Kobieta zmienną jest – Cate Blanchett w 13 manifestach

Manifesto” to chyba najciekawsze i jednocześnie najtrudniejsze artystyczne przedsięwzięcie w aktorstwie Cate Blanchett. Ale zapisała się ona przecież w historii kina jako jedna z nielicznych, która z oskarowej gali dwukrotnie wyszła ze statuetką. Jednak w przypadku “ManifestoBlanchett prezentuje coś więcej niż aktorski kunszt.

Manifesto” to film jednego aktora, ale obraz wielu głosów. Rosefeldt sięgnął po najdobitniejsze i najbardziej znaczące manifesty artystyczne XX-wieku i rzucił je Cate Blanchett na pożarcie. Nie zabrakło w tej produkcji rzeczy dziwnych, scen dobitnie ironizujących, jak również sentymentalnej refleksji. To wszystko zamknięte pozostaje jednak w precyzyjnie zamkniętej szkatule, zwanej filozofią sztuki. Pod jej wieko nie każdy może zajrzeć, a ten kto nie zajrzy – zapewne gotów wyrzucić ją z całą zawartością na śmietnik historii kina, uznając za bezwartościowy rupieć. Jednak dla tych, którzy na drodze swojej kulturowej inicjacji otrzymali klucz – chociażby drobny wytrych, który pozwoli dotrzeć do jednej z przegródek Rosefeldtskiego dzieła – będą mieli nie lada zabawę w odkrywaniu znaczeń kolejnych scen.

Dla mnie, jako filologa, filozofa, krytyka i kulturoznawcy to prawdziwa rozkosz. Ale “Manifesto” okazało się też sporym wyzwaniem, które oczywiście podjęłam. Dlatego też dla tych, którzy chcieliby się zmierzyć z dziełem Rosefeldta, przygotowałam “ściągawkę”, czyli: co czytać?, jak czytać?, do czego i kogo odwołują się kolejne sekwencje filmu?

1. PROLOG

Odwołania: 

  • Karol Marks, Fryderyk Engels, Manifest komunistyczny (1849 r.) [komunizm, marksizm]
  • Tristan Tzara, Siedem manifestów dada (1924 r.) [dadaizm]
  • Philippe Soupault, Literature and the Rest (1920 r.) [surrealizm, dadaizm]

Od samego początku widz otrzymuje solidną dawkę odniesień. W krótkiej, kilkunastosekundowej scenie spalanego lontu, słyszy odwołania do Marksa, Tzary czy jednego z bliskich Bretonowi przedstawicieli dadaizmu – Soupaulta. W pierwszej scenie pojawia się jednak niezwykle istotny klucz, który tłumaczy także kierunek doboru manifestów – to kontrast. Manifest jest bowiem sprzeciwem WOBEC czegoś, prezentuję postawę NA TLE czegoś, programuje przyszłość ODRZUCAJĄCĄ to, co jest. Manifest, w tym rozumieniu, ma moc niszczycielską i twórczą – jak ogień, który tworzy tę scenę. Niszczy i wypala to, co zastaje. Ale też dzięki temu pozwala się zrodzić czemuś zupełnie nowemu, silniejszemu, co umie wzlecieć jak feniks z popiołów.

2. BEZDOMNY – SYTUACJONIZM

Odwołania:

  • Lucio Fontana, Biały manifest (1946 r.)
  • John Reed Club of New York, Draft Manifesto (1932 r.)
  • Constant Nieuwenhuys, Manifest (1948 r.)
  • Alexander Rodchenko,
  • Guy Debord, Społeczeństwo spektaklu oraz Rozważania o społeczeństwie spektaklu (1960 r.)

Pierwsze skojarzenie, które się nasuwa, to wszechobecny, miażdżący kapitalizm i stojący za nim marksizm. Błąd, a właściwie – brak precyzji. Wędrówka bezdomnego to i owszem, spotkanie z marksizmem, ale w mniejszym stopniu. Na plan pierwszy wysuwa się tutaj niemal zapomniany już sytuacjonizm, którego nie można uznać ani za filozofię, ani za nurt, ani też kierunek. To raczej ruch społeczno-polityczny, który wyrósł podlewany właśnie myślą Marksa.

Sytuacjonizm od początku stał w opozycji do kultury Zachodu, którą jawnie krytykował. Dlatego też blokowiska stanowiące scenerię tego manifestu pachną wschodnimi rubieżami Europy.

Co więcej – Debord pisał w swoich pracach wprost o tzw. społeczeństwie spektaklu, czyli nas wszystkich, konsumentach, którzy biernie uczestniczymy w życiu codziennym, karmiąc się iluzją kontroli tegoż życia.

Znaczące są także ruiny starego budownictwa, pomiędzy którymi lawiruje Blanchett-bezdomny. Według sytuacjonistów tak właśnie powinien wyglądać bunt – nie jako demonstracja, ale jako praktyczne, niszczycielskie działanie, którego celem jest “oczyszczenie obecnej atmosfery”. Czerpie to oczywiście z anarchizmu.

Rola artysty: “W takim zmieniającym się świecie artysta musi być rewolucjonistą. Jego obowiązkiem jest zniszczenie pozostałości po pustej, nieprzyjemnej estetyce i pobudzenie kreatywnego instynktu uśpionego w ludzim umyśle”.

3. BROKERKA – FUTURYZM

Odwołania:

  • Filippo Tommaso Marinetti, Manifest futuryzmu (1909 r.)
  • G. Balla, U. Boccioni, C. Carra, L. Russolo, G. Severini, Manifest malarstwa futurystycznego (1910 r.)
  • Guillaume Apollinaire, The Futurist Antitradition (1913)
  • Dziga Vertov, WE: Variant of a Manifesto (1922 r.)

Kolejna scena to zanurzenie w świat futuryzmu, który nie ogląda się za siebie – dla niego istnieje tylko przyszłość. Dlatego liczy się pęd ku temu, co przed nami. Natomiast to, co za nami – jest już bez znaczenia. Dlatego też wszelkie kanony nie mają racji bytu, a relikty przeszłości pozostają bezwartościowe. Futuryzm cechuje się wolnością i dynamiką, która pcha go do przodu.

4. PRACOWNICA WYSYPISKA ŚMIECI – FUTURYZM W ARCHITEKTURZE

Odwołania:

  • Bruno Taut, Down with Seriousism! (1920), Daybreak (1921)
  • Antonio Sant’Elia, Manifest architektury futuryzmu (1914)
  • Coop Himmelblau, Architecture Must Blaze (1980)
  • Robert Venturi, Non-Straightforward Architecture: A Gentle Manifesto (1966)

Bruno Taut projektował osiedla modernistyczne (również polskie 🙂 Przykładem mogą służyć Katowice: kamienice przy ulicach Barbary, Głowackiego i Skalnej oraz domy szeregowe przy ulicach Przodowników i Przekopowej). I w takiej właśnie scenerii rozpoczyna się kolejna sekwencja “Manifesto“. Blanchett gra tutaj najbardziej przeciętną postać, jaką można sobie wyobrazić. Bo gdyby Przeciętność mogła się zmaterializować, to wyglądałaby właśnie tak – istniałaby niemal niezauważona w wielkim mieście. Dla takich właśnie ludzi tworzył Taut – im projektował miejsce narodzin, dorastania i śmierci. Zderzał ich oraz ich przeciętność z wielką wizją nowoczesnych, futurystycznych miast. Podobnie z resztą, jak Sant’Elia, który szkicował w swoich pracach nowy Mediolan, wznoszący się ku niebu.

5. NAUKOWIEC – SUPREMATYZM I KONSTRUKTYWIZM

Odwołania:

  • Naum Gabo, Antoine Pevsner, The Realistic Manifesto (1920 r.)
  • Kazimir Malavivh, Suprematist Manifesto (1916 r.)
  • Olga Rozanova, Kubizm, futuryzm, suprematyzm (1917 r.)
  • Alexander Rodchenko, Manifesto of Suprematists and Non-Objective Painters (1919 r.)

Suprematyzm dąży do redukcji formy – celem sztuki w jego rozumieniu ma być czyste czucie. W tym aspekcie scala się z konstruktywizmem, który wszelką formę zamykał w prostych figurach geometrycznych. Oba kierunki zrodziły się z myśli abstrakcjonistycznej.

Dla artystów tych kierunków sztuka i akt twórczy ma charakter doczesny, związany bezpośrednio z teraźniejszością. Futuryzm nie ma więc racji bytu w tym rozumieniu. Liczy się radość z tworzenia “tu i teraz”, nie zaś z ciągłego planowania i dążenia do nieosiągalnego. Dla suprematyzmu znaczenie mają emocje, które przeżywa się w konkretnej chwili. Emocje nie istnieją bowiem w przeszłości (możemy mowić jedynie o ich wspomnieniu), ani też przyszłości. Muszą być przeżywane, a by tak się mogło stać – musimy mówić o teraźniejszości.

Nie dziwi więc sterylny charakter tej sceny – zupełnie tak, jakby Blanchett chciała dać do zrozumienia, że w prawdziwym przeżywaniu ważny jest każdy nerw. Aby mógł on dotknąć dzieła, możliwe, że zbędna jest nawet skóra. W poznawaniu sztuki i przeżywaniu jej odrzucić należy wszelkie zbędne formy, w tym także pojęcia budujące akademizm. Cate mówi wprost: “Stałam się zerem absolutnym”.

Rola sztuki: Nie może odtwarzać rzeczywistości, bo i tak nie jest w stanie tego dokonać w sposób autentyczny. Musi oczyścić się ze wszystkiego, co zbędne – z pojęć, znaczeń, materii oraz form.

6. PRZEMAWIAJĄCA NA POGRZEBIE – DADAIZM

Odwołania: 

  • Tristan Tzara, Manifest dadaistyczny (1918 r.)
  • Francis Picabia, Manifest kanibalistyczny (1920 r.)
  • Louis Aragon, Manifest dadaizmu (1920 r.)

To jedna z moich dwóch ulubionych sekwencji (obok fluxusu). 🙂

Dadaizm to zerwanie z tradycją, odejście od tego, co zastaliśmy tu na ziemi i zwrócenie się ku pełnej wolności wyrazu artystycznego. Nowe słowo “dada” ofiarowuje nam wolność w nazywaniu i tworzeniu. I do tej wolności musimy powrócić w odrodzeniu – choćby przez śmierć.

Przepięknie pokazał to Rosefeldt wrzucając Cate Blanchett w sznur żałobników bezrefleksyjnie podążających za martwą już sztuką. Jej przemowa budzi lęk, konsternację, może nawet nieśmiały uśmiech wywołany abstrakcyjnością tej sytuacji. Ale na tym właśnie, według dadaistów polega wolność wyrazu artystycznego – nie ogranicza jej forma, miejsce i czas. Na tle patetycznej sytuacji mogą więc pojawić kolokwializmy, wulgaryzmu, a zestawienie kultury wysokiej i popularnej jest wręcz czymś pożądanym.

Ta wszechobecna wolność stawia dadaizm w opozycji do wszystkiego, co wiąże się z jakimikolwiek ograniczeniami. Stąd też funeralna litania Blanchett, która wyrzeka się polityki, systemów, religii, nurtów, kultur, logiki… Rewelacja – wszystko w imię “dada”. 🙂 Warto przysłuchać się temu fragmentowi chociażby z jednego powodu – aby zdać sobie sprawę z tego,

7. KONSERWATYWNA MATKA Z RODZINĄ – POP ART

Odwołania:

  • Claes Oldenburg, I am for an Art… (1961 r.)

Co ciekawe, do tej sceny Blanchett zaprzęgła całą swoją rodzinę 🙂 Zobaczyć ją można przy wspólnym stole razem z mężem (Andrew Upton) oraz synami (Dash, Roman, Iggy).

W tej sekwencji mamy do czynienia z rozszerzeniem sztuki, z wyjęciem jej z dotychczasowych ram i wprowadzeniem do szarej, zwyczajnej codzienności. Najprościej mówiąc: pop-art jest sztuką codzienności, a codzienność jest dla pop-artu sztuką. I o ile modlitewna litania Blanchett na samym początku wydaje się być wzniosła i piękna (prosi ona przecież o sztukę zaangażowaną we wszystkie obszary życia każdego człowieka), o tyle w dalszej części możemy przekonać się, że owa obecność i zaangażowanie trąci groteską i absurdem. Widać w pop-arcie dobrze byłoby kierować się zasadą “co za dużo to niezdrowo”.

8. PUNK – KREACJONIZM I AWANGARDA

Odwołania:

  • Manuel Maples Arce, A Strident Prescription (1921)
  • Vicente Huidobro, We Must Create (1922)
  • Naum Gabo, Antoine Pevsner, The Realist Manifesto (1920)

Jeżeli słyszysz ‘punk’, to myślisz ‘bunt’. I dobre to skojarzenie, bowiem kolejna sekwencja “Manifesto” opiera się na buncie przeciw mimetycznemu charakterowi sztuki. Nie ma ona naśladować, nie ma powielać – ma tworzyć. Awangarda odrzuca logikę jako taką, odbiera jej prawo rządzenia światem. Skłania się bardziej ku chaosowi, który rodzi wolność. Wszystko powinno dziać się… randomowo 🙂 Akt twórczy pozostaje więc wypadkową chwili, a dzieła – nie mogą być czymś skrupulatnie planowanym. Wszystko dzieje się więc pod dyktando chwili – jak na punk-rockowym koncercie, kiedy setlista to jedno, a spontaniczne improwizacje – drugie. Zgodnie z tym, co w duchu awangardy wygłasza Blanchett: “Logika to bzdura. Ujmowanie całościowe to k***wsko chory żart! Cały świat zorganizowany jest jakby był p***ną kapelą!“. 🙂 No i nie można zapominać także o tym, że akt twórczy to akt Artysty, nie odbiorcy. Idąc za głosem punkowej interpretacji odrzucić należy wszelkie sposoby przymilania się czytelnikom swoich dzieł. 🙂 W przeciwnym razie Artysta przestaje być artystą, a pozostaje handlarzem sztuki.

Rola artysty: “Nie jesteśmy już [my, artyści – dop. MMJ] naśladowcami, tylko wynalazcami. Musimy tworzyć. Rozbudowujemy świat”.

9. DYREKTOR GENERALNY NA PRYWATNYM PRZYJĘCIU – ABSTRAKCJONIZM EKSPRESJONISTYCZNY, WORTYCYZM

Odwołania: 

  • Wassily Kandinsky, Franz Marc, “Błękitny Jeździec” (przedmowa do almanachu, 1912 r.)
  • Barnett Newman, The Sublime is Now (1948 r.)
  • Wyndham Lewis, Manifest (1914 r.)

Z kolejnej sekwencji nie zaśmieje się ten, kto nie pozna fundamentów wortycyzmuabstrakcjonizmu ekspresjonistycznego. U podłoża obu leżą emocje. Zgodnie z teorią Boccioniego to one, w swoim ciągłym wirze, są kwintesencją sztuki i jej niewyczerpalnym źródłem. Świat wortycystów tworzyły też krzywe i kąty – w modernistyczno-abstrakcyjnych formach artyści doszukiwali się nowego sposobu wyrażania tychże właśnie emocji. Dlatego właśnie w inteligentny i skryty za kurtyną ironii sposób bawić może sposób interpretacji tego kierunku w sztuce. Do głosu dochodzi bowiem dyrektor generalna – poważna, ułożona, stateczna i ważąca każde słowo. Ta ckliwa powierzchowność śmietanki towarzyskiej nijak odnosi się do emocji. Ale taka też bywa sztuka – obłudna w przełożeniu teorii na praktykę. I szczerze, naprawdę szczerze bawi mnie niezmiernie ta sekwencja – do bólu odziera wortycyzm z jego powierzchowności oraz zakotwiczeniu w świecie wzniosłych idei, bez pomysłu na ich realizację. 🙂

Sztuka: “Sztuka jest teraźniejszością”.

10. CHOREOGRAFKA – FLUXUS, MERZ, PERFORMANCE

Odwołania:

  • Yvonne Rainer, No Manifesto (1965 r.)
  • E. Williams, P. Corner, J. Cage, D. Higgins, A. Bukoff, L. Miller, E. Andersen, T. Schmit, B. Vautier, G. Maciunas, Fluxus Manifesto (1963 r.)
  • Kurt Schwitters, The Merz Stage (1919 r.)

Zdecydowanie moja ulubiona sekwencja! 🙂

Wyjść należy od tego, że fluxus obejmuje swoją koncepcją wszystkie sztuki – w każdej stara się przekraczać dotychczasowe granice i utarte schematy obrazowania świata i emocji. W swoim artystycznym wyrazie opiera się na częściowym planowaniu – dużą przestrzeń pozostawia improwizacji. Fluxus nie boi się też łączenia sztuk – artyści tego kierunku wprowadzili termin “intermedia”. Co więcej – fluxus łączy też prozę codzienności, przedmioty użytku powszechnego ze sztuką. Łączy też artystę z odbiorcą, bowiem w przedstawieniu czy ekspozycji dopuszcza akt zaangażowania (czynnego!) widza.

Blanchet jednak ponownie odziera sztukę z jej pięknych szat. Tam gdzie nawołuje ona do zaprzestania działania – pojawia się rygor rytmu. Tam gdzie daje ona wolność formy – pojawia się więzienie choreografii. Tam gdzie liczyć ma się indywidualizm – pojawia się ujednolicenie w ekspresji i formie. A sprawcą całego nieporozumienia okazuje się jedna, jedyna postać Artysty, który dla sztuki okazuje się katem.

Wniosek jest jeden: fluxus żyje iluzją wolności. Artysta, kierując sztuką – nawet w kierunku improwizacji – wyznacza jej granice, nadaje kształt, tempo, określa sposób wyrazu. Jest wspaniale apodyktyczny – tak jak Blanchett w tej sekwencji. 🙂 I jak to pięknie pokazała – każdy artysta nosi w sobie świadomość niemożności osiągnięcia w sztuce prawdziwej wolności (właśnie z tego powodu, iż zawsze będzie dla niej ograniczeniem), dlatego przyznać należy jej rację: “Tworzenie w tym nurcie gwarantuje k**cę“. 🙂

I znowu przyznać się muszę do specyficznego poczucia humoru i filozoficznego spaczenia, ale naprawdę za każdym razem, gdy oglądam scenę, jak Cate Blanchett w niemal totalitarnym rygorze dyryguje tancerzami, krzycząc jednocześnie w niebogłosy “Niech sztuka będzie żywa” – pękam ze śmiechu. No cóż… I tak bywa 🙂

11. LALKARKA – SURREALIZM, SPACJALIZM 

Odwołania: 

  • André Breton, Manifest surrealizmu (1924 r.), Drugi manifest surrealizmu (1929 r.)
  • Lucio Fontana, Biały manifest (1946 r.)

Podstawowym założeniem spacjalizmu jest przełamanie ograniczeń malarstwa w jego dwuwymiarowości. Dlatego też artyści tego kierunku niejednokrotnie doklejali różne elementy do swoich dzieł – wszystko po to, aby móc przenieść dzieło w przestrzeń wielowymiarową. To, w połączeniu z surrealizmem, który odwołuje się do wyobraźni, podświadomości i marzeń sennych, stanowi wyjątkową mieszankę.

Wsłuchując się w narrację Cate Blanchett otrzymujemy sentymentalną refleksję na temat nie tyle kondycji artysty, co człowieka w ogóle – oczywiście w odniesieniu do wolności. Wniosek jest jeden – ta wolność, którą uzyskać chcemy “na zewnątrz”, jest iluzją – tak jak iluzją realizmu są marionetki z tej sekwencji “Manifesto“. Prawdziwą wolnością może być jedyni wolność myśli.

12. DZIENNIKARKA [x2] – SZTUKA KONCEPTUALNA, MINIMALIZM

Odwołania: 

  • Sol LeWitt, Paragraphs on Conceptual Art (1967 r.)
  • Sturtevant, Shifting Mental Structures (1999 r.
  • Adrian Piper, Idea, forma, kontekst (1969 r.)

Kolejna sekwencja, która wywołać może uśmiech. Tym razem nie tyle ze względu na filozofię, co sam sposób jej przedstawienia. Oglądanie Cate Blanchett, która w hiperboliczny sposób parodiuje współczesne dziennikarstwo potrafiące wokół jednego słowa, na potrzeby szumu medialnego, wywołać burzę – jest po prostu rozkoszą. I dochodzimy do sedna – nawet najczystsza idea, obdarta z formy (minimalizm), może w toku interpretacji przybrać zupełnie niezamierzone sensu. Wszystko bowiem zależy od kontekstu odbiorcy: czasu, miejsca, sposobu narracji, którego doświadcza, kapitału kulturowego, którym dysponuje… itd., itd. 🙂 No i rzeczywiście – tą sekwencją dostajemy jak obuchem w łeb. Bo “sprzedana” nam w mediach burza, okazuje się w końcu zwykłą manipulacją 🙂 I tak to już bywa z kontekstami – i w życiu, i w sztuce. Właśnie dlatego, że nie jesteśmy w stanie żyć bez nich – koncept może przy każdej interpretacji żyć własnym życiem.

I w sztuce konceptualnej, i w minimalizmie, liczy się przede wszystkim idea. Czy jednak w czystej i niezmienionej formie jest ona w stanie dotrzeć do odbiorcy? Ot pytanie, które warto zadać 🙂

Z ręką na sercu: takie “Wiadomości” mogłabym oglądać codziennie – rano, w południe, po południu i wieczorem! <3

13. NAUCZYCIELKA – PODSUMOWANIE

Odwołania:

  • Stan Brakhage, Metaphors on Vision (1963 r.)
  • Jim Jarmusch, Golden Rules of Filmmaking (2002 r.)
  • Lars von Trier, Thomas Vinterberg, Dogma 95 (1995 r.)

Nauczyciel, jak to nauczyciel – stanowi kwintesencję wiedzy, którą musimy pojąć. I tutaj pojawia się najważniejsze zdanie dotyczące sztuki w ogóle: “Nic nie jest oryginalne“. Artyści mogą, a nawet zmuszeni są kraść – inspiracje, koncepcje, narzędzia i sposoby artystycznej wypowiedzi, dosłownie wszystko czego tylko potrzebują. Ich jedynym zadaniem jest przekuć to na własny język. Oryginalność, mówiąc krótko, nie istnieje. Istnieje tylko autentyczność!

Czy trzeba tutaj coś podsumowywać? W zasadzie wszystko zostało już wypowiedziane przez Cate Blanchett 🙂 “Manifesto” to na pewno nie jest film dla każdego. Aby się przy nim dobrze bawić, trzeba podjąć intelektualne wyzwanie. Jednak śledztwo może przynieść wiele radości. No i nie można zapominać o samej Cate, która po prostu – i nie waham się tego napisać – jest fenomenalna. Tak różna, tak inna w każdej z tych ról. Tak autentyczna, sarkastyczna, ironiczna i przejmująca. Z resztą, nie ma się co dziwić. To kobieta, która regeneruje się przy dźwiękach ciszy, wzrusza przy zakończeniu filmu “Brief Encounter” (1945 r.), a wśród ulubionych utworów muzycznych wymienia:

  • Oh, Why – Balam Acab
  • Peter and the Wolf, Op.67 (excerpt) – Prokofiev
  • Highway 61 Revisited – Bob Dylan
  • Voile – Iannis Xenakis
  • Funny Guys: Tyuh Tyuh – Lyubov Orlova.

Czy dziwić więc może fakt, że odnajduje się doskonale w abstrakcjonizmie, fluxusie, modernizmie, minimalizmie czy sztuce konceptualnej? 🙂

Źródło (dot. Cate Blanchett): http://mpegmedia.abc.net.au/classic/midday/201305/miv-2013-05-31.mp3

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *