Varius Manx & Kasia Stankiewicz w Barcinie

Magdalena M. Jaroń

Czego szukasz w muzyce? Czego od niej oczekujesz? Czy “oczekujesz” w ogóle? A może jest Ci wszystko jedno, co “leci w tle” – byle tylko zagłuszało ciszę, od której już tak dawno się odzwyczaiłeś? Masz dzisiaj kilkanaście lat i stos marzeń na wyciągnięcie ręki. Dwadzieścia kilka lat i paletę wspomnień poprzecinanych planami na przyszłość. Trzydzieści kilka – czujesz słodko-gorzki smak tego, czego nie udało się osiągnąć i wewnętrzną siłę, która każe marzyć dalej. Czterdzieści kilka – balansujesz między wspomnieniami a marzeniami, wiedząc, że oddanie się całkowicie którejkolwiek z tych dróg nie pozwoli Ci żyć “tu i teraz”. Więc jesteś “pomiędzy”. Pięćdziesiąt kilka – masz mądrość, którą chciałbyś mieć mając lat kilkanaście.

Brzmi znajomo? Sam możesz wskazać miejsce, w którym jesteś dzisiaj. I przez to miejsce i ten czas będziesz czytać swoją codzienność, swoją muzykę i swoje pasje. I przez tę wyjątkowość  i niepowtarzalność za każdym razem piosenki Varius Manx będą Ci się wydawać zupełnie inne. Bo przypomnij sobie siebie sprzed roku – tak, dokładnie tego sprzed roku. Zupełnie inny człowiek, prawda? A mimo to, tak jak rok temu, tak i dzisiaj – wsuwasz płytę do odtwarzacza i znikasz, zatapiasz się gdzieś w utworach Variusów.

O co więc w tym wszystkim chodzi? 

O to, czego dzisiaj mi tak bardzo brakuje w muzyce – szczególnie tej radiowej! Jest mdła, o wszystkim i o niczym, asekuracyjna – zupełnie tak, jakby muzycy bali się bardziej agresywnych wejść, dynamicznych przejść… Nie ma też surowości, którą dobrze pamiętam z lat 90. – to była muzyka instrumentów. W utworach z tamtych lat słychać było każdą strunę, każde uderzenie w talerz. Dzisiaj? Dźwięki, po wieloetapowym masteringu, wydają się nijakie, na jedno kopyto… A i teksty piosenek zdają się potwierdzać ten trend. I dlatego mówię wszem i wobec: nie słucham radia. Stęskniłam się za to za erą VIVY i MTV w ich pierwszych latach istnienia, kiedy jeszcze nikt nie przypuszczał, że programy muzyczne będą emitować jakieś durne pseudo-lifestylowe show. To były czasy, kiedy od świtu do nocy można było cieszyć uszy (i oczy!) muzyką – różną, oryginalną, nietypową, zaskakującą, przemyślaną.

I tutaj w zasadzie wyjaśnia się, dlaczego na koncertach Varius ManxKasi Stankiewicz wciąż dopisuje publiczność. Nikt mi nie powie, że są to tylko obudzone emocje sprzed lat (choć i to wypada zaakcentować). To po prostu muzyczna oryginalność. Variusi, niezmiennie od ponad 26 lat, stawiają na ten sam zestaw instrumentów. Nie udziwniają, nie szukają rozwiązań w masteringu, w elektronice. Mają przeboje, którym po prostu za każdym razem i przy każdym wykonaniu, na nowo dają duszę. Te przeboje dojrzewają z nimi  i z nimi pozostają wiecznie młode.

Dzisiaj, jednym z najgorszych słów jakie znam, jest “uniwersalność”. Być “uniwersalnym” to być nijakim. Od wszystkiego = od niczego. Od muzyki oczekuje się czegoś więcej. Ale… jak inaczej opisać muzykę Varius ManxKasi Stankiewicz, której słuchają 5-6 latki (a i młodsza publiczność) oraz seniorzy?! W jakim słowie zamknąć utwory, które są jak papierek lakmusowy – przykładając je do swojego życia możesz zobaczyć, na jakim etapie dojrzałości jesteś. Bo inaczej przeboje te brzmią, jak ma się lat 13, a zupełnie inaczej, gdy ma się 30. Nie nazwę jednak muzyki Varius ManxKasi Stankiewicz mianem “uniwersalnej” – nie zasłużyli sobie na to. Są zbyt wyraziści.

Jako filozof pozostaję jednak uparta – chyba już przyszłam na świat z potrzebą nazywania rzeczy i zjawisk koło siebie. I mam, znalazłam! To “szczelinowość”, o której pisał Roman Ingarden 🙂 Czyli ułamek sekundy, niedający się uchwycić w czasie i miejscu, który jest jedynie mgnieniem teraźniejszości. Ulokowany między tym, co było, a tym co będzie, stanowi pomost pomiędzy przeszłością, pamięcią i wspomnieniami, a marzeniami, planami i projekcją przyszłości. Brzmi mądrze, skomplikowanie, ale to kwintesencja naszego życia 🙂 Po prostu być – teraz, tutaj.

Uwielbiam gdy mnie budzisz, kolejny dzień na jawie śnię
Gdy po pokoju chodzisz, lubię wtedy śledzić cię
Uwielbiam mocną kawę, nikt nie robi jej jak ty
A kiedy szepczesz: “jestem“, to dla mnie najwspanialszy dźwięk

Tylko ty i ja – najmniejsze państwo świata
Poza nami nic dzisiaj się nie liczy
Tylko ty i ja – najmniejsze państwo świata
Obok biegnie czas, lecz nas to nie dotyczy

I w tym tkwi magia i magnetyzm Variusów. Umieją w pełni, w 100% wykorzystać chwilę. Nie odkładają niczego na później – są. I są tacy jacy są – nie planują tego, jacy chcą być, nie wracają do tego jacy byli. Są. Grają. Śpiewają. Tak jak czują – teraz. I całkowicie wypełniają przestrzeń “pomiędzy”. Dlatego też lubimy ich słuchać – dzięki nim nie musimy wybierać: czy cofać się do wspomnień, czy planować jutro? Varius ManxKasia Stankiewicz zamykają nas w tym, co “pomiędzy”. Tam się spotykamy z ich muzyką i tam możemy chwilę pobyć. Tam tez jest wygodnie, bezpiecznie. I stamtąd nie chce się wracać.

Przeczytaj również...

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *