Maria Magdalena – koncert (10.03.2016 r./ Wrocław)

Rzadko można dzisiaj wsłuchać się w muzykę filozoficzną, pełną kontrastów a jednocześnie opartą na bliżej nieokreślonym, znanym jedynie twórcom porządku wewnętrznym. Tak paradoksalne połączenia sprawiają, że muzyka staje się hipnotyzująca. Jednym z takich dzieł jest projekt artystyczny „Maria Magdalena – All Is One”, który Justyna Steczkowska[1] urzeczywistniła przy współpracy z Jakubem Rene Kosikiem[2].

12804718_10205171619240142_315654383434127135_n

All Is One” to cały czas dźwięki, z którymi Steczkowska nie jest kojarzona. Nieradiowe. Niepopularne. Inne. Dla niektórych zbyt dalekie od „Dziewczyny Szamana”, ale dla tych, którzy za twórczością Justyny podążają od samego początku jej kariery „Maria Magdalena” jest powrotem do źródeł. W czym więc tkwi problem niepopularności projektu? Prawdopodobnie w Inności (celowo napisanej wielką literą). Steczkowska w wydaniu klubowym to nadal nowość, której odbiorcy – przyzwyczajeni do utartego w mediach wizerunku „diwy” – po prostu się boją. Ale to także święte prawo odbiorców, że mogą decydować, czy podążają za rozwijającym się Artystą, czy też zatrzymują się na danym etapie jego twórczości, czy nawet zupełnie od niego odchodzą. Sztuka zawsze była, jest i pozostanie wolnością. Przede wszystkim dla samych twórców – a to doskonale obrazuje kariera Justyny.

Artystka nie boi się również współpracy z twórcami, którzy teoretycznie obracają się w zupełnie innej przestrzeni sztuki. Wręcz przeciwnie – zdaje się ona z ogromną odwagą stale poszukiwać nowości, sięgać po zupełnie nowe i właściwe tylko dla niej narzędzia artystycznego wyrazu. Takim właśnie „narzędziem” stał się projekt, który Justyna wraz z Jakubem Rene Kosikiem udekorowała wyjątkowymi dźwiękami.

10 marca 2016 roku miał miejsce premierowy koncert, który dał możliwość usłyszenia na żywo większości projektowych utworów, jak również zasłuchania się w zupełnie nowe aranżacje kilku tytułów z przedostatniej płyty Steczkowskiej – „Animy”.

IMG_7269(1)

IMG_8125

Artystyczne wydarzenie marca

„Maria Magdalena” po raz pierwszy (i oby było to zwiastunem kolejnych muzycznych wydarzeń) doczekała się swojej pełnej, przygotowanej z dużym rozmachem realizacji. Wymagało to uruchomienia ogromnych pokładów wyobraźni – projekt niosący ze sobą tak ogromne pokłady ukrytej emocjonalności, filozoficznej refleksji, która przykryta zostaje zmysłowością, to dzieło, które stale poszukuje odpowiednich dla siebie narzędzi wyrazu i właściwego medium. Muzyka, obraz, choreografia, aranżacje, układ i zagospodarowanie sceny, a nawet kreacja artystyczna – to wszystko zostało połączone w jedno. Nim jednak przejdziemy do warstwy muzycznej, najważniejszej dla projektu „All Is One”, zwróćmy uwagę na to wszystko, co pozwoliło stworzyć odpowiednią przestrzeń.

  1. IMG_6796Światła

Kluczową rolę w aranżacji scenicznej odegrały światła. Stosunkowo niewiele białego, z przewagą światła czerwonego i niebieskiego. Taki układ pozwolił stworzyć grę opartą na tajemniczości i niedopowiedzeniu. A taka przecież pozostaje „Maria Magdalena” – kobieta, której historia od pokoleń budzi kontrowersje, wywołuje dyskusje, a której losy cały czas pozostają nieznane. Dzięki doskonale rozplanowanemu układowi świateł artystom udało się odtworzyć tę niejednoznaczność – twarz Justyny bardzo często pozostawała w cieniu, aby zaraz po tym rzucone na nią zostało punktowe, białe światło. Ze skrajności w skrajność – zupełnie tak, jak ma to miejsce w przypadku losów biblijnej Marii z Magdali. Od tej, która zniewolona siedmioma złymi duchami pozostawała w cieniu, do tej, która została wybrana na Apostołkę Dobrej Nowiny.

Poprzez fantastycznie zaplanowaną grę świateł Steczkowskiej udało się również wprowadzić do scenariusza zmysłowość i cielesność. Tutaj zarówno to, co było widoczne i pozostawało w zasięgu reflektorów, jak również i to, co ukryte zostało w cieniu, było równoważnym medium artystycznego komunikatu – elementem niezwykle ważnej historii.

  1. Ekrany

Ciekawym rozwiązaniem okazały się ekrany, które zastąpiły tradycyjny telebim. Pięć głównych tworzyło scenografię za plecami Steczkowskiej oraz tancerek. I tutaj znowu kluczową rolę odgrywa „niedopowiedzenie”. Obraz, który wspomniane ekrany prezentowały, został pocięty i dostosowany do ich kształtu i rozmieszczenia, przez co tworzył ciekawą w odbiorze iluzję „braku pełni”.

  1. Tancerki i skrzypce

Razem z Justyną i Jakubem Rene Kosikiem na scenie pojawiły się również dwie tancerki. Wprowadzenie do scenariusza występu każdego nowego elementu zawsze obciążone jest ogromną odpowiedzialnością. Artysta musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy poprzez to nie zakłóci odbioru, nie przesyci występu dodatkami, utrudniając tym samym pełen i twórczy odbiór. Steczkowska zdecydowała się więc na dwie tancerki, które ZAWSZE, przez cały koncert, pozostawały postaciami drugoplanowymi. To ważne – szczególnie w momentach, kiedy Artystka występowała z nimi w jednej linii i tym samym układzie choreograficznym. Dziewczyny nie „walczyły” jednak o dominację, a swoją obecnością urozmaiciły występ.

Razem z nimi na scenie obecna była też Krystyna Steczkowska-Hairulin. Ona również pozostała dla Justyny tłem, jednak nie sposób nie zauważyć, że zarówno jej partie wokalne, jak i smyczkowe pozwoliły wokalistce na tworzenie pełnej i spójnej narracji, w której ona sama mogła odgrywać główną rolę.

IMG_7555

  1. Justyna Steczkowska & Jakub Rene Kosik

Na koniec pozostawiłam sobie do opisania najciekawszy element, czyli sam występ Justyny oraz aranżacje Jakuba Rene Kosika. Dla obu artystów koncert był niezwykle ważnym wydarzeniem – było to widać od pierwszych sekund ich obecności na scenie. Justyna już w trakcie pierwszego utworu sięgnęła po skrzypce i chyba dopiero ich obecność pozwoliła jej całkowicie wejść w rolę. Przy pierwszych dźwiękach czuć było jej zdenerwowanie, co w przypadku Artystki z tak bogatym stażem scenicznym jest czymś niezwykłym i magicznym zarazem. Właśnie w takich momentach odbiorca ma okazję całkowicie zanurzyć się w emocjonalności twórcy – wejść w świat, który tworzy on na bieżąco, stojąc na scenie. Każdy gest Artystki uważnie obserwował znad konsolety Jakub Rene Kosik – fenomenalny był obraz pokazujący, jak odpowiada on kolejnymi dźwiękami na to wszystko, co działo się w Justynie. Uczestniczenie w spektaklu opartym na takim zrozumieniu i jednocześnie porozumieniu pomiędzy twórcami po raz kolejny uświadomił mi, że w sztuce najważniejsze jest czucie, a dopiero za nim stoi rozumienie.

Wracając jednak do występu… Bywając na wielu koncertach różnych artystów mogę pozwolić sobie na porównanie. Tylko Ci, którzy pojawiają się na scenie dla publiczności (nie w rozumieniu komercyjnym, ale artystycznym) są w stanie nawiązać z nią kontakt. Bardzo niekomfortową sytuacją dla odbiorcy jest występ, w trakcie którego artysta nie ma kontaktu publicznością – przemieszcza się po scenie z niemal zamkniętymi oczyma lub wzrokiem wbitym w ścianę na końcu sali. Dlatego też tym bardziej doceniam postawę – zarówno Justyny, jak i Jakuba Rene Kosika, którzy nie byli skupieni na sobie, ale ten czas chcieli spędzić RAZEM z odbiorcami. Oczywiście szczególna odpowiedzialność leżała w tym miejscu na Steczkowskiej, jednak niewiele czasu potrzebowała ona na to, aby stworzyć przestrzeń porozumienia z odbiorcami. Pierwszy utwór, to był zdecydowanie ten moment, który musiała oddać sobie i swojemu skupieniu. Jednak już po chwili w całości była z publicznością.

IMG_7762

Jedną z najciekawszych i najbardziej wyjątkowych chwil przyniósł utwór „Universe”[3], który szczególnym zaskoczeniem okazał się dla tych, którzy głos Justyny znają bardzo dobrze i to w różnych odsłonach. Tym razem Artystka wydobyła z siebie zupełnie nowy dźwięk, wyróżniający się niezwykłą przestrzennością. Takie wokalizy i takie interpretacje to coś, co podnosi nawet pozornie typowo klubowy występ do rangi filozoficznej narracji implikującej niezwykłą emocjonalność.

Co nowego?

Wszystko. Tak można najkrócej i jednocześnie najpełniej odpowiedzieć na pytanie: Co nowego przyniósł ten koncert? Po pierwsze – wyjątkowo magicznie i niepowtarzalnie zabrzmiały na żywo utwory z projektu „All Is One”. Niektóre wymagały skupienia i wejścia w świat głębszej refleksji (np. „Trust”, „Universe”), inne – pozwoliły na totalną eksplozję emocji i wspólną zabawę („All Is…”, „Ave /No Control/”).  Po drugie – nie zabrakło również nowych aranżacji utworów z płyty „Anima” („Leć”, „Kochankowie syreny”, „Wybaczcie mnie złej”) – w tym miejscu szczególne ukłony dla Jakuba Rene Kosika, człowieka o niezwykłej wyobraźni muzycznej, który – dosłownie! – uprzestrzennia dźwięki. To oczywiście tylko niektóre „nowości”.

IMG_6781

Dla mnie fenomenalnym „powrotem” były skrzypce. Zobaczyć ponownie, po wielomiesięcznej przerwie, Justynę ze skrzypcami, która w ogromnym skupieniu i z niezwykłą wrażliwością wydobywa każdy kolejny dźwięk, to obraz, dla którego warto stanąć w pierwszym rzędzie. To pokazuje, że sztuka jest nie tylko kwestią talentu, ale również warsztatu artystycznego, który każdy twórca musi wypracowywać przez lata. Wspaniale zostało to uwypuklone w utworze „Female”, który pozwolił skrzypcom odegrać rolę pierwszoplanową.

Na koniec pozwolę sobie jeszcze wspomnieć o dwóch akcentach, które dopełniły całości. Pierwszym był strój Justyny, a konkretniej – biżuteria Idriss Guleai[4]. Dla odbiorców, którzy znają nie tylko utwory z projektu „All Is One”, ale również dzieło filmowe[5], ten wybór wydał się oczywisty. Na scenie biżuteria ta robiła jednak wyjątkowe wrażenie – podkreślała każdy ruch ciała, wchodziła w dialog z grą świateł, tworzyła również przestrzeń wokół artystki!

Ostatnim zaś elementem, na który pozwolę sobie zwrócić uwagę niech będzie sama radość obojga Artystów, którą można było czuć i odbierać przez cały koncert. W szczególności dzieliła się z nią oczywiście Justyna (z zupełnie zrozumiałych przyczyn, stojący za konsoletą Jakub Rene Kosik miał mniej okazji do ekspresji). Jednak widok szczęśliwego artysty na scenie, który cieszy się każdym dźwiękiem i przeżywa go w pełni, to jest to dla czego warto przemierzyć nawet kilkaset kilometrów.

SETLISTA:

1. Maria Magdalena – Introduction

2. Maria Magdalena – Coming Back

3. Justyna Steczkowska – Kochankowie Syreny (Jakub Rene Kosik Acid Remix)

4. Justyna Steczkowska feat. BLCKSHP – Kryminalna Miłość (Jakub Rene Kosik Tech Rework)

5. Justyna Steczkowska – Szachmistrz (remix) (Jakub Rene Kosik Rework)

6. Justyna Steczkowska – Wybaczcie mnie złej (remix)

7. Maria Magdalena – Asking Me, Asking You (Jakub Rene Kosik Remix)

8. Justyna Steczkowska – Leć (No Drama Remix)

9. Maria Magdalena – Ave (No Control)

10. Maria Magdalena – Female (Jakub Rene Kosik Remix)

11. Maria Magdalena – Pantheon (Jakub Rene Kosik Remix)

12. Maria Magdalena – All Is… (Jakub Rene Kosik Live Version)

13. Maria Magdalena – Universe

14. Lincoln Six Echo – Triangulum (Maria Magdalena’s Bridge)

15. Jakub Rene Kosik – Revealing Secrets (Maria Magdalena’s Acid Trip Outro)

OCENA

organizacja                   Rating Stars - 0 to 10

setlista                            Rating Stars - 0 to 10

scenografia/scena       Rating Stars - 0 to 10

live                                    Rating Stars - 0 to 10

OCENA OGÓLNA:       Rating Stars - 0 to 10


[1] http://www.justynasteczkowska.pl

[2] http://www.jrk.pl

[3] https://www.youtube.com/watch?v=A0ultYi8Ag4

[4] https://www.facebook.com/IdrissGuelaiAtelier/?pnref=story

[5] http://www.mm-allisone.com

Przeczytaj również...

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *