Suspiria (2018) – Recenzja

To film, który zdecydowanie pozostawiam na liście NAJ – nie tylko dla 2018 roku, ale także w ogólnym rozrachunku. “Suspiria” w reżyserii Guadagnino, to po prostu mistrzowskie misterium grozy – ulokowane na granicy absurdu. Momentami jest tak nieoczywiste, że swoim irracjonalizmem może wprawiać w zakłopotanie. A zaraz po nim “Suspiria“, z fenomenalną rolą Swinton, wrzuca nas w świat skonstruowany z tego wszystkiego, co tworzy pierwotny lęk. Nie da się również nie zauważyć, że jest to jeden z bardziej udanych remeaków w historii kina.

Suspiria” od samego początku naznaczona jest mistycyzmem, a wraz z nim wnosi do fabuły niezwykle bogatą symbolikę. Nie można jej ignorować – wymaga ona od odbiorcy skupienia, otwarcia na przyjęcie nowej wiedzy, zmusza wręcz do poszukiwań. Tylko taka wytrwała wędrówka wgłąb znaków, może odkryć przed widzem pełne znaczenie “Suspirii” Guadagnino. 

Trzy Matki

Zacznijmy od początku, czyli od samego tytułu. “Suspiria” to z łaciny “duszność”. I rzeczywiście – Suspiria (Matka Suspiriorum) odpowiada za wizje, jest kluczową postacią scalającą symboliczny trójkąt w jedno ciało (Matka Tenebrarum – Ciemność | Matka Lachrymarum – Łzy | Matka Suspiriorum  Wizje ). Od samego początku widz otrzymuje obietnicę klaustrofobicznej narracji, która go spęta. Ta nastrojowość jest kluczowa dla “Suspirii” Guadagnino – tworzy też nierozerwalną więź z pierwowzorem w reżyserii Argento (w dorobku Argento “Suspiria” otwierała tryptyk Trzech Matek).

Muzyka

Ta klaustrofobiczność uzyskana została nie tylko dzięki wartko splecionej fabule, ale również dzięki muzyce. Trzeba to podkreślić, bo ścieżka dźwiękowa z oryginalnej produkcji z 1977 roku przeszła do historii (nie tylko kina!). Za pierwowzór ścieżki dźwiękowej do “Suspirii” z 1977 roku odpowiadał Goblin. Eksperymentował z muzyką i odgłosami (m.in. wprowadzając głosy wiedź – własne nagrania), dzięki czemu uzyskał iście demoniczny rezultat. Jego praca do dzisiaj budzi zachwyt i wykorzystywana jest przez wielu twórców – m.in. to właśnie motywy z “Suspirii” znalazły się w ścieżce dźwiękowej “Czarnego Łabędzia” (2010).

Wróćmy jednak do dzieła Guadagnino. On również nie bał się odważnych decyzji i postanowił pozostawił dzieło w klimacie właściwym jego demonicznej, mrocznej natury. Jeżeli więc dźwiękami można malować mrok, to tylko w taki sposób, w jaki zostało to zaprezentowane na ścieżce skomponowanej przez Thom’a Yorke’a.

Giallo

Podróż wgłąb “Suspirii” należy rozpocząć od zrozumienia natury gatunku, w którym film się zakorzenił. Giallo to bowiem stylistyka charakterystyczna dla włoskich filmów grozy – szczególnie w latach 70. i 80., czyli w dekadach, w których dzieła Argento wychodziły na światło dzienne. Charakterystyczne dla giallo jest zamiłowanie do krwawych scen. A, co ciekawe, wśród najczęściej wykorzystywanych w filmach utrzymanych w tej stylistyce rekwizytów, zaliczyć można czarne rękawiczki. Nie można też zignorować związku giallogore – filmy te mogą więc budzić obrzydzenie. Wręcz powinny!

Remeake, ale nie kopia

Dzieło Guadagnino nie jest kopią filmu Argento! I to trzeba zaznaczyć i podkreślić tak wyraźnie, jak tylko się da. To fantastyczne móc obglądać film zbudowany na kanwie dobrze znanej historii, jednak odkrywający przed widzem świat z zupełnie innej perspektywy. Guadagnino doskonale przygotował się do pracy z “Suspirią“. Przede wszystkim jego dzieło zdaje się wykorzystywać wszystkie słabe punkty poprzednika. Przykładem może być ruch, który u Argento praktycznie (o paradoksie!) nie istnieje. W “Suspirii” z 2018 roku ruch staje się jednym z głównych narratorów, i – jak się ukazuje – podnosi dramatyzm historii pod samo sklepienie sali baletowej.

Danse Macabre

Akcja “Suspirii” rozgrywa się w Berlinie, w latach 70. I miejsce, i czas nie pozostają bez znaczenia. Klimat pękającego w posadach i naznaczonego grozą brutalności miasta doskonale oddaje klimat wydarzeń, które dotyczą naszych bohaterek. To sposób na przeniesienie skali macro, do skali micro – losów miasta do codzienności bohaterów. Dzięki temu potęguje się efekt klaustrofobicznej atmosfery, od której ani bohaterki, ani też widzowie nie mogą uciec.

W tym pełnym grozy i rozpaczy tańcu śmierci uczestniczą więc wszyscy – bez wyjątku. Śmierć daleka jest tutaj o tej przedstawianej na obrazach Malczewskiego. Nie ma twarzy młodej, pięknej kobiety. Jest za to demonem zmaterializowanym z najgorszych koszmarów. I to ona prowadzi ten korowód. Widz od samego początku (tutaj też ogromna zasługa ścieżki dźwiękowej) ma poczucie, że wraz z bohaterami – zmierza ku zagładzie.

 

Taniec

Już o tym wcześniej wspomniałam, ale taniec w “Suspirii” Guadagnino wymaga szczególnego omówienia. Staje się bowiem narzędziem ucieleśnienia – to w nim dochodzi do przenikania się dwóch światów. Guadagnino uczynił z niego kolejny, znaczący dla sensu całego filmu język znaków. Nie bał się też przyznać mu roli kolejnego ze zmysłów, który umożliwia odnajdywanie się w tym niezwykłym i przerażającym zarazem świecie. W ten sposób historia Argento zyskuje kolejny wymiar, którym jest ruch. Płynność i dramatyczność ujęta w układach choreograficznych potrafi przerażać. Ale nie tak jak bliskość i samotność zamknięta w gestach bohaterek. Taniec stanowi więc już nie tło, ale język narracji “Suspirii“.

Podsumowanie

To, co zdecydowanie zasługuje na uznanie, to wysoki poziom intelektualny “Suspirii“. Dla widzów, którzy lubią proste i niewymagające produkcje, będzie to jedynie film budzący obrzydzenie, naznaczony dziwnymi i niezrozumiałymi obrazami o skrajnej estetyce. Jednak dla tych, którzy film traktują jako początek podróży po nowym, pełnym symboliki i zagadek świecie, będzie to doskonały temat do poszukiwań, dyskusji a także odkrywania. “Suspiria” wymaga myślenia – po prostu! Wymaga spostrzegawczości, wyłapywania drobnych symboli zamkniętych niejednokrotnie w tle drugiego planu. To one nadają całemu obrazowi wymiarowości i określają granice sensu dzieła.

Oczywiście do całości dołożyć należy naprawdę fantastyczne kreacje – zarówno Dakoty Johnson (w końcu normalna rola w jej dorobku!!!), jak i Tildy Swinton. Ale pozwólcie, że zachwyt nad nimi pozostawię już Waszym spostrzeżeniom.

Bez wątpienia “Suspiria” (2018) to film, który mogę polecić!

Podsumowanie
  • 8.5/10
    Fabuła - 8.5/10
  • 8/10
    Kreacje/Bohaterowie - 8/10
  • 8.7/10
    Estetyka/obraz - 8.7/10
  • 10/10
    Stylistyka - 10/10
  • 9.5/10
    Fabuła - 9.5/10
  • 10/10
    Muzyka/Ścieżka dźwiękowa - 10/10
9.1/10

Summary

Ścieżka dźwiękowa doskonale wkomponowana, a na dodatek – inspirowana pierwowzorem. Podobnie fabuła – wyrasta z oryginału, ale idzie swoją drogą. Takich filmów dzisiaj już się nie tworzy – to gatunek i stylistyka, której lata świetności są już daleko za nami, więc ogromny plus w kategorii “Stylistyka”.

Przeczytaj również...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *