Ray Wilson & Genesis Classic

Piosenki, które wczoraj zabrzmiały w Amfiteatrze Muzeum Etnograficznego w Toruniu znają chyba wszyscy. To muzyka, przy której wielu dorastało, przeżywało swoje pierwsze zauroczenia, dojrzewało, rozstawało się i wracało. Ray Wilson w repertuarze Genesis Classic pozwolił toruńskiej publiczności odzyskać na chwilę to, co już przeminęło

PO PIERWSZE – ORGANIZACJA

KPG 2016 - B1_ray wilson_Organizowane przez Centrum Kultury Dwór Artusa w ToruniuKoncerty pod Gwiazdami” mogą być przykładem dla wielu imprez kulturalnych. O sukcesie tego corocznego wydarzenia świadczy chociażby tradycja! Wydaje się, że niemal od zawsze ciepłe, letnie noce w Toruniu dekorowane są dźwiękami najjaśniejszych gwiazd świata muzyki, reprezentujących różne gatunki i style. W takim przypadku od organizatora oczekuje się profesjonalizmu – doświadczenie zobowiązuje do tego, aby unikać kardynalnych błędów, które przecież przy tego typu wydarzeniach mogą wkraść się niepostrzeżenie. Od dłuższego czasu z zaciekawieniem obserwowałam więc działania Dworu Artusa – szczególnie w zakresie promocji wydarzenia. Cóż… Jest to jeden z nielicznych przypadków, kiedy swoim “krytycznym pazurem” nie jestem w stanie wydobyć mankamentów 🙂 I aby słowa te nie pozostały bez pokrycia, przywołam kilka argumentów:

  • plakaty –> przygotowane profesjonalnie (czytelne, zawierające komplet informacji: o sprzedaży biletów przed wydarzeniem i w dniu koncertu, o danych organizatora, miejscu, możliwości odnalezienia wydarzenia w social mediach, a także informację, że nawet w przypadku niepogody koncert nie zostanie przeniesiony do innego miejsca! – proszę pokazać mi Organizatora, który w tak skrupulatny sposób potrafi udzielić informacji, zachowując przy tym czytelność plakatu…);
  • plakaty po raz drugi –> przygotowano kilka wersji – dostępny jest zarówno plakat zbiorczy (wszystkie gwiazdy oraz informacje o wszystkich koncertach festiwalowych) oraz plakaty promujące konkretne wydarzenie (każdego artystę); co więcej – plakaty pojawiły się zarówno w internecie, jak i w centrum miasta;
  • gazeta festiwalowa – okazjonalne wydanie zawierające wszelkie informacje na temat festiwalu, jak również przybliżające sylwetki artystów (rozdawana w ramach promocji)
  • stała aktywność w social mediach (zarówno Instagram, jak i Facebook od dłuższego czasu monitował o zbliżających się atrakcjach);
  • konkursy z wejściówkami – były! i to nawet nie były wyjątki! 🙂
  • zabezpieczenie terenu festiwalu (teren został odpowiednio odgrodzony, służby ochrony były, ale jednocześnie nie przeszkadzały i nie narzucały się stojąc łapczywie pod sceną – pracownicy służb informacyjnych pozostali niezauważeni 🙂 );
  • ceny biletów – nie były kuriozalne! w mojej ocenie – wypośrodkowane 🙂
  • miejsce – Amfiteatr ma w sobie to “coś”; przede wszystkim ma wspaniałą akustykę. I chociaż trzeba liczyć na dobrą pogodę, to jednak dla letnich koncertów jest doskonałym miejscem;
  • godzina wejścia – bramy na teren festiwalu były otwarte od godz. 20.00 (godzina przed koncertem), a bilety można było kupić przed wejściem na teren festiwalu już od godz. 19.00 – dzięki temu nie było kolejki przy sprawdzaniu biletów, a i ci, którym zależało na dobrym miejscu nie musieli zjawiać się pod bramą w samo południe 🙂
  • sprzedaż płyt – namiot Raya Wilsona usytuowany był w takim miejscu, że był po prostu ogólnodostępny; nie blokował też ciągów komunikacyjnych, a sprzedaż albumów odbywała się zarówno przed koncertem, jak i po jego zakończeniu.

PO DRUGIE – ARTYSTA

IMG_6668Wybór Gwiazdy otwierającej coroczny festiwal to rzeczywiście wyzwanie. Trzeba bowiem postawić na nazwisko znane, potrafiące przyciągnąć dobrze znanymi hitami, ale i jednocześnie zaskoczyć czymś nowym. Należy również sięgnąć po taki repertuar, który trafi zarówno do nastolatków, dwudziesto- i trzydziestolatków, jak i jeszcze starszych pokoleń. Dwór Artusa postawił w tym roku wszystko na jedną… GWIAZDĘ 🙂 I należy już na początku powiedzieć, że Ray Wilson nie zawiódł ani Organizatorów, ani tym bardziej widowni.

Pierwszy raz miałam okazję przeżyć koncertowe spotkanie z Ray’em Wilsonem na żywo. Od początku zaskarbił sobie sympatię publiczności, bo… jest w nim coś optymistycznego 🙂 Po prostu. Śmiem podejrzewać, że wychodzi na scenę szczęśliwy i wspaniale czuje się, gdy otacza go muzyka. I to czuć. Zaraża energią – do tego stopnia, że w końcu poderwał toruńską publiczność.

IMG_6698 IMG_7111

IMG_6765Jest tutaj jeszcze jedna niezwykle istotna kwestia – zespół muzyków, z którymi Ray pojawił się na scenie. Można było nie tylko usłyszeć, jak doskonale są zgrani, ale przede wszystkim zobaczyć, jak bawią się muzyką i cieszą czasem spędzanym na scenie. Tak naprawdę każdy z nich przyciągał uwagę – nawet klawiszowiec i perkusista, muzycy, których mobilność sceniczna jest przecież znacznie ograniczona 🙂 Jednak na szczególne uznanie zasługuje trójka muzyków (poza frontmanem oczywiście!): Steve – gitarzysta (brat Ray’a), wiolonczelistka oraz saksofonista, flecista i basista w jednym! Popisy muzyczne, które dzięki tej trójce docierały do uszu widowni, były naprawdę smaczne 🙂 Nie mogłam oderwać oczu (ani uszu!) od wiolonczelistki, która wydobywała z instrumentu najpiękniejsze tony i w ten sposób dekorowała niemal każdy utwór, ani też od saksofonisty, który praktycznie co utwór zmieniał instrument (!), ani tym bardziej od Steve’ego, który z jednej gitary “przerzucał się” na drugą (ostatecznie nie wiem, ile gitar miał przygotowanych!).

Chapeaus bas!

PO TRZECIE – REPERTUAR

To jeden z najistotniejszych elementów tworzących atmosferę każdego koncertu. Artysta musi wiedzieć, w jaki sposób przygotować setlistę, aby była ona ciekawa i pozwalała doświadczyć całej gamy przeżyć. I w tym miejscu także Ray Wilson nie zawiódł. Co więcej – zaprosił toruńską publiczność do uczestnictwa w niezwykłej podróży po świecie dźwięków tak dobrze znanych nam z poprzednich dekad!

IMG_6693Koncert rozpoczął się dźwiękami singla pochodzącego z płyty We Can’t Dance. No Son of Mine” stał się doskonałym zaproszeniem do muzycznej podróży przez lata 90. I chociaż ten utwór pojawił się na albumie Genesis ponad ćwierć wieku temu (płyta z tym singlem została wydana w 1991 roku), to artyści nadali mu świeże brzmienie. Zdecydowanie jest to zasługa zróżnicowanego zestawu instrumentów.

Drugi utwór to jeszcze dalsza retrospekcja – zaniosła wszystkich do roku 1983, kiedy to na listach przebojów pojawił się tytuł “That’s All” z krążka pt. Genesis. Subtelny rock w mocnej, gitarowej oprawie. W pamięci na długo pozostanie mi wirtuozerskie zamknięcie utworu przez solówkę saksofonisty.

IMG_7213Po “That’s All” zabrzmiał utwór “Wait for Better Days“. I jeżeli do tego czasu komuś jeszcze wydawało się, że nie zna repertuaru Ray’a Wilsona, to w tym momencie rozwiane zostały wszystkie wątpliwości. Liryczne brzmienie z tak charakterystycznymi przejściami pomiędzy zwrotkami chwytało za serce. W tym utworze doskonale też było słychać wiolonczelę i całe bogactwo, które wnosiła do linii melodycznej. Prawdziwy rock w wydaniu balladowym. A ostatecznie nie zabrakło również  kilku solówek: saksofonisty i gitarzysty.

A później przyszedł czas na “Another Day in Paradaise” – niezwykły utwór, będący już dziś symbolem zmierzchu lat 80. Singiel wydany został w roku 1989, a u źródeł jego powstania leży podróż Phila Collinsa do Waszyngtonu. Artysta, wstrząśnięty skalą bezdomności w tym mieście, napisał piękną balladę. I pomimo upływu tylu lat – nadal brzmi ona niezwykle aktualnie.

Poniżej fragment wykonania z toruńskiego koncertu.

IMG_6724Utrzymaniem nostalgicznego i refleksyjnego nastroju ballady Phila Collinsa był utwór “Another Cup of Coffee” z repertuaru Mike and the Mechanics (zespołu stworzonego przez basistę Genesis). A zaraz potem zabrzmiało genialne “Take It Slow“. I chyba właśnie w takich balladowych, lirycznych wypowiedziach Ray czuje się najlepiej. Ciepła barwa głosu, umiejętność wprowadzenia odrobiny dramaturgii do narracji oraz fakt, iż w żadnym utworze Wilson nie “walczy” (jako wokalista) z instrumentami o dominację – wszystko to sprawia, że jest w stanie łączyć ze sobą żywioły. “Take It Slow” doskonale to odzwierciedla. Z jednej strony obdarza spokojem i daje wytchnienie, z drugiej – jest tutaj słyszalny element zmysłowej ekspresji, która brzmi jak swoisty konflikt tragiczny (pięknie to słychać w refrenie, gdy partie wokalne budowane są na tle partii smyczkowych).

Później zabrzmiał utwór “Not About Us” (trzeci singiel z piętnastego krążka Genesis), a zaraz po nim – kultowe “In the Air TonightPhila Collinsa (poniżej fragment z toruńskiego koncertu).

Miłą niespodzianką okazał się także utwór “One“, który – dla odmiany – zaśpiewał brat Ray’a WilsonaSteve. Ale nie zabrakło także innych, kultowych powrotów. Wspomnieniem końcówki lat 70. okazało się wykonanie “Follow You Follow Me” – kultowej kompozycji z repertuaru Genesis, która na listach przebojów i sklepowych półkach pojawiła się w 1978 roku (album …And Then There Were Three…).

To nie wszystko 🙂 Nie zabrakło oczywiście akcentów z solowej kariery Ray’a (utwór “Change” z płyty o tym samym tytule, wydanej w 2003 roku). To, co zdecydowanie ujmowało – i mam tu na myśli nie tylko “Change” i wspomniane już wcześniej kompozycje, ale również takie tytuły jak “Solsbury Hill” (singiel Petera Gabriela, który powstał po odejściu muzyka z zespołu Genesis) – Wilson połączył w jednym scenariuszu to wszystko, co niegdyś tworzyło magię i pozwalało Genesis pozostawać na szczytach list przebojów. Sukcesy solowe muzyków potwierdzają jedynie ich oryginalność i niepowtarzalność. A Ray’owi udało się po to sięgnąć i stworzyć historię opowiadaną hitami. Mocnym zamknięciem koncertu były trzy, dobrze znane tytuły: “Land of Confusion” (fragment poniżej), “American Beauty” oraz “Mama“.

Nie zabrakło też bisów 🙂 Nie ma się co dziwić, że publiczność tak szybko nie pozwoliła Ray’owi i jego zespołowi opuścić sceny. Przypieczętowaniem tego koncertu było “Congo” , kultowe “Inside” (fragment poniżej) oraz magiczne “Knockin’ on Heaven’s Door” (fragment poniżej).

Cóż pozostaje do powiedzenia na koniec? 🙂 Ray, w sposób bardzo kolorowy, otworzył tegoroczny cykl Koncertów pod Gwiazdami. A najlepszą reklamą tego wydarzenia były uśmiechnięte twarze widzów opuszczających w piątek toruński Amfiteatr. W tym miejscu wypadałoby więc już tylko zaprosić na kolejne wydarzenie, bo Toruń rozbrzmiewać będzie muzyką aż do 5 sierpnia! A za tydzień? Za tydzień Kasia Stankiewicz i Varius Manx

Ja jednak jeszcze na kilka dni pozostanę z kompozycjami Ray’a Wilsona 🙂

Poniżej – setlista. A pod nią galeria oraz kompozycja utworów oparta na koncertowej setliście 🙂


SETLISTA:

1. No Son of Mine

2. That’s All

3. Wait for Better Days

4. Another Day in Paradaise

5. Another Cup of Coffee

6. Take It Slow

7. Not About Us

8. In the Air Tonight

9. One Love One Life

10. Follow You Follow Me

11. Change

12. Solsbury Hill

13. Land of Confusion

14. American Beauty

15. Mama

BIS:

Congo

Inside

Knockin’ on Heaven’s Door


OCENA

organizacja              

setlista                      

scenografia/scena  

live                               Rating Stars - 0 to 10

OCENA OGÓLNA    


IMG_7213 IMG_6693 IMG_6698 IMG_6668

IMG_6644 IMG_6707 IMG_6716 IMG_6727

IMG_6746 IMG_6751 IMG_6951 IMG_6998

IMG_7068 IMG_7044 IMG_7015 IMG_7039

IMG_6724 IMG_6767 IMG_7055 IMG_7063

IMG_7066 IMG_7080 IMG_7180 IMG_6765



Koncert Ray Wilson & Genesis Classic (Koncerty pod Gwiazdami)
Kiedy: 08.07.2016 r.
Gdzie: Amfiteatr Muzeum Etnograficznego w Toruniu

 

Przeczytaj również...

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *