Ster na Bydgoszcz! – obieramy kurs na Muzykę

Wydarzenia plenerowe to zawsze ogromne wyzwanie – tak dla organizatorów, wykonawców, jak i publiczności. Bo publiczność jest różna, złożona z koneserów mocnego rocka lat 80., muzyki poważnej, współczesnego jazzu, disco polo, radiowego popu czy abstrakcyjnej alternatywy. I jak tu wszystkich zadowolić? Tym bardziej jestem dumna z organizatorów tegorocznej edycji Steru na Bydgoszcz – obrali dobry kierunek, mimo, że pod wiatr!

Pomimo tego, że pogoda nie rozpieszczała, dobór artystów na X Festiwal Wodny przyciągnął tłumy. I dobrze, bo to muzyka, z którą trzeba się zapoznać.

DARIA ZAWIAŁOW

Pierwszym wydarzeniem, naprawdę przyjemnym dla ucha, był koncert Darii Zawiałow. To artystka, z której sczytywać można filozofię. I co najdziwniejsze (i najpiękniejsze zarazem) – nie tyle z tekstów, które wyśpiewuje, ale właśnie z muzyki i tego, jak jej pozwala przepływać przez swoje ciało. Tego nie da się w tak oczywisty sposób dostrzec w trakcie odsłuchu albumu. Daria ewidentnie żyje muzyką, którą prezentuje – oddycha nią, porusza się TYLKO w jej rytmie i jest rytmem swojej muzyki. I muszę przyznać, że oglądając ją na scenie poczułam… świeżość. Witalność młodego artysty, który wszystko ma jeszcze przed sobą. Piękny i zarazem inspirujący widok. Do tego wszystkiego dołożyć należy również przyjemne oniryczne, niemal transowe brzmienia, które z jednej strony mogłyby przecież podbić rozgłośnie radiowe, z drugiej – ze względu na swoją “offowość” – po prostu nie są puszczane. Ta transowość ma w sobie coś magnetycznego – przyciąga z siłą równej grawitacji. Pomimo deszczu, wiatru – prawdziwej niepogody – pod sceną Darii pojawiało się coraz więcej odbiorców. Różnych – starszych, młodszych, ciekawych, zafascynowanych… Jest w tej muzyce i występach Darii trochę szamanizmu 🙂

SETLISTA:

1. Spełnienie

2. Kundel bury

3. Miłostki

4. Król Lul

5. Pistolet

6. Nie wiem gdzie jestem

7. Chameleon

8. Lwy

9. utwór Marka Ronsona

10. Niemoc

CUGOWSCY

Podsumowaniem, a w zasadzie kwintesencją pierwszego dnia X Bydgoskiego Festiwalu Wodnego, był koncert CugowskichKrzysztofa Cugowskiego i braci: PiotraWojtka (z zespołem oczywiście). I o ile klasyka repertuaru Budki Suflera rzeczywiście leży na dnie mojego muzycznego serducha, o tyle nowe propozycje Braci dalekie są od tego, czego słucham na co dzień. Nie mogę jednak nie zauważyć, że panowie całkowicie zawładnęli sceną.  I była – soczystość gitarowego rocka sprzed dwóch dekad, odrobina dekadentyzmu i wspomnień, niemal gotycka melancholia przypominająca nieco obraz Caspara Friedricha pt. “Wędrowiec nad morzem mgły“. Bo jak inaczej widzieć “Po drugiej stronie chmur“?

Po drugiej stronie chmur, gdy zatęskniłem
Sfrunąłem prosto w dół na parę chwil
Widzę Cię teraz tu, przez zimną szybę
Co nie pozwala już na nic

[…]

Na drugą stronę chmur najlepiej wrócę
Nie umiem pomóc znów, bezsilny żal
Żeby choć na spojrzenie, czuły gest
Czy to jest aż tak wiele – chyba jest

Bydgoszcz jeszcze długo nie kładła się spać po tym koncercie. Miasto tętniło życiem – oddychało muzyką Cugowskich. A publiczność? Nabrała apetytu na drugi dzień festiwalu…

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *