Cmętarz zwieżąt/ Smętarz dla zwierzaków [1983] – Stephen King – recenzja

Smętarz dla zwierzaków to jedna z moich ulubionych powieści Stephena Kinga. Tutaj w szczególny sposób element grozy wiąże się z mistycyzmem, niewypowiedzianą i niedającą się zrozumieć magią wydarzeń. Tutaj groza od samego początku zdaje się być namacalna – szuka jedynie sposobu na ukazanie swojej twarzy.

Smętarz dla zwierzaków docenić należy za rytm – od początku do końca utrzymany zostaje podobny poziom napięcia. Nie ma przyspieszenia, nie ma też wyraźnego spowolnienia. 

Śmierć

Czytelnicy Stephena Kinga, znający przynajmniej kilka jego powieści, z pewnością dostrzeli skłonność pisarza do oplatywania fabuły wokół jednego tematu-problemu. Groza w powieściach Kinga nigdy nie służy samej sobie – nie jest elementem dekoracyjnym dzieła. Wręcz przeciwnie – za każdym razem stanowi portal dla innego zagadnienia. W przypadku Smętarzu dla zwierzaków takim tematem-problemem jest śmierć. 

Nie jest żadną tajemnicą, iż od wieków człowiek stara się ją oswoić. Podejmuje usilne starania, których celem ostatecznym miałaby być wygrana w tym beznadziejnym pojedynku. Wzrastamy więc w dziedzictwie śmierci – jesteśmy świadomi jej spadku. Stawia nas to w dość patowej sytuacji, wobec której przyjmujemy pozę bohaterów. Taki właśnie obraz King wprowadza do swojej powieści. 

Tym samym śmierć – a może bardziej Śmierć – staje się kolejnym, wyraźnie zaakcentowanym bohaterem, który to jako jedyny, do ostatni stron powieści, nie opuszcza czytelnika. 

Usilne starania Luisa – głównego bohatera, który paradoksalnie jest również lekarzem – zdają się obracać w obszarze konfliktu tragicznego. Czytając Smętarz dla zwierzaków można odnieść wrażenie, że bohaterowie wpleceeni zostali właśnie w taki konflikt – bez wyjścia. Jakiejkolwiek decyzji by nie podjęli – i tak będzie ona tragiczna w skutkach. Próba ratowania, czy raczej wskrzeszenia, jednego życia – ciągnie za sobą nieodwracalne konsekwencje i staje się przyczyną kolejnej tragedii. Jedna generuje drugą. 

Wszystkie te momenty fabularne splata jedno – Śmierć. Jej obecność i zarazem pragnienie pokonania. 

Strzelba Czechowa

Jednym z zaskakujących, choć drugoplanowych zabiegów narracyjnych, jest  tzw. strzelba Czechowa. Stanowi ona wybieg artystyczny pisarza, w którym to w toku narracji wyprzedza on poszczególne wątki fabularne. W przypadku Smętarzu dla zwierzaków doskonale zabieg ten zobrazowany został w historii Normy, żony Juda Crandalla. W pewnej chwili narrator auktorialny, opisując prozaiczną sytuację, wtrąca jedno zdanie, zapowiadające śmierć Normy w ciągu kilku następnych tygodni. Od tej chwili myślenie czytelnika ulega drastycznej przemianie. Na wciąż żyjącą i uczestniczącą. w wydarzeniach bohaterkę powieści, spogląda jak na martwą. Paradoks? Nie sądzę. Czyż nie taki sam schemat relacji dotyczy pozostałych bohaterów? Tyle tylko, że zaprezentowany w odbiciu lustrzanym: na martwych spoglądać pragną jak na żywych. 

Wyjątkowość tego zabiegu w kontekście całej fabuły polega na tym, że informacja o śmierci Normy nie jest czymś całkowicie niespodziewanym. Wręcz przeciwnie – wszyscy zdajemy sobie sprawę, że śmierć dotyczy nas wszystkich. Co więcej – Norma od pierwszych kart powieści prezentowana była jako osoba chorowita, zmagająca się z artretyzmem i towarzyszącymi mu przewlekłymi powikłaniami. Jednak poznanie ramy czasowej życia całkowicie odmieniło percepcję jej postaci. To doskonale dokumentuje, jak pozornie tylko oswajamy śmierć. 

Napięcie

Na uwagę zasługuje też sama struktura napięciowa powieści. Jak już zostało wspomniane wcześniej – utrzymany przez Kinga rytm wydarzeń stanowi bezapelacyjny walor. Brawa też za konsekwencje – autor nie poddał się pragnieniu pójścia na skróty. 

Nie oznacza to jednak, że rytm powieści grozi znużeniem. Nie – wręcz przeciwnie. Składa się on z kilku wyraźnych sekwencji – jak w doskonale rozpisanej partyturze. 

Dynamizacja zdarzeń następuje wszędzie tam, gdzie bohaterowie oddalają się od ziemi Indian i tytułowego Smętarzyska. Jednak w tych fragmentach, kiedy przemierzają jego obszar – szczególnie za wiatrołomem – czas ulega spowolnieniu. Ma to swojej odzwierciedlenie w fabule (Luisowi zdaje się, że  minęło kilka długich godzin, gdy wraz Judem chowali kota jego córki – Churcha, gdy tymczasem były to zaledwie 2-3 godziny). Ważniejsze okazują się jednak opisy – stają się bardziej szczegółowe, przez co czytelnik ma okazję poczuć atmosferę tego miejsca. 

 

Podsumowanie
  • 9.8/10
    Fabuła - 9.8/10
  • 6.8/10
    Narracja - 6.8/10
  • 7.1/10
    Bohaterowie - 7.1/10
  • 6.5/10
    Świat przedstawiony - 6.5/10
7.6/10

Ocena

Największym potencjałem tej powieści Kinga jest sama fabuła – nośna, pojemna, żyjąca niejako własnym życiem. Bohaterowie zdają się być jej całkowicie ulegli. No i należy przyznać, że to jedna z najbardziej kultowych powieści Mistrza Grozy – i rzeczywiście może budzić strach i niepokój.

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.