Niecierpliwość

artysta, odbiorca, pokora, twórczość, tworzenie

8 listopada 2015 r.

Człowiek z natury swojej jest niecierpliwy. Nawet ci, co szczycą się na co dzień cnotą cierpliwości, nie mogą powiedzieć, ze w pełni kontrolują swoje pragnienia.

Bo czym tak naprawdę  jest cierpliwość? To czekanie – uwarunkowane czasowo, wyróżniające się wyraźnym początkiem i brakiem końca. O wiele łatwiej znosi człowiek trud czekania, o ile zna datę, moment finalny. Natomiast czekanie, które nie ma wyraźnego końca okazuje się dla człowieka męką.

Niecierpliwość jest uwarunkowana pragnieniem. Im bardziej jego podłoże zyskuje wymiar emocjonalny, uczuciowy, tym trudniej nad nim zapanować. Dlaczego? Z tego prostego powodu, że sfera uczuć i emocji nie jest poznawalna empirycznie i wykracza poza wszelkie kryteria, które ustanawia LOGOS.

Nic więc dziwnego, że większą niecierpliwość wykazuje dziecko, które do większości, o ile nie wszystkich spraw, podchodzi bardzo emocjonalnie. Podobną, dziecięcą niecierpliwość wykazują Artyści – chwilę natchnienia, przesiąkniętą indywidualnymi emocjami, pragną natychmiast przekształcić w dzieło, osadzone na nośniku materialnym.

Taką też niecierpliwością cechują się zakochani, którzy w swojej pierwszej fascynacji z trudem znoszą czas rozłąki. O ileż łatwiej jest czekać żonie na męża i mężowi na żonę, niżeli zakochanym na siebie nawzajem. Czy oznacza to, że emocjonalność/uczuciowość między mężem a żoną jest mniejsza niż ta, która łączy zakochanych? NIE. Ich emocjonalność/uczuciowość wzbogacona jest jednak DOJRZAŁOŚCIĄ, a więc podpiera się również silnymi filarami LOGOSU.

Tam jednak, gdzie dojrzałości nie ma bądź też jest niewystarczająca – prym wiodą emocje. Tam rodzi się niecierpliwość – nie ta, która wiąże się z oczekiwaniem, ale ta, która implikuje ból, czasami nawet gniew, żal, rozgoryczenie i frustrację.


Kształtowanie w sobie cnoty cierpliwości musi opierać się na dojrzałości. Bez niej niemożliwym jest przyjęcie postawy świadomej pokory, a tym samym – rozwijanie w sobie umiejętności bycia CIERPLIWYM.

Przywołana tutaj pokora pojawiła się nieprzypadkowo. Jest ona roztropnością wspartą obiektywizmem, otwartością na to, co dzieje się w sferze POZA (poza moją wolą, poza moją decyzją, poza moimi możliwościami, poza moim wpływem etc.). Łączy więc  w sobie dwa żywioły: PSYCHE i LOGOS. Pozwala zapanować na tym, co rodzi się i dochodzi do głosu w sferze uczuć, jednak czyni to dzięki wypracowanej pozycji LOGOSU.

Mówi się, że pokorę nosi się w sercu – to prawda. To wszystko bowiem, co związane z emocjami pozostaje pod skrzydłami pokory. Jednak jej obecność jest rezultatem silnej woli, a więc w pełni świadomej aktywności LOGOSU.

Nikt nie rodzi się z pokorą w sercu. Niewielu też ma dzisiaj odwagę sięgnąć po ten mało popularny dar. Często bowiem pokora mylona jest z ascetycznym uniżeniem i biernością. To błąd. POKORA jest CNOTĄ wymagającą stałej AKTYWNOŚCI. Nie jest też uniżeniem – jest AKCEPTACJĄ. Z tego też względu ma ona ogromny wpływ na kształtowanie tożsamości, budowanie człowieczeństwa.

Ludzie pokorni są otwarci na czekanie. Akceptują konieczność czekania. Ludzie pokorni są cierpliwi (cierpliwi w tym sensie, że niecierpliwość nie przynosi im bólu – po prostu staje się czekaniem).