Magda Steczkowska jak Kaspar Hauser w ogrodzie Meinonga

Rzadko zdarza mi się pisać na temat teledysków. Musi być w nich coś, co tworzy ponadprzeciętną narrację, co prezentuje KONCEPT. A dzisiaj nie żyjemy w świecie konceptu – dzisiaj raczej egzystujemy (bo nie “żyjemy”!) w świecie efektu. Dlatego właśnie zdecydowałam się napisać kilka słów o nowym obrazie Magdy Steczkowskiej – wideoklipie do utworu “Maska“.

Continue Reading

Varius Manx & Kasia Stankiewicz w Barcinie

Czego szukasz w muzyce? Czego od niej oczekujesz? Czy “oczekujesz” w ogóle? A może jest Ci wszystko jedno, co “leci w tle” – byle tylko zagłuszało ciszę, od której już tak dawno się odzwyczaiłeś? Masz dzisiaj kilkanaście lat i stos marzeń na wyciągnięcie ręki. Dwadzieścia kilka lat i paletę wspomnień poprzecinanych planami na przyszłość. Trzydzieści kilka – czujesz słodko-gorzki smak tego, czego nie udało się osiągnąć i wewnętrzną siłę, która każe marzyć dalej. Czterdzieści kilka – balansujesz między wspomnieniami a marzeniami, wiedząc, że oddanie się całkowicie którejkolwiek z tych dróg nie pozwoli Ci żyć “tu i teraz”. Więc jesteś “pomiędzy”. Pięćdziesiąt kilka – masz mądrość, którą chciałbyś mieć mając lat kilkanaście.

Continue Reading

Ster na Bydgoszcz! – obieramy kurs na Muzykę

Wydarzenia plenerowe to zawsze ogromne wyzwanie – tak dla organizatorów, wykonawców, jak i publiczności. Bo publiczność jest różna, złożona z koneserów mocnego rocka lat 80., muzyki poważnej, współczesnego jazzu, disco polo, radiowego popu czy abstrakcyjnej alternatywy. I jak tu wszystkich zadowolić? Tym bardziej jestem dumna z organizatorów tegorocznej edycji Steru na Bydgoszcz – obrali dobry kierunek, mimo, że pod wiatr!

Continue Reading

Suzanne Vega w Toruniu

O tym koncercie można napisać, że “fajny”, “niezwykły”, “oryginalny”, “niepowtarzalny” – ale to wciąż będzie za mało. Tutaj potrzeba filozofii, aby zrozumieć to, co wydarzyło się w upalny czerwcowy wieczór w Toruniu. Siłą sprawczą wydarzeniaDwór Artusa w Toruniu, a dokładniej LUDZIE, którzy tworzą to miejsce. Od wielu lat to właśnie ich twarze i ich praca staje się wizytówką najciekawszych wydarzeń kulturalnych w regionie. A GWIAZDA? Suzanne Vega – jedna z tych nielicznych artystek, która dzięki swojej oryginalności pozostaje dla odbiorcy Kometą Halleya. I rzeczywiście – jej koncert był jak zapierające dech w piersiach mgnienie.

Continue Reading

Poświatowska/Radek – duet godny pokolenia “Współczesności”

Nie lubię kiedy artyści sięgają po poezję. Jako filolog – z wykształcenia i z zamiłowania – doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak ważne jest dzisiaj pielęgnowanie słowa, szczególnie tego, które zamknięte zostało w poezji. Jakakolwiek lekkomyślność czy nieumyślna beztroska w sferach, które wymagają wyjątkowej wrażliwości, może zakończyć się katastrofą. A takich już polska scena muzyczna widziała wiele. Dlaczego? Artyści, występujący kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat na scenie mają swoje przyzwyczajenia – znają obszary w których czują się po prostu dobrze. I zupełnie nieumyślnie dają się ponieść tym swoim przyzwyczajeniom przy kolejnym projekcie. Nic w tym złego – do czasu, aż sięgają po poezję i usilnie starają ją się wcisnąć w swoje ramy – w granice własnej monotonii. Wtedy mnie, jako filozofowi i krytykowi, pozostaje już jedynie zapłakać nad takim projektem. Bo ani poezja nie jest zasadnie wykorzystana, ani jej wartość wydobyta na światło dzienne, ani na nowo nie została zinterpretowana czy też wprowadzona w zupełnie nowy, ciekawy dla odbiorcy obszar. Co gorsze – Artysta obnaża wówczas swoje słabości, bo pokazuje się w świetle utartych schematów, braku plastyczności i otwartości na to, co “nie jest jego”. Usilnie stara się wyważyć otwarte drzwi – po co? Nie wiem.

Continue Reading

Kiedyś “ubierała się na czarno”… – czyli koncert Ani Wyszkoni

Kiedy ją poznałam “ubierała się na czarno i lubiła śpiewać”. Nosiła martensy, a jej znakiem rozpoznawczym pozostawały wpadające w ciemny burgund włosy do ramion i niski, altowy, matowy głos. Nie było w niej wówczas nic niezwykłego – do czasu, aż weszła na scenę. Bo to właśnie stamtąd Ania Wyszkoni opowiadała najpiękniejsze historie.

Continue Reading

Podróż za “Słynnym niebieskim prochowcem”…

Kiedy 7 października 2016 r. zmarł Leonard Cohen, szybko okazało się jak bardzo nieprzygotowani jesteśmy na tak dotkliwą stratę. Artyści różnych pokoleń szaleńczo, niemal na oślep, rozpoczęli projekty mające na celu przypomnienie czy też upamiętnienie barda. Niestety – co nagle to po diable. Trudno jest się wśród tych emocjonalnych zrywów doszukać czegoś, co w pełni można by nazwać kontynuacją narracji Cohena. Tym bardziej z ogromną podejrzliwością i nieufnością udałam się na spektakl “Słynny niebieski prochowiec“, który odbył się 1 maja 2017 r. w Sali Koncertowej Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie.

Continue Reading

O rodzinnych sekretach bez sekretów

Długo się zastanawiałam czy napisać tę recenzję. Mam zasadę, dzięki której czasem łatwiej jest mi zamilknąć niż skrytykować. Krytyk musi bowiem mieć na uwadze twórcę – jego emocjonalność, indywidualną wrażliwość, czas w którym tworzył i całą rzeszę związanych z osobą twórcy pierwiastków. I wtedy ocenia – czy jego zdanie wyrządzi więcej krzywdy, czy też służyć będzie naprawie niedoskonałości. Jest to zadanie niezwykle trudne – tym bardziej jeżeli dotyczy bliskiej sercu osoby i jej życia pozascenicznego.

Continue Reading

Muzyka jak Religia

Przez ostatnie tygodnie znacznie ograniczam swoja aktywność w wirtualnym świecie – tak w social mediach (może nawet i przede wszystkim), jak i w ogóle w przestrzeni online. Wystarcza mi, że mam z nią do czynienia w pracy 🙂 Są jednak momenty, które zmuszają do powrotu – wszystko po to, by pozostawić ślad. Takim też okazał się poniedziałkowy koncert…

Continue Reading