Dziennik Jogina

Joga przez wiele, wiele lat dreptała mi po piętach. Nigdy jednak nie spojrzałyśmy na siebie przychylnie. Zawsze byłyśmy, jak to się mówi, po przeciwnych stronach barykady. Nie rozumiałam jej, a i miałam nieodparte wrażenie, że i ona mnie nie rozumie – szczególnie mojego zamiłowania do poprawy wyników szybkościowych w biegu na 5, 10, 21 czy 42 km… 

Przez te wszystkie lata z jogą miałam wspólnych jedynie znajomych. Fakt, przyznaję, wszyscy bardzo fajni, pozytywnie nastawieni do życia ludzie, wyróżniający się dojrzałą świadomością siebie. Jednak nawet i oni nie byli w stanie przekonać mnie do dłuższego romansu z matą.

Do czasu. Nastał bowiem okres, w którym zdałam sobie sprawę z tego, że z filozoficznego punktu widzenia, utknęłam w miejscu. Utknęłam w jednym, martwym punkcie. Dookoła mnie – dobrze znane mi, cenione przeze mnie i pielęgnowane w sercu wielkie systemy filozoficzne. Niby blisko, ale jednocześnie daleko przy każdorazowej próbie zamiany teorii w praktykę. 

Zdałam sobie sprawę z tego, iż niemożność połączenia teorii z praktyką wpycha mnie w coraz to większą frustrację. A ta objawiała się przeróżnie: przez brak cierpliwości, zirytowanie, coraz mniejszą empatię, narastający egocentryzm. 

Zapaliła mi się czerwona lampka. A nawet syrena alarmowa. Trzeba działać. Coś z tym trzeba zrobić.

Zdawałam sobie sprawę z tego, iż podejmuję się heroicznej walki – próby ponownego zdefiniowania siebie. To trudne po 30-stce., kiedy to już człowiek zdaje się być w pełni ukształtowaną jednostką. Myślę jednak, że kolejne tyle samo lat mam przed sobą. A może nawet i więcej? Warto więc próbować.

I taką oto drogą trafiłam na matę. Liczne poszukiwania rozwiązań zaprowadziły mnie do bydgoskiej szkoły prowadzonej przez Ewelinę. 

I oto jestem. Na początku swojej drogi. 

Podjęłam też decyzję o prowadzeniu tego dzienniczka, gdyż sama jestem ciekawa własnej ewolucji. 

Nie wiem czego się spodziewać. Nie wiem czy czegoś oczekuję? Czy mam cel? Nie. Po prostu wybrałam nową drogę. Nieznaną. Wiem tylko jedno – mam dobrego nauczyciela, który da mi szansę poznać zupełnie nowe przestrzenie.

Dzień #001

Pierwsze spotkanie z jogą odbyło się w bardzo kameralnej atmosferze, jeden na jeden z moją nauczycielką. Poznałam podstawy podstaw teorii, które pomogły mi złapać jakikolwiek grunt pod nogami.  Ćwiczyłam oddech – a nawet uczyłam się go od podstaw. To bardzo dziwne uczucie, gdy podstawowych funkcji życiowych doświadcza się na nowo. Świadomie. Na początku ciało się […]

Dzień #002

Pierwsze spotkanie online. Czasy globalnej pandemii jednak rządzą się swoimi prawami. Ja – wyposażona w matę, instrukcję od Eweliny, komputerek i Zooma, zrywam się przed świtem, aby praktykować jogę. Aż sama się sobie dziwię, ale ciekawość pcha mnie do przodu.  Pierwsza próba zmierzenia się o 6.00 z Powitaniem słońca A, przed wschodem słońca… Jest ok. […]

Dzień #003

Kolejny dzień zmagań z Powitaniem słońca A. Praca nad oddechem, próba kontroli i synchronizacji. Mam wrażenie, że każdą asanę wykonuję osobno, że nie są one ze sobą spójne. Trochę tak jak ja – inna w pracy, inna w domu, inna ze znajomymi.  Zaczynam zatem pracę nad połączeniem wszystkiego, ale gubię oddech. Jest za krótki, albo […]

Dzień #004

Dzisiaj budzik okazał się poważnym przeciwnikiem. Czułam, że wyrywa mnie z najlepszego momentu snu. Nawet przez chwilę przemknęła mi myśl: “no i po co mi to”. Zaraz jednak podniosłam się na łóżku – wiedziałam, że jeżeli zamknę oczy jeszcze na chwilę, to już będzie po walce.  Wstałam. Nie powiem abym tryskała z tego powodu radością, […]

Dzień #005

Dzisiaj pierwsza samodzielna praktyka. Obowiązki nie pozwoliły mi na poranne, wspólne jogowanie online. Miałam mieć dzień wolny od jogi – taki był plan. Ale jednak coś wewnętrznie podpowiadało, aby wejść na matę.  Weszłam więc w godzinach popołudniowych. I nie żałuję. Dostrzegłam dzisiaj ogromne, choć paradoksalnie miniaturowe zmiany w zachowaniu mojego ciała. Pierwsza: mogę w końcu […]

Dzień #006

Kolejny dzień samodzielnej praktyki. Kolejne 12 serii Powitania słońca A. Czułam, że to nie jest to, że to nie mój dzień. Że zbyt szybko, zbyt niestarannie, zbyt pospiesznie, z chaosem w głowie, z chęcią przerwania w połowie. Kontynuowałam jednak.  Otrzymałam na koniec nagrodę. Po raz pierwszy moje czoło spotkało się z kolanami w Uttanasana. Po […]

Dzień #007

Dzisiaj powrót do wspólnego praktykowania. Miałam chwilę zawahania, czy aby na pewno chcę wejść na matę. Ale weszłam. Wykonałam dzisiaj 15 powtórzeń (Powitanie słońca A). Oddech jest już płynniejszy, technicznie – raz lepiej, raz gorzej.  Dodatkowo moja nauczycielka zmieniła mi przejście pomiędzy Kumbhakasana (pozycja deski), Chaturanga-dandasana (pozycja kija), a Urdhva-mukha-śvanasana (pies z głową w górę). […]

Dzień #008

Dzisiaj rano wygrał ze mną “Poniedziałek”. W prawdzie podniosłam się po dźwięku budzika, ale wizja porannej praktyki tak mnie zmroziła, że szybko wróciłam do łóżka.  Muszę zatem odnotować pierwszy przejaw braku silnej woli. Na szczęście mam cudowną nauczycielkę, która w takich sytuacjach jest jak koło ratunkowe. Dzień uratowała zatem popołudniowa praktyka. Przyłożyłam się do niej […]

Dzień #009

Dzisiejsza praktyka minęła pod szyldem zmagań technicznych. Powitanie słońca całkowicie rozłożyło mnie na łopatki. Z rana dostrzegam trudność w rozgrzaniu organizmu, w zmotywowaniu go do ruchu, naciągnięciu mięśni do odpowiednich asan.  Co więcej – cały czas moja obręcz barkowa zdaje się grać w innej drużynie niż ja. Jakbyśmy strzelały do przeciwległych bramek. Moje barki, łopatki […]

Dzień #010

Dostrzegam, że najpoważniejszym przeciwnikiem dla mnie staje się poranne wstawanie. A zaraz po nim – Chaturanga. Zaczynam przechodzić przez różne dziwne stany – od całkowitej rezygnacji (zaraz po dźwięku budzika), przez silne postanowienie, że jutro już sobie odpuszczam (gdy zrzucam nogi z łóżka), przez zmęczenie i zniechęcenie (gdy się ubieram, myję i rozkładam matę), aż […]

Dzień #011

Kolejny dzień zmagań z Chaturangą. W trakcie dzisiejszej praktyki kompletnie nie mogłam złapać rytmu. Ani tym bardziej skoncentrować się na technice. Cały czas walczyłam z przemęczeniem i chęcią zejścia z maty.Jedyna satysfakcja jaka mi pozostała po tej praktyce, to ta wynikająca z samego faktu, że nie odpuściłam.

Dzień #012

Dwa dni przerwy pozwoliły złapać odrobię dystansu do siebie. Ostatnie dni praktyki spuściły ze smyczy mojego wewnętrznego krytyka, który postawił sobie za cel udowodnienie mi tego, jak bardzo nie nadaję się do jogi. A to nadgarstki niewyrobione, a to waga za duża i ciało za ciężkie, a to kręgosłup bolący, a to giętkość niewystarczająca… No […]

Dzień #013

Dzisiaj pierwszy raz wstałam pełna energii i zapału – pomimo świadomości wyzwania, jakie stoi przede mną. Kluczem do sukcesu okazuje się zatem jakość snu. Dobry sen = energia przed świtem i pozytywne nastawienie. Cel mojej obecnej praktyki to Powitanie słońca A i B w sekwencji 10 powtórzeń każde. Na razie – nieco oddalony cel. Plan […]

Dzień #014

Czternaste spotkanie z jogą upłynęło mi pod znakiem mozolnej walki z Chaturangą (dosłownie była to walka…). Czuję, jak niewiele siły drzemie w moich ramionach i barkach – żyją one swoim, leniwym życiem i na razie za nic nie chcą dać się pobudzić do działania.  Udało mi się jednak dotrwać do końca obu serii. 8 powtórzeń […]

Dzień #015

Dzisiejsza praktyka trochę mnie podbudowała. Udało się wykonać 8 powtórzeń Powitania słońca A i 7 powtórzeń Powitania słońca B. Nadal gubię oddech przy Powitaniu słońca B – w sekwencjach obejmujących Chaturangę. Ale dzisiaj udało mi się kilka razy prawidłowo wykonać to przejście – oczywiście w wersji uproszczonej, z kolanami na ziemi. Dla mojego ciała to […]

Dzień #016

Kolejny dzień zmagań. Poranne wstawanie przychodzi mi już z większą łatwością. Nadal dalekie to od pojęcia i uczucia “przyjemności”. Ale motywacja jest już też silniejsza. Dzisiaj pierwszy raz od (chyba) 10-15 lat udało mi się położyć całe dłonie na macie w Uttanasanie. Taki głęboki skłon to dla mojego kręgosłupa szok termiczny – tego typu ruchów […]

Dzień #017

Dzień 17 to kolejny dzień nowości i małych sukcesów. I cieszę się, że prowadzę te zapiski. Bez nich mój wewnętrzny krytyk wygrałby ze mną w przedbiegach. Tutaj jednak odnajduję przestrzeń do równoważenia tego “co mi się wydaje” z tym “co dzieje się naprawdę”.  Dzisiaj przede wszystkim udało mi się wykonać o jedną sekwencję Powitania słońca […]

Dzień #018

Zaczynam odróżniać poranny przymus od motywacji. Dotychczas oba pojęcia kumulowały mi się w tej samej aktywności. Teraz, dzięki codziennej, porannej praktyce jogi, zaczynam powolutku widzieć granicę. Na razie jest niewyraźna i mglista, ale jest. Dlatego też dzisiaj, pomimo tego, iż bardzo mi się nie chciało – wstałam. To była motywacja. Wczoraj natomiast – odpuściłam. Czułam, […]

Dzień #019

Powoli odkrywam kolejne sfery mojego ciała. Dzisiejsza praktyka nie była nazbyt intensywna – należała do tych przyjemniejszych. Zauważyłam za to, że odrobinę lżej podnoszę się z Chaturangi. Zmiana jest niewielka, może chwilowa, ale jednak jest. Warta odnotowania. Dzisiaj również pierwszy raz udało mi się na chwilę postawić całą stopę na macie w trakcie Psa z […]

Dzień #020

Miesiąc praktyki zamknęłam kolejną wizytą na shali. Pomimo tego, iż jest to przeddzień nowiu, czułam w sobie energię. Udało mi się popracować nad techniką – szczególnie ułożeniem łopatek i barków w trakcie Psa z głową w dół. Czuję też, że moje mięśnie i ścięgna zaczynają powoli ulegać temu cyklicznemu rozciąganiu. Z pomocą nauczyciela udało mi […]

Dzień #021

Dzień 21 zarysował dokładną granicę mojego pierwszego miesiąca z jogą – padł zaraz po nowiu. Miało być pięknie, a było beznadziejnie. Wstałam, nawet czułam w sobie energię, i oczywiście pojawiłam się na macie. Ale każdy kolejny ruch dosłownie spuszczał ze mnie powietrze. A motywacja? Co? Przepraszam, ale co? Nie znam tego słowa… No także ten […]

Dzień #022

Po wczorajszej porażce nie wchodziłam dzisiaj na matę tak pewna siebie. To też ciekawa lekcja, którą odebrałam. Muszę ją jeszcze przemyśleć, ale widzę tę wartość minionego dnia, którą też zamierzam wykorzystać.  Na szczęście wszystko wróciło do normy. W skupieniu wykonałam powtórzenia Powitania słońca, a potem przeszłam do sekwencji dalszych asan, które powtórzyłam 4 razy.  Na […]

Dzień #023

Zmierzyłam się dzisiaj z nową serią asan. Tym razem – Prasarita Padottanasana A, B, C oraz D. Oczywiście towarzyszyły temu problemy z utrzymaniem równowagi i silne uczucie naciągania mięśni. To było zaskoczenie, bo od lat tak dokładnie nie czułam każdego centymetra moich nóg. Uważnie i powoli starałam się wykonać wszystkie asany, czytając jednocześnie komunikaty mojego […]

Dzień #024

Mija równo miesiąc odkąd praktykuję jogę. A ja, zamiast świętować i celebrować, mierzę się z największym kryzysem, jaki miałam od początku. Nie spodziewałam się tego, że przyjdzie tak nagle – praktycznie wyskoczył niespodziewanie “zza rogu”.  Dyskomfort związany z prawą nogą (naciągnięcie mięśnia dwugłowego uda) praktycznie całkowicie odebrał mi radość z praktyki. I moją automatyczną, całkowicie […]

Dzień #025

Kolejny dzień przyniósł odrobinę więcej sensownych przemyśleń, a mniej emocji 🙂 Przede wszystkim, idąc za radą nauczycielki, zmodyfikowałam ułożenie ciała (szczególnie stóp) przy trikonasanie. Pomogło! Asanę wykonuję wolniej, ale dzięki temu jestem w stanie pogłębić skłon, sięgając do samego palca. Dzięki temu w ogóle nie odczuwam ani bólu, ani też jakiegokolwiek dyskomfortu.  Wystarczyła zatem jedna, […]

Dzień #026

Moja kolejna wizyta na Shali – jak zawsze, działa jak lekarstwo na całe zło. Przede wszystkim chciałam tym sposobem ostatecznie zamknąć za sobą drzwi niedawnego kryzysu. Udało się! Od początku praktyki byłam skupiona, w pełni skoncentrowana. Starałam się pilnować techniki wykonania poszczególnych asan. Chaturanga nadal nie jest moją przyjaciółką, ale nie budzi już takiej awersji […]

Dzień #027

Poranną praktykę tymczasowo przesunęłam na godz. 7.00 rano i czuję, że jest to dla mnie idealna pora. Z jednej strony – muszę wstać na tyle wcześnie, aby wyjść ze swojej strefy komfortu. Z drugiej – nie jest to “za wcześnie” – nie odczuwam chronicznego przemęczenia. Wiem, że muszę pomyśleć nad połączeniem porannej jogi z pracą. […]

Dzień #028

Za mną kolejny mały progres – tym razem poprawiłam równowagę w trakcie wykonywania ostatniej sekwencji asan (stojących). Bardzo mnie to ucieszyło. W prawdzie nadal oczywiście wykonuję ją ze zgiętą nogą, ale w perspektywie jednego dnia poprawa jest ogromna! 🙂 Ostatecznie udało mi się dzisiaj wykonać: Powitanie słońca A – 5 powtórzeń Powitanie słońca B – […]

Dzień #029

Ponownie mam za sobą kilka dni przerwy – po części spowodowanych chęcią totalnego odpoczynku, bezkrytycznego leniuchowania, a po drugie – LH. Nie żałuję 😉 Dobrze mi zrobiło te kilka dni. Dzisiaj wstałam nieco wcześniej – 10 minut, ale jednak. Rozbudziłam się i na matę weszłam pełna nadziei. Ta wewnętrzna energia niosła mnie przez całą praktykę.  […]

Dzień #030

Trzydziesty dzień praktyki – dałam sobie małe podsumowanie i… nie dostrzegam minusów jogi. Nie jest łatwa – to trudna, wymagająca partnerka. Ale też bardzo wdzięczna i wierna. Zawsze czeka cierpliwie i wybacza każdą nieobecność. Lubię ją. Czuję, że ta relacja jest coraz silniejsza. Ale też czuję, że to dopiero początek. Dzisiaj z moich małych sukcesów […]

Dzień #031

Dzisiaj podjęłam decyzję, że zostaję z jogą na rok. Na pełne 365 dni. Co one przyniosą? Nie wiem nawet czego się spodziewać. Dzisiaj jednak świadomie podjęłam się tego zobowiązania 🙂 Udało się też troszkę udoskonalić i poprawić kilka asan. Cały czas wykonuję ten sam układ, ale ani mnie to nie nudzi, ani nie zniechęca. Przyjemne […]

Dzień #032

Piątkową praktykę odbyłam na Shali. W bardzo kameralnej atmosferze. To była jedna z moich lepszych praktyk. Popołudniowa, na zamknięcie tygodnia. Towarzyszyło jej skupienie i czułam też w sobie energię. Cały układ asan wykonałam z maksymalną starannością. Nauczycielka skorygowała mi niektóre z nich, albo poprawiając technikę wykonania, albo też podnosząc poziom trudności (szczególnie dla tych, które […]

Dzień #033

Mam za sobą jedną z piękniejszych praktyk. Ponownie zawitałam na Shali – tutaj najłatwiej mi o skupienie, równowagę wewnętrzną, pozytywną energię, którą przekuwam w to, aby próbować, próbować i jeszcze raz próbować. Obecnie największym darem, jaki otrzymuję w zamian za regularną praktykę, jest chwila ciszy w mojej głowie. Pewien błogi stan nieświadomości i skupienie na […]

Dzień #034

Powrót do porannej praktyki to zawsze wyzwanie. Ale staram się podtrzymać ten rytm – chociażby kilka dni w tygodniu. Z rana o wiele trudniej jest mi uzyskać elastyczność ciała. Kolejne asany wymagają ode mnie większego niż zazwyczaj skupienia. Ale z drugiej strony – po praktyce czuję się jak nowo narodzona.  Dzisiaj kontynuowałam praktykę według ostatnich […]

Dzień #035

Czuję, że dojrzewam w tej mojej jogowej drodze. Coraz bardziej dbam o przestrzeń praktyki – o to by była po prostu przyjemna. Co to oznacza? Jeszcze nie wiem. Ale intuicyjnie działam. Dzisiaj na przykład wprowadziłam do niej nowego gościa – fikusa tępego, któremu dałam na imię Yogi. Bedzie ze mną jogował 🙂 A sama praktyka? […]

Dzień #036

Dzisiejszy dzień nie był moim “jogowym dniem”. Zaczynam podejrzewać, że  bardziej niż przypuszczałam, reaguję na fazy księżyca. Już drugi miesiąc z rzędu osłabienie i kryzys przychodzi do mnie wraz z pierwszą praktyką po nowiu.  Ale mimo to nie odpuściłam – wykonałam praktykę w mniejszym zakresie, ale wykonałam. Przećwiczyłam raz całą sekwencję asan, a na dodatek […]

Dzień #037

Kolejna piątkowa, wieczorna praktyka za mną. To zdecydowanie mój ulubiony moment w tygodniu. Zdecydowanie! Czuję też, że mam wówczas najwięcej siły, skupienia, energii. Pomaga również sam fakt, iż przede mną weekend – czas wolny od pracy. O wiele łatwiej jest mi wówczas zamknąć się w przestrzeni maty. Dzisiejsza praktyka – bardzo udana. Chociaż zwróciłam uwagę, […]

Dzień #038

Za mną kolejna praktyka na Shali. Cieszę się, że dzisiaj również mogę napisać, iż była ona pełna skupienia i koncentracji. Nie wszystkie asany udało mi się wykonać idealnie – szczególnie pod koniec nogi i ramiona już zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Ale od początku, aż po etap uziemienia cieszyłam się tą praktyką i spokojem, jaki mi daje. […]

Dzień #039

Dostrzegam, że w trakcie porannych praktyk, moje ciało wyraźnie protestuje 🙂 W ogóle nie jestem giętka i gibka, ale rano to już totalna kłoda ze mnie 😉 Mam jednak przekonanie, że to te niewielkie poranne kroczki pozwalają mi na koniec tygodnia cieszyć się dłuższą i efektywniejszą praktyką. Dzisiaj zmodyfikowałam nieco układ. Na razie najwięcej problemu […]

Dzień #040

Dzisiaj na matę stanęłam ze strasznym bólem pleców (kręgosłupa) – w odcinku piersiowym i lędźwiowym. Przez większą część praktyki ten dyskomfort uniemożliwiał mi wykonanie pełnych skłonów. Miałam jednak w sobie na tyle siły, aby całą praktykę wykonać z możliwie jak największym zaangażowaniem. A i jako sukces poczytuję sobie, że od dwóch dni rozpoczynam jogowanie ciut, […]

Dzień #041

Niewiele dzisiaj brakowało, abym odpuściła poranną praktykę. Udało się jednak zmobilizować i stanąć na macie. Nie było łatwo – ciało nie chciało współpracować. Mimo wszystko – starałam się dokładnie przejść przez wszystkie asany. Na końcu – ku mojemu zaskoczeniu – spotkałam się z nową asaną – Ardha Baddha Padma Pashchimottanasaną. Na tę chwilę oczywiście nie […]

Dzień #042

Po raz kolejny upewniłam się, że piątki to mój dzień, a popołudniowe praktyki to nagroda za całotygodniowy wysiłek i systematyczność w porannej dyscyplinie. Wówczas jestem w stanie wykonać więcej, dokładniej, z pełniejszym skłonem. Moje ciało o wiele chętniej współpracuje. Tak było i tym razem. A najlepszą z nagród na koniec był “mostek” (Urdhva Dhanurasana) i […]

Dzień #043

Niedzielna praktyka na Shali. Jestem zadowolona dzisiaj ze swojego zdyscyplinowania. W połowie sekwencji asan siedzących zorientowałam się, że w sekwencji asan stojących pominęłam “półlotos” (Ardha Baddha Padmottanasana). Teoretycznie – powinnam dalej powtarzać asany siedzące, ale zdecydowałam się wrócić na początek sekwencji asan stojących. Udało mi się zatem powtórzyć wszystko, prawidłowo i w skupieniu.  Na koniec […]

Dzień #044

Dzisiejsza praktyka była dla mnie jedną z trudniejszych, o ile nie najtrudniejszą. Przede wszystkim rozbił mnie totalny brak koncentracji. W ogóle nie byłam w stanie skupić się na asanach i vinyasach. Myśli uciekały, a w głowie ogromny chaos. Kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt razy myślałam o tym, aby nie wejść na matę, a potem – aby […]

Dzień #045

Po kilku dniach przerwy, które sobie podarowałam motywowana ogromnym zmęczeniem i niewyspaniem, wróciłam na Shalę. Powroty, jak zwykle trudne. Czuję, że przede mną jakiś dziwny okres, z którym będę się musiała zmierzyć. Widzę po sobie, że joga powoli staje się też dla mnie instrumentem diagnostycznym – coraz częściej weryfikuje moje siły witalne do mierzenia się […]

Dzień #046

Niedzielna praktyka jak zwykle udana. Zyskałam chwilę oddechu i odprężenia. To był dobry czas na Shali. Ostatnio coraz trudniej u mnie ze skupieniem, ale walczę z tym. Klimat Shali zdecydowanie mi pomaga.  Jeżeli zaś chodzi o praktykę – na razie, ze względu na przerwę i słabszą kondycję, ćwiczę dotychczasowe asany. Dobrze mi w tym zatrzymaniu […]

Dzień #047

Poniedziałkowa praktyka to katastrofa z bardzo błachego powodu – kontuzji palucha i zadartej na nim skórki od spodniej powierzchni. Ten detal uświadomił mi, jak każdy milimetr ciała jest bardzo mój i jaki jest ważny. Milimetrowy uszczerbek uniemożliwił mi swobodne przejście z chaturangi, a tym samym – pełne cieszenie się praktyką. Dziwna mieszanka uczuć – z jednej […]

Dzień #048

Dzień 48. to mój kolejny, trudny powrót. Prawie tygodniowa przerwa od praktyki minęła mi pod hasłem “nie chce mi się” oraz szyldem “nie mam siły”. Pod koniec zniechęcenie było juz ogromne – wiedziałam, że bez wizyty na Shali i oderwania się od tego co na co dzień, nie dam rady wrócić. Zdyscyplinowałam się zatem i wróciłam […]

Dzień #049

W tym tygodniu postanowiłam spróbować czegoś nowego. Tym razem zorganizowałam swoje obowiązki tak, aby częściej zaglądać na Shalę – na popołudniowe praktyki. Udało mi się przeprowadzić dzisiejszą praktykę w skupieniu i pełnej koncentracji. Wyciszyłam się i odpoczęłam. Zauważyłam, że o wiele łatwiej podchodzę do Chaturangi – udaje mi się ją coraz częściej wykonywać bez podparcia […]

Dzień #050

Moja 50. praktyka! Bardzo się cieszę z tej drogi, która już za mną. Gdy spoglądam na nią z perspektywy tych 50. spotkań z jogą, widzę ile bogactwa wniosła do mojego życia. Są to trudy, upadki, poczucie rezygnacji i zniechęcenie. A zaraz za nimi radość, spokój, poczucie spełnienia i wewnętrzna harmonia. Dzisiaj trudno mi się było […]

Dzień #051

Kolejny dzień na Shali, kolejna praktyka z której jestem bardzo zadowolona. Dzisiaj o wiele łatwiej było mi utrzymać skupienie i koncentrację. Pomimo tradycyjnych zakwasów i odczuwanego zmęczenia mięśni (ostatnie praktyki były dla mnie wymagające), miałam siłę. Byłam tym zaskoczona – wchodząc na matę przygotowałam się na “słabszy” dzień.  Obecnie wykonuję całą serię asan stojących (raz) […]

Dzień #052

Piątkowa praktyka jak zwykle cieszyła mnie najbardziej w tym tygodniu. To dla mnie nagroda za całe 5 dni ciężkiej pracy – na różnych płaszczyznach. Udało mi się w pełni świadomie stanąć na macie, skupić się na prawidłowej postawie i pilnować tego skupienia w każdym możliwym momencie. Na dodatek – powtórzyłam serię asan siedzących aż 3 […]