Janusz Radek – Kim Ty jesteś dla mnie

Projekt “Poświatowska/Radek“, który przyniósł niezwykły owoc w postaci nowego wydawnictwa muzycznego, to dla mnie przede wszystkim źródło niezwykłych inspiracji. Kilkadziesiąt godzin spędzonych z muzyką Janusza Radka i tekstami Haliny Poświatowskiej zaowocowało potrzebą ZOBACZENIA tego projektu. Ale nie tak, jak to się patrzy na artystę w trakcie koncertu, ale ponadkulturowo.

Świadomość faktu, iż codziennie korzystamy z niezwykle bogatego dorobku kulturowego (nie jesteśmy przecież odosobnioną wyspą), doprowadziła mnie do momentu, w którym rozpoczęłam poszukiwania tego, co widzialne, zakorzenione w zupełnie innej sztuce, ale korzystające z tych samych wzorców lub – może bardziej precyzyjnie – wyrastające z tych samych potrzeb. I chociaż określenie to na początku może wydawać się mgliste i niezwiastujące niczego ciekawego, to jednak zapraszam do lektury i podróży po utworach tego projektu. To moja droga, którą wybrałam. Nie jedyna, ale jedna z wielu.

Poezję Haliny Poświatowskiej należy czytać bardzo dokładnie – do granic wytrzymałości przemierzać wers po wersie. A potem wracać do początku i zaczynać od nowa. Bo to poezja, która nie kończy się na słowach – one są jedynie narzędziem poznania, punktem z którego można rozpocząć podróż.

Nie dziwi więc, że tak wielu artystów chwyta za wiersze Poświatowskiej. I dobrze. Nie wszyscy jednak mają w sobie pokorę, w której po tysiąckroć potrafią wrócić do tego samego utworu – wszystko po to, by po prostu zrozumieć lub poczuć prawdziwie.

Poświatowskiej nie da się wyjaśnić. Nie można powiedzieć, że pisała o życiu, o śmierci, o umieraniu i codziennym zmartwychwstawaniu. To za mało. By cokolwiek z jej poezji wynieść należy czytać ją wszystkimi zmysłami – zrekonstruować bodźce, które zamknęła w kilku strofach i tym samym – uchwyciła w wiecznym trwaniu ich ulotną teraźniejszość. Trzeba więc poznać jej kobiecą codzienność, zmysłową chaotyczność, emocjonalność, która pozbawiała ją spokoju i zanurzała w ciągle niezaspokojonych pragnieniach. A potem należy szukać – takich obrazów, dźwięków i zapachów, które będą współbrzmieć z jej poezją.

Bo poezja Haliny Poświatowskiej jest polisensoryczna, ma ogromny potencjał rekonstrukcji odczuć i emocji. To wyjątkowa rzadkość – nawet w świecie poezji. Wykorzystując słowa i ich sensy artyści żonglują obrazami, tworzą zmyślne metafory. I bardzo często popadają w ich pułapkę skończoności. U Poświatowskiej jest inaczej – niejako uwalnia ona słowa od znaczeń – zrywa z konwencją. I tutaj warto wtrącić, że także w życiu prywatnym łańcuchy konwencjonalności bardzo ją drażniły (w upały lubiła przechadzać się nago po domu i bardzo irytowały ją wszelkie uwagi na ten temat; często też wdawała się w bliskie relacje z żonatymi mężczyznami, podążając przede wszystkim za uczuciem oraz impulsem, nie zaś za ogólnospołecznymi zasadami).

Dzisiaj, trzymając w dłoniach płytę Janusza Radka pt. “Kim Ty dla mnie jesteś”, mogę jedynie wyobrazić sobie ile godzin artysta spędził z wierszami Poświatowskiej, poznając ją także poprzez biografie czy opracowania. A do Haśki trzeba mieć cierpliwość. Niesforna w swojej kokieteryjności, za każdym razem świadomie odpycha, gdy tylko odczuje się potrzebę bliższej relacji z nią; pociągająca w swojej nieosiągalności – taka była za życia i taka pozostała na kartach swej poezji. Trzeba ją prawdziwie pokochać, aby przy niej pozostać na dłużej, odkrywać, poznawać.

W projekcie Radka słychać jednak tę cierpliwość. Jeżeli bowiem w taki sposób łączy słowa Haśki ze swoją muzyczną wrażliwością, że wyobraźnia odbiorcy nie odtwarza, ale projektuje, to znaczy, że artysta wszedł dokładnie w metafizyczny projekt Poświatowskiej, który cechowała wolność od schematów, obrazów, sensów, znaczeń… Nie zmienia to jednak faktu, że ponadpokoleniowa współpraca artystów okazuje się dla odbiorców trudna, wymagająca intelektualnego wysiłku, skupienia i zaangażowania. Tym trudniejsze to, iż żyjemy w czasach, w których dominują produkty gotowe. Płacisz – masz – konsumujesz. Tutaj jest inaczej. Dostajesz – tworzysz. Dlatego też mam świadomość, że dla wielu płyta może wydawać się “trudna” (?), “nie wiadomo o czym” (?)…

Tak też, na fundamencie pytań, które trafiły do mnie po opublikowaniu recenzji płyty Janusza Radka, zrodził się pomysł, aby “pociągnąć” temat nieco dalej. Propozycja, którą przygotowałam to przede wszystkim SPOTKANIE. Nie tylko JanuszaHaśki. Oni stają się jedynie “przestrzenią” spotkania. Relacje, o których będę pisać, dialogowość, którą przywołam, to współistnienie emocji, wspomnień, doświadczeń (także tych kulturowych) w nas. Posłużę się różnymi dziełami sztuki, aby udowodnić swego rodzaju uniwersalność i powtarzalność  wątpliwości i refleksji, które to pozwoliły HaśceJanuszowi znaleźć wspólną drogę artystycznego wyrazu.

Pierwszy utwór, który biorę “na warsztat” to “Mówisz na śmierć“, numer 11 na płycie. Celowo nie zaczynam od pierwszego, gdyż tym razem chcę wyrwać poszczególne interpretacje Janusza Radka z ograniczeń narracji, którą mógł prowadzić, tworząc dzięki wierszom Poświatowskiej swoją, napisaną z zamysłem historię. Tym razem będę kierować się indywidualną selekcją i postaram się zestawić kolejno te utwory, które “wyglądają” zupełnie inaczej. Mam nadzieję, że ud mi się w ten sposób wydobyć różnorodność i kalejdoskopiczność projektu. Nie będę też ukrywać, że będę podążać wg takiej kolejności, która dla mnie jest szczególnie bliska.

Wytrwałych zapraszam do lektury! 🙂

Część 1: “Mówisz na śmierć” —> CZYTAJ TUTAJ

Część 2: “Ten kot” —> wkrótce

Część 3: “Jak płomień” —> wkrótce

Część 4: “Ach gdybym miał” —> wkrótce

Część 5: “Kiedy U-Kochanie” —> wkrótce

Część 6: “Mogę być albo nie” —> wkrótce

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *