Pan Mercedes [2014] – Stephen King – recenzja

Pan Mercedes” to zdecydowanie jedna z tych powieści Stephena Kinga, która przyniosła mi najlepszą z możliwych rozrywkę. I – o paradoksie! – mało tutaj Kinga w Kingu. A jednak smaczne i budzące apetyt na więcej.

By jednak zrozumieć fenomen “Pana Mercedesa” warto rozłożyć tę powieść na czynniki pierwsze. Jakie? Narracja. Bohaterowie. Aluzje i gra z czytelnikiem. 

 

Narracja

Kiedy rozpoczyna się historia tytułowego Pana Mercedesa, poznajemy ją z bardzo przewidywalnej perspektywy. Najpierw dość obiektywne wprowadzenie w historię, wyróżniające się brakiem przywiązania do któregokolwiek bohatera, a zaraz potem – mocne i niemal intymne wejście w świat emerytowanego detektywa, Billa Hodges’a. Oczywista oczywistość, można by rzec, w szczególności dla powieści detektywistycznej.

Ale kiedy już zyskujemy, jako czytelnicy, grunt pod nogami i zaczynami podążać tą ścieżką, Stephen King wyrzuca nas poza strefę komfortu i wprowadza wprost do jaskini lwa, a dokładniej… świata Brady’ego Hartsfield’a, tytułowego mordercy.

I tak też, rytmicznie, rozdział po rozdziale, odkrywa King przed nami kolejne puzzle tej niezwykłej układanki. Co więcej – systematycznie zbliża oba światy do siebie. Na początku jedynie dość niewinnie ociera je o siebie (kiedy np. Brady wspomina, jak, w charakterze lodziarza, obserwował detektywa). Potem jednak trajektoria obu dróg staje się oczywista – zmierzają w tym samym kierunku, ścigając się z czasem i z sobą nawzajem. 

Dzięki takiemu zabiegowi mamy do czynienia ze stale narastającym napięciem. Proces ten można przyrównać do ramion trójkąta równoramiennego, które ostatecznie potykają się w wierzchołku. Tak też wygląda kryminalna gra Billa Hodgesa i Brady’ego Hartsfield’a.

Bohaterowie

Kolejnym mocnym punktem tej historii są postaci. Jest ich pięć: Bill Hodges, Brady Hartsfield, Janey Patterson, Holly Gibney i Jerome Robinson.

Bill Hodges (detektyw) & Brady Hartsfield (Pan Mercedes)

Postaci Billego i Brady’ego rozwijane są równolegle, wraz z fabułą. Obie postaci są przez Kinga niezwykle dobrze zarysowane. Mają wyraźną, konsekwentnie utrzymaną przez wszystkie wydarzenia strukturę psychologiczną. Są przez to nieco tendencyjni i uzależnieni od siebie nawzajem. Bill jest “tym dobrym”, a Brady “tym złym”. Gdyby któregoś z nich zabrakło przed finałem – czar by prysł. Napięcie rozmyłoby się we mgle. Dlatego też King zdecydował się na bardzo trudny zabieg – systematycznego rozwijania każdej z postaci – osobno, a jednak razem. Obaj bohaterowie ciągle pozostają zwróceni ku sobie – cechuje je wyraźne ukierunkowanie, przez co nic poza celem ich aktualnego działania się nie liczy. To z jednej strony czyni z “Pana Mercedesa” maleńki obrazem w całej galerii sztuki współczesnej, daleki od zachwycających zmysły panoram, ale z drugiej – warunkuje też dynamikę, pomaga utrzymać rytm i nastrój. Stanowi więc serce powieści, bez którego żaden kolejny rozdział nie miałby prawa bytu.

Holly Gibney & Jerome Robinson

To kolejna, niezwykle ciekawa para, która – w przeciwieństwie do detektywa i Pana Mercedesa, nie działa na zasadzie kontradykcji, ale uzupełnienia. Jerome, jako prawa ręka Billa, staje się “pełnowartościowym” pomocnikiem dopiero przy Holly. Nie dlatego, że czegokolwiek mu brakuje – czy wiedzy, czy też sprytu. Wręcz przeciwnie – w obu tych aspektach niejednokrotnie zdaje się wyprzedzać podstarzałego detektywa. Jednak to dopiero przy współpracy z Holly rozwija swoje umiejętności. Niejednokrotnie też można odnieść wrażenie, że staje się realizatorem jej pomysłów. To dość stary, utarty we wszelkich formach wyrazu artystycznego podział, który niemal zawsze się sprawdza. Mózg i mięśniak. Intelekt i siła. Sherlock i Watson. Kudłaty i Scooby-Doo. Holly i Jerome.

Janey Patterson

Mam wrażenie, że Janey jest wielce niedocenianą postacią tej powieści. Pozornie – ozdobą fabuły. Miłą dla oka i wyobraźni miłostką detektywa. Jest jednak w niej coś więcej. To przede wszystkim dojrzała, 44-letnia kobieta o wyjątkowej urodzie. Wprowadza więc do mrocznego i mocno kawalerskiego życia Billa mocny, estetyczny akcent. Jej obecność daje więc czytelnikowi wytchnienie – prostą przyjemność lektury. 

Stanowi też postać, z którą bardzo szybko się wiążemy. Jest zdecydowana, dominująca, bogata, bezpośrednia, stanowcza, ale i kobieca, delikatna, wrażliwa i odważna. Nieco wyidealizowany obraz, ale w mrokach gęsto tkanej powieści “Pana Mercedesa“, jest to niedostrzegalne. Wręcz przeciwnie – stanowi momentami jedyne światło. 

Aluzje

Ostatnim smaczkiem, na który warto zwrócić uwagę jest gra, którą Stephen King podejmuje z czytelnikiem. Z jednej strony są to żarty – np. gdy sam przywołuje swoje nazwisko, w odniesieniu do ukształtowanego już za nim pewnego bagażu kulturowego (chodzi oczywiście o grozę). Innym – prowadzi całkiem poważną rozgrywkę – jak wtedy, gdy w rozmyślaniach Pana Mercedesa przywołuje Nietzschego.

Trzeba więc przyznać, że eksperyment Kinga z powieścią detektywistyczną wszystkim wyszedł na dobre. Jak widać, warsztat pisarski autora “Pana Mercedesa” jest na tyle bogaty, że nie musi on uciekać się do surrealistycznych sztuczek, by utrzymać czytelnika w napięciu i niepewności. “Pan Mercedes” to dla mnie jedna z tych nielicznych pozycji, które pochłania się jednym tchem. 

 

Podsumowanie
  • 8/10
    Fabuła - 8/10
  • 9/10
    Narracja - 9/10
  • 8/10
    Bohaterowie - 8/10
  • 8/10
    Świat przedstawiony - 8/10
8.3/10

Ocena

Bez wątpienia jest to powieść warta uwagi. Inna. Ciekawa. Dynamicznie rozwijana. Z ciekawymi bohaterami. To doskonała rozrywka!

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.