Krecia robota – recenzja

Wraz z końcem 2019 roku trafiło w moje ręce niezwykłe wydawnictwo – “Krecia robota“. Muzyka skomponowana przez Marię Holkę, dekorująca bajki napisane przez Michała Błeszyńskiego i czytane przez Jerzego Stura to doskonała propozycja dla dzieci. Płyta powstała bowiem z myślą o najmłodszych. Ale czy na pewno?

Długo się zbierałam do tej recenzji. Wyzwaniem okazała się tym razem warstwa tekstowa. Od bajek stroniłam bowiem długie lata – ostatni raz odbyłam z nimi spotkanie ponad dekadę temu. Dlaczego? Chyba właśnie dlatego, że bajki pełnią w kulturze funkcję lacanowskiego lustra. Dają odbicie, którym o wiele łatwiej przejrzeć się dzieciom, niż dorosłym.

Co dla najmłodszych?

Załóżmy jednak, że owoc współpracy Marii HolkiMichała Błeszyńskiego, przy udziale Jerzego Stuhra, to dzieło przygotowane głównie dla najmłodszych. Na co więc mogą liczyć młodzi słuchacze?

Przede wszystkim na fantastyczne, kolorowe i starannie przygotowane wydawnictwo. “Krecia robota” nie jest zrobionym w pośpiechu projektem – doskonale dokumentuje to chociażby estetyka wydawnictwa. W ręce najmłodszych trafia bowiem płyta opatrzona bogato zdobioną książeczką, w której to natomiast odnajdziemy mnóstwo tematycznych grafik. W zasadzie samą książeczkę można by potraktować jako samodzielne wydawnictwo – jest zbiorem bajek z w pełni dopasowanymi grafikami (grafiki autorstwa Julianny Błeszyńskiej; projekt okładki – Magda Pilecka). To ogromny atut, bowiem bajki mogą w ten sposób towarzyszyć małym słuchaczom wszędzie, nie tylko tam, gdzie dostępny jest odtwarzacz.

Melodyka tekstów

Kolejnym atutem, który “Krecia robota” oferuje dzieciom, są rymy. Trudno wyobrazić sobie bajki pisane wierszem, bez struktury rymowanej. I oczywiście rozpisywać się tutaj można o stopie metrycznej, średniówce etc. Wszystkie te elementy, wyszarpnięte ze świata dorosłych, służyć mają przede wszystkim swoim najmłodszym odbiorcom. Mają nadawać tempo i rytm snutym opowieściom. Mają je dynamizować i uprzyjemniać. I to się udaje. Może też właśnie tutaj znajduje się odpowiedź, dlaczego “Krecia robota” bliższa jest tradycji oświeceniowej. To bowiem w oświeceniu właśnie rozkwitła bajka liryczna jako forma moralizatorska i to właśnie wtedy autorom tychże bajek przyświecał manifest epoki, głoszący, aby uczyć poprzez zabawę. Maria HolkaMichał Błeszyński udowadniają, że prawdy te wcale nie straciły na aktualności – wręcz przeciwnie.

Morał

Wyraźnie wyrażona puenta to najważniejszy pierwiastek bajek. Bez nich – ta forma wypowiedzi literackiej nie miałaby prawa bytu. Michał Błeszyński zadbał, aby każdy z utworów zakończony został dobitnie wypowiedzianym podsumowaniem. Czy pozostawia ono pole do negocjacji? Nie. Bajki przede wszystkim przynoszą odpowiedzi i wyjaśnienia, nie zaś pytania i polityczne strategie. Czynią świat czarno-białym. W tym sensie pełnią też po trosze funkcję mitów, które tłumaczyć mają/miały zastaną rzeczywistość. Tak też jest w przypadku bajek, które, wprowadzone do świata najmłodszych, przynoszą jasne odpowiedzi. 

Filozofia

Wydawać by się mogło, że “filozofia” jest pojęciem zarezerwowanym dla mędrców. Ale jest wręcz przeciwnie – to przede wszystkim aktywność, której uczyć powinniśmy się od dzieci. To umiejętność zadawania pytań. To ciekawość i próba poznania odpowiedzi, nie zaś jej usilne formułowanie. 

Bajki, w tym sensie, wprowadzają najmłodszych w świat, który jest dla nich bezpieczny i jasny: oparty na filarze dobra i zła. Przynosi więc jasne odpowiedzi i bezpieczne granice. W tym świecie dzieci mogą zadawać pytania, rozbudzać swą ciekawość, nauczyć się przewidywać, rozwinąć umiejętność wyobrażania sobie możliwego… 

A co by było, gdyby lew zachował się inaczej?

Dlaczego baran nie słuchał mamy?

…i wiele wiele innych. Już same te krótkie pytania wymuszają wprowadzenie takich pojęć jak duma, pycha czy upór. Wymuszają podjęcie dyskusji z dzieckiem na tematy przedstawione w bajkach Błeszyńskiego. Czy może być zatem lepsza forma nauki tego, co najtrudniejsze? Tego co abstrakcyjne, a jednocześnie tak silnie obecne w życiu?

Krecia robota” w fantastyczny i przede wszystkim przyjemny dla słuchacza sposób wprowadza w świat pytań. Zachęca do poszukiwania odpowiedzi. Nie wszystko jest bowiem wypowiedziane wprost – niektóre rzeczy ukryte pozostały pomiędzy wersami. 

Muzyka

Odchodząc od warstwy tekstowej, nie sposób pominąć też tej muzycznej. Rozwinięta ona została przez Marię Holkę na dwóch płaszczyznach.

Przede wszystkim jest to dekoracja dla samych bajek. Ich tło i ukryty, drugi narrator. Wprowadza nastrój, buduje napięcie, pomaga utrzymać rytm i dynamikę. Uzupełnia fabułę. Po każdej bajce następuje bowiem utwór, stanowiący muzyczną interpretację tekstu.

Nie da się też nie zauważyć pozytywnej eklektyczności stylów. Maria Holka z całego bogactwa muzycznego sięgnęła po taką stylistykę, którą czyni “Krecią robotę” przyjemną dla ucha. Przykładem mogą być jazzowo-swingowe zabiegi w utworze “Lew“, czy wyraźnie związane z piosenką aktorską zabiegi w “Biedronce“, które przeplatane zostają melodyką piosenki francuskiej. 

Na końcu wypada wspomnieć też o rzeczy dość banalnej, ale jednak jakże istotnej dla najmłodszych. “Krecia robota” nie jest przesiąkniętym elektroniką wydawnictwem. To doskonały sposób, aby zapoznać najmłodszych z brzmieniem rozmaitych instrumentów. Nie brakuj bowiem klarnetu (“Jaskółka“), akordeonu (“Kret“), rozmaitych instrumentów smyczkowych, w tym wyrazistych partii kontrabasowych (“Białe kły“) oraz fortepianu (“Lis“).

Subiektywnie o “Kreciej robocie”

Pomimo ogromnych obaw, związanych ze stylistyką wydawnictwa (skomponowaną, jakby nie patrzeć, przede wszystkim pod kątem najmłodszych słuchaczy), odnalazłam w “Kreciej robocie” i uśmiech, i radość, i przyjemność muzycznej ekspresji. Obawiałam się głównie dominanty rymów częstochowskich, które przecież dla bajki są niemal wymogiem, a na które mam ewidentnie uczulenie 🙂 Okazało się jednak, że – szczególnie w utworach śpiewanych przez Marię Holkę – nie są one w stanie zdominować utworu. Warstwa muzyczna jest na tyle urozmaicona, że bez wątpienia przejmuje stery. Doskonale słychać to chociażby w takim utworze jak “U doktora bociana“. Porównanie wersji czytanej przez Jerzego Stuhra z wariantem śpiewanym bez wątpienia zachwyci i pozwoli odkryć wiele walorów “Kreciej roboty“. Nie chodzi bowiem jedynie o zaprezentowanie bajek. W tym wydawnictwie ukryte jest też pragnienie twórców – chcą oni dostarczyć swoim odbiorcom, małym i dużym – przyjemności. Po prostu i ot tak. Czy potrzeba zatem czegoś więcej? 🙂

Podsumowanie
  • 9.3/10
    Okładka/Opakowanie - 9.3/10
  • 10/10
    Muzyka - 10/10
  • 10/10
    Wokal - 10/10
  • 9.1/10
    Teksty - 9.1/10
9.6/10

Ocena

Każdy z ocenianych elementów został przez twórców wyposażony w dodatkowe atuty. Zupełnie tak, jakbyśmy otrzymywali wydawnictwo z bonusem.
Opakowanie otrzymuje zatem dodatkową książeczkę, która sama w sobie służyć może miłej lekturze bajek. Muzyka – stanowi fantastyczne połączenie wielu stylów, muzyczną przygodę przez przez różne, muzyczne kraje – od swingu i jazzu, aż po piosenkę francuską czy aktorską. Dodać tutaj należy też bogactwo warstwy instrumentalnej, które niewątpliwie wpływa na naturalność brzmienia. Wokal natomiast nie został oparty na linearnej strukturze, ale wzbogacony chórkami. A teksty – teksty otrzymujemy zarówno w formie czytanej, jak i śpiewanej. Można więc powiedzieć, że do wyboru, do koloru…

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *