Kasia Kowalska – AYA

Dzięki takim utworom i takim dziełom możemy być spokojni o dalsze losy kultury popularnej. Kasia Kowalska naprawdę zaskoczyła swoim najnowszym singlem. “Aya” to nie tylko dobra, ale przede wszystkim rozbudzająca ciekawość zapowiedź nowego krążka. A dla mnie to również inspiracja do głębszych analiz.

Kasia_Kowalska_AYAPierwszą zagadką, której rozwiązanie niesie bardzo ważne wskazówki interpretacyjne, jest sam tytuł utworu. “Aya“. Etymologiczne źródło znajduje się w nazwie własnej rytualnego psychodeliku stosowanego przez Indian Keczuańskich. Ayahuasca podawana jest w postaci napoju, a przygotowują ją szamanie. “Aya” ma więc pierwiastek biograficzny, bowiem należy pamiętać, że w trakcie swojej podróży po Ameryce Południowej Kasia Kowalska miała okazję zażywać Ayahuascę. Stała się ona dla niej ważnym akcentem w walce z boreliozą, z którą wówczas się zmagała.

A “liana duszy” czy też “pnącze duszy“, jak przez Indian nazywany jest wywar z Ayahuasca, ma silne działanie halucynogenne. Służy również wprowadzeniu w trans. To natomiast oznacza, że świat, który w utworze prezentuje Kasia Kowalska jest tym najbliższym Freudowskiego ID, wolnego od konwencji, tradycji, zasad, obyczajów, czy nawet kultury. Jest też światem wyzwolonym, bowiem temu właśnie służyć ma stan transu.

Warto wybrać się w tę podróż, poddać się oczyszczającym rytuałom, które oferuje Kowalska. Już na wstępie muszę przyznać, że dawno nie zdarzyło mi się, aby po pierwszym odsłuchu i obejrzeniu teledysku bez zastanowienia włączyć “replay”. To naprawdę działa. A co najważniejsze – dowodzi tego, jak bardzo potrzebujemy mądrych, przemyślanych kompozycji z przesłaniem.

 Zabiorę cię tam, gdzie znajdziesz odpowiedź…

Coraz rzadziej spotykamy wśród muzycznych premier takie, których warstwa tekstowa zakłada bezpośredni zwrot do odbiorcy. Dlaczego? Bo to wymaga sprytu i umiejętności tworzenia komunikatów uniwersalnych i niebanalnych zarazem – takich, które odbiorcy o różnych doświadczeniach, niekiedy też skrajnych kompetencjach kulturowych, będą mogli przyjąć jako “swoje”, “intymne”. A Kasia Kowalska bez chwili zastanowienia uderza w odbiorcę mocnym i prowokującym wezwaniem: Powiedz mi co widzisz w lustrze… Tworzy relacje: ja-Ty, Artysta-Odbiorca, Przewodnik-Podróżujący/Tułacz. Ale nie jest to tradycyjna relacja, w której Artysta jest Nadawcą pozostającym poza światem Odbiorcy. W tym przypadku Nadawca czeka na reakcję odbiorcy. Wyznacza mu cel. Udziela wskazówek. Chce być nauczycielem i doradcą. Chce być prowokatorem, którego wypowiedzi staną się zaczątkiem głębszych przemyśleń.

00

Ciekawy w tym przypadku jest sam sposób rozwijania historii przedstawionej w klipie. Kowalska nie pozostawia nam żadnych wątpliwości – inspiracją dla niej stały się krajobrazy Ameryki Południowej. Od pierwszych sekund teledysku zachwycają swoją surowością. Tworzą scenerię o niezwykłym przesłaniu. Tworzą świat, w którym przetrwać mogą jedynie ci, którzy żyją z nim w harmonii. Dla pozostałych jest to ziemia dzika, nieprzystępna, nieprzyjazna. Jednak to właśnie w tej surowości, wśród kamieni i piasków, Kasia Kowalska odnajduje przestrzeń do bardzo intymnej rozmowy z Tobą i ze mną.

1Wraz ze świtem przychodzi czas dotknięcia prawdy – ziemi, gruntu rozumianego również jako metafora podstaw naszej tożsamości, fundamentów, na których wzrastamy i które decydują o tym, kim jesteśmy. Od pierwszej chwili odbiorca otrzymuje jasny komunikat: to będzie rozmowa, która dotyka tego, co fundamentalne. Będzie więc trudna. I rzeczywiście. Już w pierwszych wersach okazuje się  zaskakująca. Kowalska nie unika bowiem ostrych słów. Rezygnuje też z łagodnego wprowadzenia. Rozpoczyna rozmowę…

Powiedz mi co widzisz w lustrze
Przełknij chociaż raz ziaren prawdy lepki smak
W palącej krtań dawce
Powiedz gdzie ukryłeś furii wdech

2Ciężko uciec od takiej rozmowy – tym bardziej, że rozpoczyna się ona niemal na pustkowiu. Jestem ja, jest Ona, a wokół nas dzikie w swej surowości krajobrazy Ameryki Południowej. Pytania zadane w takich okolicznościach nie mają się gdzie schować. Trafiają bezpośrednio do Odbiorcy, a jeżeli nie uzyskają odpowiedzi – otoczone zostaną przerażającą pustką.

3Bardzo dobrze została poprowadzona narracja ikoniczna. Trzeba w tym miejscu przyznać, że TAKICH teledysków mamy niewiele. Przykładem tego może być chociażby sam sposób “spotkania” z Kasią. Od poziomu pewnej tajemniczości i niedopowiedzenia (nie zostaje od razu przedstawiona bezpośrednio) do spotkania twarzą w twarz. I to spotkania w, wydawałoby się kluczowym momencie – wtedy, gdy Kowalska rzuca odbiorcy wyzwanie: Powiedz gdzie ukryłeś furii wdech. Podejmuje ona tutaj walkę z odwiecznym problemem złożoności natury ludzkiej. Jej wielopoziomowością i teatralnością. Swoimi słowami wyjmuje Odbiorcę z bezpiecznego świata konwencji i zasad, wśród których doskonale się on odnajduje. Artystka, tworząc taki komunikat, daje świadectwo świadomości kategorii “gry” i “roli”, które uczestniczą w naszej codzienności. Jeżeli więc chce ona sprowokować odbiorcę do wyjścia poza nie, to nie powinien dziwić nas fakt, że zabiera swoich Odbiorców na pustkowie, na którym nie obowiązują żadne znane nam z “naszego świata” zasady.

4Drgaj, łkaj, jak żar pustyni nęka tak/Wchłania cię grząski jej piach… Słowa te budzić mogą lęk, litość i trwogę, a tym samym, stanowić – zgodnie z myślą Arystotelesa – zaczątek katharsis. I chyba o to Kasi Kowalskiej chodzi – o oczyszczenie, które bez brutalnej i bolesnej prawdy, bez bólu, nie jest możliwe. Artystka daje więc Odbiorcy odrobinę czasu na otwarcie się i na odczuwanie.

Skąd dryfujesz zagłuszając głos…?

Po bardzo mocnym wstępie przychodzi czas na odrobinę spokojniejszą rozmowę. Na próbę poznania siebie i odrzucenia tego, co dotychczas uniemożliwiało tak wnikliwą wiwisekcję. Skąd dryfujesz zagłuszając głos?/ Nieruchomo tkwisz w marazmie martwych scen/ Rdza zżera resztki złudzeń… Kasia zabiera nas teraz w labirynt pytań. Pośród masywnych głazów zachęca do otwarcia się na POZNANIE. Dotykając zimnych i chropowatych powierzchni kamieni, krocząc bosą stopą po miałkim piasku, uaktywnia zmysł dotyku. Wychodzi więc poza poznanie rozumowe, to, które oparte jest na matematycznej logice.

5 6

Na dłoniach i stopach Kasi Kowalskiej dostrzec można indiańskie tatuaże. Motywy świadczące o sile i determinacji dotarcia do prawdy (strzały), jak również świadomości bycia częścią świata, którym rządzi prawo harmonii i równowagi (romb). W ten sposób Kowalska dopełnia swojego wizerunku jako przewodnika. Może też chce być szamanem, który wprowadza Odbiorcę w trans i dzięki temu odkrywa źródło “choroby wieku”? Wezwanie: Powiedz gdzie ukryłeś czuły nerw, brzmi jak luźna parafraza lekarskiego pytania: gdzie panią boli? 🙂 To istotne – wchodząc w tak intymną relację z Odbiorcą, Artystka pozostawia decyzję jemu. Od niego zależy “powodzenie kuracji”.

Będzie lepiej

Niezwykle istotne jest ostatnie zdanie pierwszej strofy. Znaczeniowo przynależy ono już do refrenu. Tutaj bowiem nie ma już miejsca na oskarżenia i bolesne odkrywanie prawdy. To już czas, kiedy Kasia Kowalska wyraźnie wyciąga rękę w stronę odbiorcy.

…Zabiorę cię tam gdzie znajdziesz odpowiedź
***
Rzuć za siebie
Zwątpień czarnych garść
Będzie lepiej
Z tłem jaskrawych barw

8 10 9 11

I rzeczywiście. Przenosi nas w zupełnie inny świat. W świat, w którym mrok zastępuje światło, szaloną ucieczkę – harmonia i medytacja, a surowe i zimne w swych tonacjach krajobrazy Ameryki Południowej – świetliste panoramy. Okazuje się, że odkrycie jednego pierwiastka – światła – zmieniło całą rzeczywistość.  Tak naprawdę otrzymujemy od Artystki gotową receptę na szczęście: patrzeć prosto w słońce, spoglądać na swoją codzienność tak, aby dostrzegać w niej te ciepłe barwy, a to, co czarne i klaustrofobiczne – odrzucić. Nie zabrakło również rytualnego odpędzania zła – w transie oczyszczenia pomaga taniec i stare, sprawdzone indiańskie sposoby.

12 13 14

Wszystko czego pragniesz jest już w tobie

Na początku wspomniałam, że przygotowanie tak bezpośredniego komunikatu niesie ze sobą ryzyko banalności. Trudno bowiem dotknąć uniwersalnych i podejmowanych już niejednokrotnie problemów w nowy, świeży i przede wszystkim prawdziwy sposób. Ale Kasi Kowalskiej to się udało. Wspaniale prezentuje to druga zwrotka.

Pali skórę, w żyłach burzy krew
Zgaś, zdław przeszłość niech nie kąsa ran
Nie drąży w nas tępym dłutem
Zanim ogień furii spali cię
Wejdź w trans, tylko miłość leczy nas
Wszystko czego pragniesz jest już w tobie

Nie powraca już do tej srogiej narracji, z którą rozpoczęła dialog. Pozostaje przy roli przewodnika. Daje konkretne wskazówki – antidotum na narastającą frustrację, złość, niezadowolenie i wszystko to, co rodzi w nas wewnętrzne furie. Nie pozostawia złudzeń: tylko miłość leczy nas. A pielęgnując ją, pielęgnujemy w sobie pokój. Dzięki Kasi mamy okazję przypomnieć sobie, jak pięknymi jesteśmy. Wszystkie skarby tego świata nosimy w sobie – mamy je do swojej pełnej dyspozycji. To od nas zależy, czy schowamy je głęboko na dnie duszy, zamkniemy i ukryjemy przed światem, czy też zdecydujemy się na ich codzienne odkrywanie i odnajdywanie na nowo każdego dnia.

18 19 20 23

Przypieczętowaniem całości jest oczywiście refren oraz swoista coda, która zamyka utwór.

Rzuć za siebie
Zwątpień czarnych garść
Zajrzyj w siebie
W świat jaskrawych barw

…to czego pragniesz jest już w tobie

…to czego chcesz już masz

Czy trzeba do tego coś więcej dodawać? 🙂 Mogę w tym miejscu tylko życzyć sobie więcej takich dzieł – i mam tutaj na myśli nie tylko sam utwór, ale i wspaniale przygotowany teledysk, z zapierającymi dech w piersiach krajobrazami. I co istotne – Kasia Kowalska wyraźnie pokazuje, że nawet wśród tych, w których dominują różne odcienie szarości, można odnaleźć piękno żywych i zapadających w pamięć kolorów. Wystarczy chcieć.

31 30

24 25 26 27

29 32 33 34

Przeczytaj również...

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *