rating Stars - 0 to 10

teksty                              Rating Stars - 0 to 10

OCENA OGÓLNA:      Rating Stars - 0 to 10

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *