Basta – Recenzja płyty Katarzyny Nosowskiej

Kiedy Katarzyna Nosowska zapowiedziała “Bastę” po raz pierwszy – wszyscy spodziewali się rewolucyjnego krążka. Ale czy artystce udało się przygotować odbiorców na taki zwrot akcji?

Faktem jest, że Nosowska utknęła w charakterystycznej dla siebie i Hey stylistyce na lata. Czy to dobrze, czy źle? Zważając na fakt, że wraz z zespołem sama stworzyła tę stylistykę i tym samym wpisała się na zawsze w historię polskiej sceny muzycznej, to raczej dobrze. Dla samej artystki jednak niekoniecznie – oczekiwania odbiorców względem kolejnych materiałów stały się w końcu ograniczeniem.

To, że Katarzyna Nosowska jest świetną, a nawet wybitną tekściarką, o której pracach można pisać i pisać – to nie ulega wątpliwościom. I chyba nikt nie martwił się o to, jak będą wyglądały teksty na “Baście“. Ale już sfera muzyczna, włączając w to linię melodyczną, którą praktycznie zastąpiła melorecytacja – już tak. Zacznijmy jednak od początku.

Basta” od początku miała być pamfletem na rzeczywistość – szczególnie tę związaną z kulturą masową. I nie wiedzieć czemu Nosowska nagle kpi z mechanizmów, które dotychczas były motorem napędowym jej kariery. I dlaczego kulturę masową naznacza pejoratywnym sensem? Tego nie wiem. Utarło się już chyba, że stoi ona w opozycji do tzw. kultury wysokiej. Ale to błąd – taki podział nie hierarchizuje i wie to każdy, kto choć odrobinę uwagi poświęcił mechanizmom kulturowym. Może to kolejna gra z konwencją w wykonaniu Nosowskiej i po prostu dałam się nabrać na sztuczność tego podziału. Może.

Teksty na “Baście” również mogą budzić mieszane uczucia. Kaśka umie pisać – bez wątpienia jest jedną z najlepszych polskich tekściarek. W lekkich metaforach potrafi ująć rzeczy ważne i trudne. Ale moim kilka razy za bardzo zbliża się do granicy smaku. Rozumiem intencję – chęć porozmawiania z odbiorcami o rzeczach naprawdę ważnych, pozamykanych w czterech ścianach. Ale czy rzeczywiście utwór “Goń” jest takim miejscem – na tego typu rozmowy? No nie wyobrażam sobie wyśpiewywania i bujania w tłumie w rytm słów: niby wiesz, a pozwalasz osiłkowi przy dzieciakach się prać/ Widzisz sufit i ryczysz bez dźwięku kiedy przychodzi noc,/ gdy cię ciałem dociska do łózka, bierze swoje ten cham. No nie, jestem na nie. Do mnie to po prostu nie trafia.

To oczywiście nie jest tak, że nie dostrzegam walorów tej płyty. Dostrzegam – jak najbardziej. Większość tekstów nie budzi jakiejkolwiek wątpliwości – tętnią kunsztem i to może zachwycać. Jednak nie rozumiem zupełnie bezapelacyjnego zachwytu nad płytą, tylko dlatego, że wydała ją Nosowska. Kasię bardzo szanuję – od lat. Cenię jej twórczość. Uważam jednak, że “Basta” nie jest szczytem jej możliwości. Traktuję to raczej jako przygodną eskapadę w nowe rejony.

Kolejna rzecz, o której muszę wspomnieć, to muzyka, a w zasadzie – elektronika, elektronika, elektronika i jeszcze więcej elektroniki. Cała “Basta” to elektronika. Dla mnie to niestety za mało, aby móc w pełni cieszyć się płytą. W dobie komputeryzacji każdego dźwięku chcę, jako odbiorca, cieszyć się czystością brzmienia prawdziwych instrumentów. Może to nazbyt romantyczne oraz idealistyczne. Ale jako odbiorca mam do tego prawo. Ta mechanizacja brzmienia, która ma miejsce na “Baście” jest dla mnie męcząca, a z czasem – zbyt przewidywalna. Po kilku utworach, w trakcie odsłuchu, po prostu się nudzę. Chcę przewinąć do kolejnego utworu. A to raczej nie jest dobry efekt – nie tak powinien wyglądać odbiór.

To, co mi się podoba w “Baście” to wierność sarkazmowi, którego tam nie brakuje. Kto miał chociaż raz okazję porozmawiać z Kaśką, ten wie, jak bardzo jest sposób na ekspresję jej wewnętrznego “ja”. Teksty w większości przypadków – bronią się. Są po prostu napisane prze cholernie utalentowaną oraz inteligentną kobietę. Kobietę, która dokonała wyboru i powiedziała basta! Tak radykalne cięcia wiążą się z wyborem – Kaśka musi liczyć się z tym, że jedni będą “za”, a inni “przeciw”. Ja jestem “przeciw” – od muzyki wymaga czegoś zupełnie innego 🙂

 

PODSUMOWANIE
  • 8.5/10
    Okładka/opakowanie - 8.5/10
  • 5/10
    Muzyka - 5/10
  • 6.5/10
    Wokal - 6.5/10
  • 7/10
    Teksty - 7/10
6.8/10

Ocena

Mimo wszystko jestem na “nie”. Muzyka – po pełnym odsłuchu płyty – do mnie nie trafia. Sprawia wrażenie “zbyt ciężkiej”, nasączonej elektroniką do granic możliwości. Teksty – kilka razy zbliżają się do granicy smaku, jednak w większości przypadków, zachwycają kunsztem Nosowskiej.

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *