Kuba Badach w kolorach różnorodności

Magdalena M. Jaroń

Jeszcze kilkanaście lat temu może w ogóle nikt nie usłyszałby o tej płycie. Bo nie puściliby i nie puszczą jej w radiu. Na szczęście żyjemy w czasach, kiedy rozgłośnie radiowe nie są jedyną siłą dyktującą muzyczne trendy. Mamy internet, mamy social media, w których można dzielić się dobrą nowiną. A jest ona dobra, bo Kuba Badach stworzył oryginalny projekt. “Oldschool” to płyta pełna różnorodności.

Celowo wspomniałam na początku o rozgłośniach radiowych, bo biorąc pod uwagę, że Kuba Badach tworzył tę płytę latami, równie dobrze mogłaby się ona ukazać chociażby pół dekady temu. Z jakiegoś jednak powodu artysta wstrzymywał się z publikacją tych utworów. Może i słusznie, bo dzisiaj “Oldschool” ma szansę na zupełnie inny odbiór.

Przy pierwszym spotkaniu z płytą już czuć jej smak. To wydawnictwo, które doskonale sprzeda się wizualnie – zostało dopieszczone niemal pod każdym względem. Okładka – ciekawa, intrygująca i czytelna zarazem. Po prostu jest przyjemna w odbiorze. Już po pierwszym rzucie oka chce się zajrzeć do środka. A tam? Bardzo, ale to bardzo dobrej jakości zdjęcia, które zdobią cały album. Widać, że projekt jest przemyślany także pod względem wizualnym. Przyjemnie trzymać w dłoniach taki efekt czyjejś pracy – efekt, który daje odbiorcy poczucie satysfakcji. I nie ukrywajmy – kiedy trafia do nas wydawnictwo przygotowane w oryginalny i estetyczny sposób, to jako odbiorcy czujemy się docenieni. Ktoś – Artysta – nas po prostu szanuje. Nie wciska nam byle czego – płytki w opakowaniu przypominającym świąteczny gratis do jakiegoś brukowca.

Od samego początku, pierwszego odsłuchu, “Oldschool” jest wyjątkowo… lekki w odbiorze. Kompozycje oplata quasi-jazzowa aranżacja. Piszę “quasi-“, bo nie jest to typowy jazz – może trafniej byłoby nazwać ten wyczyn “jazzową-wariacją”. Tak, tak – celowo napisałam z łącznikiem 🙂 , bo u Badacha te wszystkie stworki muzyczne komponują się w jeden, w pełni autorski świat (to takie Heideggerowskie “bycie-w-świecie”, tylko przełożone na język muzyki). Mam wrażenie, że Kuba, tworząc ten album, z całkowitą swobodą sięgał do różnych muzycznych koszyków, wybierał po garści jazzu, szczypcie dance’u i soulu  oraz odrobinie popu, wrzucał do jednej, spójnej kompozycji i mieszał, aż do uzyskania w pełni satysfakcjonującego efektu – bez grudek czy kluch. 🙂 I bez otwartości odbiorcy na tę wolność i różnorodność ze strony Artysty, “Oldschool” może być trudny w odbiorze, a na pewno jest ryzyko, że zostanie niezrozumiany.

Kuba zyskał coś tą płytą, czego w dotychczasowej karierze nie udało mu się wypracować. To nieprzewidywalność. Jego wieloletnia kariera zamknęła go w określonych ramach i oczekiwaniach odbiorców. Badach od wielu lat kojarzy się z konkretnymi dźwiękami, towarzyszeniem niemal tych samym instrumentów. “Oldschool” pokazuje, że może być inaczej, ale jednocześnie pozostawia Artystę w tym samym świecie. Nie, nie ma rewolucji, ale jest EWOLUCJA. I dobrze. Bo o ile pierwsze utwory z płyty są przyjemne i nie przynoszą większego “wow”, o tyle w miarę rozwoju całej historii można już czuć się mile zaskoczonym 🙂 Szczególnym momentem jest utwór “Po drugiej stronie“, kiedy Kuba praktycznie staje się zupełnie innym Artystą – stawia na ascetyzm dźwięków, a tym samym zyskuje +100% na autentyczności. Ma wspaniały, ciepły i miły dla ucha głos, który – w moim odczuciu – zbyt często ginie w ornamentyce samych utworów.

Oldschool” tworzony był latami – i to słychać. W trakcie odsłuchu natrafić można na silnie zaakcentowane przejścia pomiędzy różnymi stylami. Czy może to przeszkadzać? To już chyba kwestia gustu. Nie każdy miłośnik jazzu czy soulu przyjmie z otwartymi ramionami muzyczny romans z innymi gatunkami. Ale “Oldschool” to chyba nie jest płyta dla koneserów, lecz dla zwykłych zjadaczy chleba, którzy wieczorem szukają ucieczki od codzienności i chcą odpocząć. Mogą to uczynić wchodząc z Kubą do jego świata. Ciekawego i kolorowego niewątpliwie. Znajdzie się tam i chwila zabawy z dość figlarnymi tekstami, jak i czas na głębszą refleksję. Ważne jest również i to, że pomimo tak znaczącej wielobarwności, Kubie udało się zachować spójność kompozycyjną. Płyta nie jest rozbita, a w trakcie jej słuchania nie odczuwa się przepaści pomiędzy utworami.

To, czego mi niewątpliwie brakuje w tym projekcie, to odwaga. Czuć i słychać, że Badacha ciągnie do eksperymentowania z muzyką, do odważnych, nieszablonowych decyzji. Dlaczego tego nie robi? Nie wiem. Czuję więc lekki niedosyt, bo w każdym utworze słychać, że można więcej, że Artysta jest gotowy wejść głębiej, dalej. Kiedy podróżuje się z Kubą przez te muzyczne krainy, można się też na niego zdenerwować. Bo są momenty, gdzie zapowiada ostry skręt, czuć nadchodzącą zmianę, a ostatecznie okazuje się, że zamiast stromego zjazdu z niebezpiecznym zakrętem, jedziemy łagodnym ślimakiem. Więc niedosyt jest. Tym bardziej, że Kuba umie go zaspokoić (przykładem może być jazzowo-soulowy akcent i finish we “Wracam do siebie” – to jest ten poziom adrenaliny muzycznej, którą chce się z Kubą przeżywać).

Nie mniej – to jednak udany autorski debiut Badacha! Oby był zapowiedzią wieloletniej, solowej kariery Artysty. Tego mu z całego serca życzę – aby “Oldschool” był przede wszystkim początkiem czegoś nowego! 🙂

PODSUMOWANIE
  • 9/10
    Okładka/opakowanie - 9,5/10
  • 8/10
    Muzyka - 8,5/10
  • 10/10
    Wokal - 10/10
  • 8/10
    Teksty - 8/10
9/10

Ocena

Punkty Kuba tracie zdecydowanie przez rozbudzenie apetytu na większe eksperymenty, do których ma ewidentny (niewykorzystany w pełni!) talent. Czuć i słychać, że chce i może więcej. Dlaczego nie odważył się na ten krok? Nie wiem.
Niektóre teksty też są trudne do zaakceptowania – są momenty, w których tchną banałem. To jednak ułamki sekund, więc nie warto przez ich pryzmat oceniać całej płyty.
Okładka/opakowanie miałaby 10!, gdyby nie fakt, że sama płyta znajduje się, w… kopercie imitującej kolejną stronę książeczki. Takim opakowaniom mówię stanowcze NIE – płytę wyjmuje się niewygodnie i z krzywdą dla niej. Reszta jest niemal idealna, a już na pewno zachwyca swoją estetyką!

Sending
User Review
4.67 (3 votes)

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *