Conchita Wurst – Recenzja From Vienna With Love

To chyba moment, kiedy Conchita Wurst całkowicie wyczerpuje swój wizerunek i staje pod ścianą. Nie wyobrażam sobie, aby mogła zaprezentować coś jeszcze. Przestała być już nawet liryczna – zaczyna być kiczowata, a to po prostu męczy ucho. Dlaczego? Wystarczy wsłuchać się w najnowszy album drag queen – “Form Vienna With Love”.

I tutaj pierwsza rzecz, która mnie rozsierdziła. Może nie każdy nastolatek skojarzy tytuł i wyczuje w nim parafrazę, ale trzydziestolatek, pamiętający początki takich kanałów jak VIVA czy MTV – już tak. Pamiętacie utwór zapomniane już dzisiaj Sarah Connor pt. “From Sarah with Love“? I z czym się kojarzy? W skrócie – na początku subtelność, poetyckość i liryzm do granic możliwości. Cały utwór zmierza do punktu kulminacyjnego, w którym piosenkarka niemal dramatycznie wyśpiewuje najważniejsze frazy, a zaraz po nim – wyciszenie i koniec utworu. Poetycko, dramatycznie, typowy wyciskacz łez. No właśnie – tytuł łudząco podobny, a i sama struktura płyty i dobór materiału wyśpiewanego przez Conchitę też można zamknąć w tych kilku słowach. Dokładnie to samo. Aż, powiem szczerze, zabrakło tam Bonus Tracka z utworem Connor. Różnica jednak między dwoma piosenkarkami polega na tym, że Sarah ten utwór wyszedł i był przez lata grany przez rozgłośnie radiowe. A Conchity płyta raczej przedzie echem obok uwagi publiczności.

Rozumiem zamysł – koncert z orkiestrą się udał, więc dlaczego nie wejść do studia i nie nagrać płyty? No nie zawsze to, co koncertowe można skonsumować w domu. Wróćmy jednak do konkretów.

Spójrzmy na listę utworów: covery, covery, covery, covery… o! jest w końcu utwór Conchity! I nie wiesz, czy wpadł tam przez przypadek, bo to płyta coverowa, czy jak? Kolejna kwestia to fakt, że lista utworów nudzi. O ile na samym początku orkiestracja i poetyckość Conchity może budzić pozytywne odczucia estetyczne, o tyle po trzecim utworze robi się to już nieznośne i staje zbyt przewidywalne. Bo ile można? Ile można na jedno kopyto wlewać w odbiorcę smutku, dążyć do momentu kulminacyjnego i rozwiązywać akcję? Na płycie jest w sumie 12 utworów. To jak obejrzeć Eurowizję 12 razy pod rząd. Dla mnie – za dużo.

Ogromnym plusem tej płyty są jednak orkiestrację – bo instrumenty rzeczywiście brzmią i niejednokrotnie Conchita nie daje rady tej potędze. Są chwile, w których orkiestra przejmuje narrację i przyznam szczerze – są one najbardziej zachwycające.

Na płycie nie obyło się także bez “polskich” akcentów. Pamiętamy wszyscy wykonanie Edyty Górniak, która pięknie wyśpiewała “Kolorowy wiatr“. Conchita mierzy się z tym wykonaniem i – tutaj niestety na manowce sprowadza ją orkiestra. W drugiej połowie frazowanie bębnów jest tak nieznośne, że utwór zdaje się być posiekany. A Conchita (nie wiem czy to brak warsztatu czy uległość chwili) – podąża za tą rytmiką. I tak oto liryczny, płynny, delikatny i prowadzony melodycznie “Kolorowy wiatr”, który w brzmieniu miał przypominać zmysłowy zefirek, zaczyna brzmieć kulawo.

Zdecydowanie na plus brzmi natomiast orkiestracja “Rise Like a Phoenix“. Mam wrażenie, że ten utwór od początku ubrany powinien być w takie właśnie dźwięki. Tutaj słychać, że zarówno Conchita doskonale czuje utwór, jak i aranżacja została wykonana z wyczuciem i bez ornamentacyjnego przesytu.

To jednak nie zmienia faktu, że ta płyta jest tak słodka, że aż kiczowata. Ileż można wpakować patetyzmu w 49 minut muzyki? No okazuje się, że całe 49 minut. Dla mnie to o wiele za dużo. Po odsłuchu “From Vienna with Love” pozostaję, jako odbiorca, z nieznośnym pytaniem, czy przypadkiem alter-ego Thomasa Neuwirth’a po prostu się wyczerpało. Ja już więcej nie chcę takich propozycji muzyczny – więcej wzniosłości nie uniosę.

 

Podsumowanie
  • 8/10
    Opakowanie/okładka - 8/10
  • 3/10
    Muzyka - 3/10
  • 4.8/10
    Teksty - 4.8/10
  • 2/10
    Wokał - 2/10
4.5/10

Ocena

Wokal poprawny, wykonania poprawne, interpretacje poprawne. I nic poza tym – nie ujmuje i nie porusza. Zbyt patetyczne, wysilone i kompletnie źle zestawione w jednym wydawnictwie.

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *