Misery [1987] – Stephen King – recenzja

Jedna z najbardziej przerażających i klaustrofobicznych powieści Stephena Kinga. Dla mnie pozostaje wyjątkowo intrygującym psychologicznym studium przypadku. Dopiero rozłożenie tej historii na tzw. czynniki pierwsze, ujawnia zgrabne i jednocześnie niezwykle trudne zabiegi fabularne zastosowane przez Kinga.

Zacznijmy od ogólnego i skrótowego zarysu fabuły. Główny bohater – Paul Sheldon – wzięty i lubiany pisarz, ulega wypadkowi. Ratuje go jego – jak sama siebie nazywa – największa fanka – Annie Wilkes. I w tym momencie zaczyna się koszmar Sheldona i jednocześnie otwiera pudełko pełne fabularnych niespodzianek.

Pozornie wydawać by się mogło, że głównych bohaterów mamy dwóch: Paula i Annie. Cała konstrukcja powieści zbudowana została na nieustannie trwającym między nimi napięciu. Ale to nie do końca prawda…

 

Bohaterowie

Bohaterów mamy tak naprawdę czterech, i wcale nie mam tutaj na myśli pojawiających się w toku wydarzeń postaci drugoplanowych. Oprócz pisarza i jego najzagorzalszej fanki pierwszoplanową rolę odgrywa: miejsce i powieść. Dom Annie Wilkes i historia tytułowej Misery.

Miejsce można oczywiście ocenić całkowicie w kategorii cech reprezentatywnych dla świata przedstawionego. Ale czy taka deskrypcja wyczerpuje jego potencjał? Zdecydowanie nie. W trakcie wielomiesięcznego pobytu Paula w domu Annie, dom ten zdaje się mówić własnym głosem. Przeraża, ale i jednocześnie daje poczucie bezpieczeństwa. Z czasem – staje się – we współudziale z Misery – głównym sprawcą zdarzeń. Zasadnym byłoby posłużyć się w tym miejscu pojęciem “kompleksu sztokholmskiego”. Czy nie jest bowiem tak, że Sheldon wielokrotnie świadomie podejmuje decyzję o pozostaniu w domu Annie Wilkes? Czy nie jest tak, że rezygnuje z wielu szans, aby wydostać się na zewnątrz, podjąć próbę wezwania pomocy?

Oczywiście należy pamiętać też o tym, że pisarz kierowany jest strachem – zdaje on sobie sprawę z nieprzewidywalności działań swojej oprawczyni. Przypomnieć wystarczy jego próbę ratunku, w konsekwencji której zginął młody policjant. Jednak nawet i to zdarzenie oraz związane z nim konsekwencje napięcia interpersonalnego nie zmieniają faktu, że Paul Sheldon utknął między trzema, niezwykle silnymi pierwiastkami przemocy, które – nota bene – zdają się doskonale ze sobą komunikować. Uwięziony zostaje między Annie Wilkes, jej domem oraz powieścią (Misery). I o ile obecność i oddziaływanie Annie pozostają oczywistością, o tyle zaskakująca jest moc oddziaływania pozostałych dwóch elementów – szczególnie pod nieobecność Annie.

fot. Zdjęcie z przedstawienia (With Bruce Willis and Laurie Metcalf)

Zniewolenie

Zaznaczyć również należy niezwykle ciekawą drabinę fabularną (a może bardziej relacyjną?). Zbudowana została wokół pojęcia wolności, a dokładniej – jej braku (uwięzienia/więzienia).

Główną siłą dynamizującą rozwój fabuły od początku wydaje się być Annie Wilkes. Jednak w konsekwencji bardziej szczegółowej analizy widać wyraźnie, że katalizatorem zdarzeń jest jej ofiara – Paul Sheldon. Pierwszym sygnałem świadczącym o tym przesunięciu dominanty napięcia, jest gęstość sieci zależności. Innymi słowy – liczba elementów w obliczu których bohaterowie pozostają zniewoleni.

Dla Anni Wilkes są to:

  • jej przeszłość,
  • dom i miejsce zamieszkania,
  • powieść.

Natomiast dla Paula Sheldona więzieniem okazują się:

  • jego ciało,
  • pokój,
  • dom Annie (celowo oddzielony od domu; stanowi inny szczebel zniewolenia);
  • Annie i relacja łącząca go z nią,
  • powieść (Misery).

Annie Wilkes

Annie Wilkes od pierwszych zdarzeń odkrywa przed czytelnikiem swoje największe zniewolenie – to oczywiście powieść Paula Sheldona i losy Misery Chastain. Jest to dla niej na tyle silny determinant, iż zdaje się całkowicie zabierać jej wolną wolę. 

Tutaj jednak należy postawić znak zapytania. Gdyby tytułowa Misery była jedynym i rzeczywiście najsilniejszym sprawcą zniewolenia, Annie Wilkes byłaby postacią pozbawioną przeszłości. A tak nie jest. W pewnej chwili w ręce jej więźnia – Paula – wpada dziennik, w którym Annie zachowywała momenty swojej przeszłości. Na ich tle widać, iż sekwencje kolejnych wydarzeń miały na siebie nawzajem wyjątkowo silny wpływ. Ta mocna zależność pozostaje kolejnym ogniwem zniewolenia, doprowadzającego do odizolowania Annie od społeczeństwa, a tym samym – staje się siłą twórczą dla niewypowiedzianego bohatera powieści Kinga – domu Wilkes, stojącego na odludziu. 

Paul Sheldon

W przypadku Paula Sheldona sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Podlega on bowiem różnym kręgom zniewolenia. Po pierwsze – jest nim jego okaleczone ciało. Niemożność sprawnego i swobodnego poruszania się staje się dla pisarza zaczątkiem wielu napięciowych sytuacji, wymuszających na nim konieczność podjęcia decyzji. Jako wolny człowiek wybiera on ścieżkę fizycznego bólu (lub godzi się na ciągłą obecność jego widma). Jako zniewolony – pozostaje w strefie komfortu, zażywając środki przeciwbólowe, rezygnując z ruchów narażających go na większy ból.

To najciaśniej spleciony krąg, który na każdym kolejnym szczeblu zdarzeń będzie znaczącym determinantem.

Kolejnym kręgiem jest pokój Annie. Z jednej strony stanowi on najbliższe przestrzenne więzienie Paula. Z drugiej – przestrzeń najlepiej przyswojoną, niemal przyjazną pisarzowi. To tutaj organizuje ona swoje skrytki, tutaj powraca, tutaj tworzy – tę przestrzeń czyni sobie podległą. Dzięki temu, że pokój, w którym więziony jest Paul, z czasem staje się obszarem nad którym bohater zdaje się przejąć władzę, jest również jedyną przestrzenią, którą w miarę swobodnie opuszcza i do której powraca. Co więcej – to właśnie ten pokój pomaga mu pokonać Annie. Z czasem pozostaje więc i jego sprzymierzeńcem.

W konsekwencji powyższej relacji rysuje się kolejna, o szerszym kręgu oddziaływania. To dom Annie Wilkes – rozpatrywany w charakterze miejsca i kolejnego bohatera. Obok samej powieści o Misery jest on jedną z największych sił oddziałujących na pisarza. Do końca pozostaje jego przeciwnikiem (w przeciwieństwie do samego pokoju). Jest przestrzenią niedającą się oswoić – pomimo licznych i wielogodzinnych eskapad pisarza do różnych pomieszczeń. Warto też zaznaczyć, że nie zostaje całkowicie odkryty – piętro domu do końca pozostaje tajemnicą. Paul Sheldon niejednokrotnie stara się pokonać przestrzeń domu – za każdym razem rezygnuje, powracając do swojego pokoju. 

Na tle powyższych zależności relacja głównego bohatera z Annie Wilkes zdaje się niknąć – pomimo, iż pozornie wydawała się główną osią kompozycyjną powieści. To niezwykle ciekawy zabieg, który przede wszystkim wprowadza element nieprzewidywalności. Zmusza bowiem czytelnika do odkrywania kolejnych elementów układanki. Rzeczywiście – toksyczność wspomnianej relacji jest ważna, i jest praktycznie protoplastą kolejnych zdarzeń. Nie można jednak w jej zakresie wyczerpać pierwiastka grozy. Wręcz przeciwnie – w wyżej wspomnianej relacji groza znajduje jedynie swój początek.

Ostatnim, wartym podkreślenia elementem jest oczywiście tytułowa Misery Chastain i powieść opowiadająca o jej losach. W początkowym zarysie napięcia powieściowego element ten zdaje się być jedynie tłem zdarzeń. Z czasem jednak, w konsekwencji decyzji głównego bohatera, okazuje się on siłą, której nie można lekceważyć.

Już wcześniej, w retrospekcji wcześniejszych zdarzeń, Paul Sheldon wielokrotnie podkreślał, że chce się uwolnić od Misery. Paradoks zdarzeń doprowadził go do miejsca, w którym to właśnie Misery staje się jego kartą przetargową. A gra obejmuje tylko jedną stawkę – jego życie. Gdyby jednak w tym miejscu rola Chanstain się wyczerpała, nie można by nazwać jej bohaterem. Jest jednak inaczej, co w jeszcze większym stopniu udowadniają obszerne fragmenty powieści, wprowadzone do fabuły. Z czasem czytelnik zaczyna żyć losami Misery – zupełnie jak Paul oraz Annie. Zdradza się w nim ciekawość co do dalszych losów bohaterki, a ciekawość ta jest kolejnym szczeblem zniewolenia. Pamiętać też należy o tym, iż kilka razy Paul Sheldon rezygnuje z wolności (choćby tej pozornej, którą dawała mu przestrzeń domu), na rzecz pisania powieści. Czy trzeba innego dowodu na siłę tego zniewolenia?

Film

Powyższe zależności są jednym z głównych argumentów, dlaczego książka Stephena Kinga wyprzeda film Roba Reinera z 1990 r. Wspaniale zagrane role, w które wcielili się Kathy Bates i James Caan, nie były w stanie przyjąć wieloaspektowości relacji zarysowanych przez Kinga. To naturalne, że reżyser skupił się na najbardziej chłonnym obrazowo aspekcie, czyli napięciu między Paulem a Annie i to z niej uczynił kręgosłup zdarzeń. Warto więc, nawet jeżeli wcześniej sięgnęło się po obraz z 1990 roku, spotkać się z Misery Chastain na kartach powieści Stephena Kinga.

 

 

Podsumowanie
  • 8.5/10
    Fabuła - 8.5/10
  • 9/10
    Narracja - 9/10
  • 7.2/10
    Bohaterowie - 7.2/10
  • 9.3/10
    Świat przedstawiony - 9.3/10
8.5/10

Ocena

To groza doskonale obrazująca potencjał Kinga. Klaustrofobiczna atmosfera, ograniczone możliwości świata przedstawionego, które jednak autor wykorzystuje do granic możliwości. Taki zabieg w jeszcze większym stopniu potęguje uczucie ciągłego napięcia. Rytm powieści również pozostaje mocnym atutem. Jedyny zarzut można mieć do zakończenia – szybkiego, pospiesznego. Tutaj wyczuwalny brak proporcji. Nie zmienia to jednak faktu, że to jedna z najlepszych powieści Stephena Kinga.

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.