Chudszy [1984] – Richard Bachman/Stephen King – recenzja

Chudszy” to zdecydowanie kingowska powieść. Chociaż sam autor zdecydował się ją wydać pod pseudonimem (Richard Bachman), to jednak nie można oprzeć się pokusie i nie zestawić przygód Billy’ego Hallecka z innymi bohaterami Stephena Kinga.

Oczekiwania co do “Chudszego” miałam ogromne – po zapowiedzi całej historii zarysowywała się niezwykle ciekawa i pełna napięć droga przygód głównego bohatera. Fabuła, w mocno telegraficznym skrócie, zamyka się na próbie zdjęcia zaklęcia, które stary Cygan rzucił na głównego bohatera, i przez które ten w nienaturalnym tempie traci kolejne kilogramy. 

I tutaj powinna nastąpić recenzja właściwa, ale… trudno cokolwiek więcej o tej powieści powiedzieć. Praktycznie w tym jednym zdaniu wyczerpany zostaje jej potencjał. Zarys samej historii – ciekawy. Zapowiadał możliwość wejścia w świat nomadycznej kultury Romów. Ale nic bardziej mylnego – nie mamy okazji ani bliżej jej poznać, ani też posmakować ich świata. 

Narracja prowadzona jest jednowątkowo – jako czytelnicy jesteśmy od początku do końca przyklejeni do Billy’ego Hallecka. Nawet, gdy główny temat poszczególnych rozdziałów stanowią poczynania gangstera – Ginelliego – poznajemy je z relacji, którą słyszy… Billy Halleck

Spodziewałam się napięcia. I było, ale utrzymało ono moją uwagę jedynie na początku. Potem każdy kolejny rozdział okazał się bardzo przewidywalny – Halleck goni Cyganów, traci kilogramy, goni Cyganów, traci kilogramy, goni Cyganów, traci kilogramy. I tak w kółko – 2/4 książki zamknąć można właśnie w takim cyklu. 

Zabrakło mi również typowych dla Kinga postaci – ciekawych, skomplikowanych, a nawet jeżeli wydają się tendencyjni, to zawsze posiadają “swoją parę” (protagonista i antagonista), z którą tworzą wyjątkowo ciekawą relację. Tego tutaj zabrakło. Główny bohater jest po prostu nijaki – ani dobry, ani zły, ani nawet mieszany. Bezbarwny. Po prostu jego jedyną “cechą” jest to, że chudnie i jeździ za Cyganami. Jedyne emocje, które zdradza, to żal do żony i obarczenie jej winą za całą sytuację.

Najciekawszym akcentem w całej powieści jest Ginelli. To jedyny bohater posiadający mocniej zarysowany szkic psychologiczny – jedyny, o którym można powiedzieć “coś więcej”.

Nie wiem czy zamiarem narracyjnym Stephena Kinga było utrzymanie napięcia poprzez odliczanie kolejnych, utraconych przez Billy’ego Hallecka kilogramów, czy też nie. Ale prawda jest taka, że jest to jedyny element w powieści, który w jakikolwiek sposób dynamizuje akcję, trzyma ją w jasno określonej perspektywie. To słabe – szczególnie, że wiemy, iż Stephena Kinga stać na wiele więcej. 

Niestety, dla mnie przygoda z “Chudszym” była zawodem. Wraz z Billym odliczałam kolejne kilogramy… do końca książki.

 

Podsumowanie
  • 4/10
    Fabuła - 4/10
  • 5/10
    Narracja - 5/10
  • 4/10
    Bohaterowie - 4/10
  • 3/10
    Świat przedstawiony - 3/10
4/10

Ocena

Niestety, jedna z gorszych i nudniejszych powieści Kinga. Płaska w fabule, nieodkrywcza w bohaterach, przewidywalna w rozgrywce. Król grozy przyzwyczaił nas do czegoś zupełnie innego.

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.