Magda Steczkowska jak Kaspar Hauser w ogrodzie Meinonga

Rzadko zdarza mi się pisać na temat teledysków. Musi być w nich coś, co tworzy ponadprzeciętną narrację, co prezentuje KONCEPT. A dzisiaj nie żyjemy w świecie konceptu – dzisiaj raczej egzystujemy (bo nie “żyjemy”!) w świecie efektu. Dlatego właśnie zdecydowałam się napisać kilka słów o nowym obrazie Magdy Steczkowskiej – wideoklipie do utworu “Maska“.

Magdy Steczkowskiej można nie lubić, można też ją uwielbiać. Bez względu na to, jakie jest stanowisko odbiorcy, nie powinien on przejść obojętnie obok “inności” najnowszej muzycznej propozycji.

Pierwsze sceny wideoklipu i pierwsze skojarzenia? Kaspar Hauser. To postać owiana tajemnicą – przybysz znikąd. Cały jego filozoficzny sekret tkwi w tym, że – zgodnie z legendą – przez długie lata wychowywany był “poza” społeczeństwem, polityką, kulturą, państwem. Nie był więc uwikłany i ograniczony żadnymi wzorcami kulturowymi – nie odczuwał strachu przed uzbrojonym napastnikiem, nie wiedział co to rywalizacja. Pojawiając się nagle (podobno w roku 1828) w społeczeństwie (w wieku około 16 lat, w 1828 roku, zgłosił się na szwoleżera – znał wówczas jedynie kilka słów i nie wiedział o sobie nic), wzbudził niemałe zainteresowanie. Ale co najważniejsze – wyróżniała go w zachowaniu szczerość, naiwność i otwartość – ta, którą przypisujemy wczesnemu dzieciństwu.

Do czego zmierzam?

Wcale nie odbiegam od tematu teledysku. Wręcz przeciwnie, bo Magda Steczkowska wchodzi z tym obrazem w nasze uporządkowane, biznesowe i dojrzałe życie jak Kaspar Hauser. I pokazuje jak bardzo wypada to, co ponoć “nie wypada”.

Bo czyż nie jest tak, że małżonce z wieloletnim stażem i matce dojrzewających córek więcej już “nie wypada”? Ten wór zakazów z roku na rok zdaje się powiększać. A dlaczego? No właśnie – jakby się tak głębiej zastanowić, to źródła większości “nie można/nie wypada/nie przystoi” znajdują się w kulturze i świadomości społecznej.

Magda Steczkowska przeprowadza bardzo pokojową rebelię. Wchodzi po schodach z bukietem białych róż (tej symboliki chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć 🙂 ). Nie ma w tym agresji, ani buńczucznego “ja wam pokażę!”. Widoczna jest raczej urocza i niemal dziecięca otwartość na to, co będzie. Zapewne z podobną miną – bez lęku, bez przewidywania i obaw związanych z niepewnym jutrem do Norymbergi przybył Kaspar Hauser. Z dwoma listami w kieszeni i kilkoma istotnymi słowami.

Co jeszcze ważne – Kaspara Hausera cechowała wolność od konwencji – taka, jakiej prawdopodobnie nikt z nas nie zna. Bo przychodzimy na świat, który trwa w ściśle ustalonym porządku. Nasza codzienność wzrasta na tradycji, wzorcach kulturowych, które regulują codzienne zachowania. No i jest też wzorzec moralny pozwalający nam udzielać odpowiedzi na pytania: “dobre to, czy złe moralnie?”.

Hola, hola…! Ale skąd tak naprawdę ta niczym niezachwiana pewność, że matka dorastających córek i małżonka eksponująca publicznie swoją kobiecą zmysłowość i pragnienia (no bo nie ukrywajmy, że YT to przestrzeń publiczna), to już “nieeeee…. nie wypada”? Nie zgadzasz się z tym? Uważasz, że dobrze, że przecież piękna kobieta ma prawo do cieszenia się swoją zmysłowością? No dobrze… A kto/co jej daje to prawo?

I tutaj wracamy do początku 🙂 Kaspar Hauser – przybysz znikąd. Bez tożsamości i nieuwikłany w jakiekolwiek kulturowe “wypada/nie wypada”. Magda Steczkowska – bardziej świadomie lub mniej – wykorzystuje jego wolność. Tę wolność, która pozwala jej nie tyle walczyć, sprzeciwiać się powszechnym przeświadczeniom, ale naiwnie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu!) tworzyć nową rzeczywistość – bez podwalin wznoszonych na wielowiekowej tradycji. Filozoficzne przesłanie z całej historii Kaspara jest takie, że człowiek przychodzi na świat jako społeczne NIC (i proszę tego nie waloryzować 🙂 “nic” w tym kontekście oznacza czystość, wolność od wszelkich uwikłań, a tym samym swobodę wyboru nienaznaczoną jakimikolwiek konsekwencjami). Dopiero potem, z biegiem lat, obcując z kulturą i społeczeństwem, ucząc się jego zasad, dojrzewa do ewolucji w “My”.

Steczkowska staje na krawędzi. Bo z jednej strony bazuje na dialogu, na relacyjności z tym, do którego śpiewa “…to dla Ciebie…”. Z drugiej – nadal pozostaje w niewinnym świecie Kaspara Hausera.

Zapewne, drogi Czytelniku, zastanawiasz się, dlaczego nie napiszę wprost, że teledysk jest zmysłowy, sensualny, kobiecy i kokieteryjny? A po co? 🙂 Z tego, co zdążyłam poczytać, to pisały już o tym różne portale. Mnie bardziej intryguje dlaczego taki jest, a dokładniej – dlaczego za taki go uznajemy?!

I tutaj wędrujemy już do drugiego bohatera tego wpisu – Alexiusa Meinonga, austriackiego filozofa, który głosił bardzo kontrowersyjny pogląd (swego czasu zderzyć się musiał z ostrą krytyką!). Według niego świat składa się nie tylko z przedmiotów fizycznych, czy też realnych, ale również nieistniejących, fikcyjnych, a co więcej – możliwych! Oznacza to, że “istnieją” wśród nas nie tylko przedmioty, które postrzegamy, ale też te, które urzeczywistnić jesteśmy w stanie swoją świadomością i siłą intencjonalnego myślenia. Skomplikowane?

No to może przykład.

 

Włącz teledysk Magdy Steczkowskiej od 1:17 i obejrzyj – chociażby do 1:50. Co widzisz? Nagą kobietę w pościeli. Dobrze, ale skąd wiesz, że jest naga? Skąd ta pewność? 🙂 Bazując na swojej wiedzy powszechnej uzupełniasz nią to, co zakryte. I co? Nie jest Ci teraz głupio, że tak popuściłeś wodze fantazji? 🙂 Niepotrzebnie! To konkretyzacja, uzupełnienie miejsc niedookreślonych – proces, który bardzo dokładnie opracował i opisał Roman IngardenMagda Steczkowska w bardzo mądry i jednocześnie niezwykle inspirujący sposób zagrała nam na zmysłach i rozbudziła nie tyle wyobraźnię, co naszą świadomość. Wracam tutaj do Meinonga, bowiem to w jego filozofii znajdziemy miejsce na to co po prostu “możliwe”. Wideoklip do utworu “Maska” przesiąknięty jest tym, co potencjalnie będzie, co może się zdarzyć, co może byłoby już zbyt prywatne czy intymne, aby ująć w obrazie. Ale jednak “ogrody Meinonga” bogate są w obrazy, zdarzenia, relacje MOŻLIWE. Pełno jest w nich także kwiatów niemożliwości – tych przedmiotów, relacji, zdarzeń, które w realnym świecie, zaistnieć nie mają prawa, a o których jednak myślimy!

Reasumując…

O teledysku do “MaskiMagdy Steczkowskiej można powiedzieć i napisać wiele. Bo jest zmysłowy, jest rozbudzający, kobiecy, subtelny, dla niektórych pewnie też odważny. I tak o nim piszą. Ale tkwi w nim o wiele więcej niż tylko zmysłowość. Jest w nim wolność od konwenansów, która pozwala w pełni cieszyć się prawdziwym, cielesnym (fizycznym?) pięknem – bez żadnego “ale” czy lękliwego oglądania się za siebie, bo “nie wypada”. I jest też Meinongowska przestrzeń możliwości, rozbudzająca wyobraźnię i bogato zagospodarowująca ją niezwyle finezyjnymi kwiatami 🙂

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *