Paweł Domagała – 1984 – Recenzja

Paweł Domagała podejmuje się rozrachunku z przeszłością. Wydaje album zatytułowany “1984“, którym stara się objąć wszystko, co dla niego ważne. Jednak z podróżami sentymentalnymi często bywa zdradliwie – są grząskim i niebezpiecznym gruntem. Czasami zwodzą na manowce.

Każda podróż sentymentalna jest podróżą subiektywną. Paweł Domagała podjął więc nie lada wyzwanie, starając się jak najdalej odejść od subiektywnej oceny przeszłości.

Płyta rozpoczyna się rytmicznym i optymistycznym kawałkiem. “Wystarczę ja” brzmi dość sielsko – szczególnie w refrenie. Trzeba przyznać, że oparta na prostym takcie piosenka, została naprawdę nieźle udekorowana. Domagała przeniósł ją w zupełnie inny wymiar – można by się spodziewać nuty melancholii, ale utwór w efekcie jest wręcz rozbudzający.

Potem nie jest już tak ciekawie. Tekstowo płyta jest bardzo nierówna – raz zaskakuje i ujmuje (“W połowie drogi“), innym razem przeraża infantylnością. Nie ma też muzycznej konsekwencji – w zasadzie gitara i głos Domagały pozostają jedynym wspólnym elementem dla wszystkim kompozycji.

Drażniące jest też usilne majsterkowanie przy utworach – słychać to wyraźnie. Ktoś nieudolnie przy nich grzebał i starał się podciągnąć ich brzmienie. Są więc momenty, w których talerze perkusji odgrywają pierwszoplanową rolę. Szkoda, że w tym samym czasie, co wokal. Jest więc zgrzyt.

Przyznać też muszę, że podoba mi się utwór “Obietnica” – to naprawdę przemyślana zabawa z konwencją. Brawo Paweł! Muzycznie ten utwór też się wybija i wyraźnie nawiązuje do “Wystarczę ja“. Ponownie jest więc mocny, dobry i filozoficzny tekst o zabarwieniu egzystencjalnym. Udekorowany jest żywiołowym i pełnym radości brzmieniem. Nie można przejść obok tego obojętnie. Tym bardziej, że mocno czuć tu autobiograficzne tąpnięcie i muzyczną spowiedź Pawła Domagały. “Obietnica” jest więc moim kawałkiem NAJ na “1984“.

Kolejny mocny punkt to “Najgrubszy anioł strój“. Ten utwór obrazuje, jak bardzo na płycie Pawła Domagały brakuje bogatszej orkiestracji – szczególnie partii smyczkowych. Utwór “Najgrubszy anioł stróż” jest bardzo ciekawą i rozsądnie rozbudowywaną balladą. Dobrze się tego słucha – jest w tym spokój, jest też ciekawy tekst, nie ma trywialności. Obok “Obietnicy” to jeden z mocniejszych momentów na “1984“.

Niestety, po kojącym “Najgrubszym aniele…” następuje dziwne przejście. “Idę” to kawałek nasączony brzmieniem gitary elektrycznej. Jak dla mnie – za duży kontrast i zbyt drastyczne przejście między światami, które przecież powinny płynnie korespondować. Plus jednak za to, że Paweł Domagała nie pozostawia “1984” w ujednoliconym brzmieniu!

Potwierdza to również przedostatni utwór – “Człowiek, który był czwartkiem“. Czuć tutaj odrobinę rytmiki, zapożyczonej odrobinę z reggae. Kiedy pierwszy raz usłyszałam ten utwór, w skojarzeniach od razu pojawiły się muzyczne podróże z zespołem Indios Bravos. Po raz kolejny więc Paweł Domagała wchodzi w zupełnie inną stylistykę. Ku mojemu zaskoczeniu, łączy się to wszystko w spójną całość.

Można więc mieć pretensje do Domagały za kilka potknięć. Ostatecznie album jednak nie jest zły. Wręcz przeciwnie – jest momentami zaskakujący. Pozostaje spójną i niejednoznaczną opowieścią – nie jest kopią życia artysty (czego się można było obawiać).

Podsumowanie
  • 5/10
    Okładka/opakowanie - 5/10
  • 8.5/10
    Muzyka - 8.5/10
  • 7.5/10
    Wokal - 7.5/10
  • 7.5/10
    Teksty - 7.5/10
7.1/10

Ocena

Najsłabszym punktem jest okładka. Rozumiem, że Domagała chciał podkreślić znaczenie tytułu, ale to jak wstawienie własnego zdjęcia legitymacyjnego do pracy magisterskiej… Słabe…

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *